Trump i Grenlandia: dwumiesięczny termin i ostrzeżenia Danii

Trump i Grenlandia: prezydent USA mówi o terminie ok. dwóch miesięcy. Dania ostrzega, że groźby wobec sojusznika NATO mogą oznaczać koniec sojuszu wojskowego.

Foto. Pixabay

Trump i Grenlandia ponownie znalazły się w centrum sporu dyplomatycznego po wypowiedziach prezydenta USA na pokładzie Air Force One. Donald Trump miał powiedzieć, że Stany Zjednoczone „potrzebują” Grenlandii ze względów bezpieczeństwa narodowego. Według relacji medialnych zapowiedział też, że sprawa ma zostać „załatwiona” w okolicach dwóch miesięcy, a do tematu chciał wrócić „za 20 dni”.

W tym samym kontekście Trump opisywał Grenlandię jako obszar „otoczony” przez rosyjskie i chińskie jednostki. W rozmowie telefonicznej dla „The Atlantic” miał powtórzyć, że USA „absolutnie” potrzebują Grenlandii, również „dla obrony”. Relacja wskazuje też, że wywiad został przeprowadzony, gdy prezydent był w drodze do klubu golfowego w West Palm Beach.

- Reklama -

Reakcja Danii i ostrzeżenie o NATO

Duńska premier Mette Frederiksen odrzuciła sugestie przejęcia Grenlandii przez USA. W wypowiedziach cytowanych przez media podkreślała, że rozmowy o „potrzebie” przejęcia terytorium nie mają sensu. Wzywała też Waszyngton do zaprzestania gróźb wobec sojusznika.

Według „Bloomberg” Frederiksen ostrzegła, że ewentualny amerykański atak na sojusznika z NATO oznaczałby koniec sojuszu. W tej samej wypowiedzi miała zaznaczyć, że słowa prezydenta USA należy traktować poważnie.

Nordyckie i europejskie wsparcie dla Kopenhagi

Po komentarzach Trumpa głosy poparcia dla Danii i Grenlandii pojawiły się również w innych krajach. Reuters informował o wspólnym stanowisku części europejskich przywódców, że „Grenlandia należy do jej mieszkańców” i że kwestie dotyczące Danii i Grenlandii powinny być rozstrzygane przez Kopenhagę i Nuuk. Wskazywano też, że bezpieczeństwo w Arktyce powinno być budowane wspólnie w ramach NATO.

- Reklama -

W podobnym tonie wypowiadał się szwedzki premier Ulf Kristersson, podkreślając, że decyzje w sprawach Grenlandii należą do Danii i Grenlandii. Z kolei brytyjski premier Keir Starmer mówił, że przyszłość terytorium powinna być rozstrzygana wyłącznie przez Grenlandię i Królestwo Danii.

„Prowokacja” w mediach społecznościowych i stanowisko Nuuk

W tle sporu pojawił się też wątek wpisu w mediach społecznościowych. Reuters i inne redakcje opisywały publikację przedstawiającą Grenlandię w barwach amerykańskiej flagi z dopiskiem „SOON”. W odpowiedzi duński ambasador w USA przypominał o współpracy sojuszniczej i oczekiwaniu poszanowania integralności terytorialnej.

- Reklama -

Premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen reagował, podkreślając, że Grenlandia jest „domem i terytorium” mieszkańców oraz że groźby i sugestie aneksji są nie do przyjęcia. Wzywał do dialogu, ale z poszanowaniem prawa międzynarodowego i „właściwych kanałów”.

Udostępnij