Do władz miasta Sztokholm wpłynęło ponad 10 000 skarg dotyczących wysokich zasp śnieżnych oraz śliskich dróg i deptaków. Jak podaje Dagens Nyheter, Urząd Komunikacji ma teraz sprawdzić, czy firmy odpowiedzialne za odśnieżanie mogą zostać zmuszone do zapłacenia kary pieniężnej.
Miasto przyznaje niedociągnięcia, szczególnie na południu
Radny ds. komunikacji Lars Strömgren przyznaje, że odśnieżanie nie działało tak, jak powinno. – W wielu miejscach wystąpiły niedociągnięcia, zwłaszcza w południowej części Sztokholmu – mówi. Jak relacjonuje Dagens Nyheter, wcześniej opisywano m.in. niezadowolenie mieszkańców Farsta, gdzie w części miejsc piesi mieli problem z poruszaniem się.
Według Malindy Flodman, rzeczniczki prasowej Urzędu Komunikacji, miasto jest niezadowolone z tego, jak wykonawcy poradzili sobie z odśnieżaniem. – Zamówiliśmy wystarczającą ilość usług, zamówiliśmy odśnieżanie dostosowane do większości opadów śniegu. Teraz, gdy śnieg był tak intensywny, daliśmy również więcej czasu odśnieżającym, ale mimo to wystąpiły niedociągnięcia – mówi.
Możliwe kary dla firm odśnieżających
Zgodnie z umowami, które gmina zawarła z firmami odśnieżającymi, miasto może zażądać kary pieniężnej, czyli grzywny. Jak przypomina Sveriges Radio, to właśnie ta stacja jako pierwsza informowała o możliwości sięgnięcia po takie narzędzie.
- Jest dokładnie określone, jak to ma działać. Jeśli nie otrzymamy tego, co zamówiliśmy, w terminie, mamy prawo zażądać kary pieniężnej. Minie trochę czasu, zanim się dowiemy, ale prawdopodobnie będą to pewne kary pieniężne – mówi Malinda Flodman.
Opozycja proponuje nowe rozwiązania
Niezadowolenie słychać także ze strony opozycji w ratuszu. Chrześcijańscy demokraci proponują utworzenie patrolu śnieżnego, który mógłby interweniować o każdej porze dnia i nocy. Moderati proponują, aby osoby skazane na prace społeczne były kierowane do odśnieżania.
Partia Centrum przygotowała listę siedmiu propozycji. Wśród nich jest m.in. pomysł, aby gmina udostępniała informacje o tym, które ulice, chodniki i ścieżki rowerowe zostały odśnieżone lub posypane piaskiem. Partia chce też, by po zgłoszeniu nieprzejezdnego miejsca reakcja następowała w maksymalnie 60 minut.
Naddebo krytykuje milczenie, Strömgren odpowiada
„To dość niezwykłe, że od prawie trzech tygodni mamy chaos spowodowany śniegiem, a polityczne kierownictwo nie daje o sobie znać” – mówi Jonas Naddebo, lider frakcji Partii Centrum w Sztokholmie. Wskazuje szczególnie na Larsa Strömgrena, który ma ponosić ostateczną odpowiedzialność za odśnieżanie. „To niedopuszczalne. Autobusy są odwołane, wózki inwalidzkie utknęły w śniegu, tysiące osób złożyło skargi, a jednocześnie polityczne kierownictwo milczy” – dodaje.
Lars Strömgren powiedział DN, że dział prasowy urzędu odpowiadał na pytania kilka razy dziennie. „Prowadzimy wspólną kampanię komunikacyjną i cały czas rozważamy, za pośrednictwem jakich kanałów się komunikować. Jednak naszym głównym celem jest zapewnienie, aby wykonawcy dostarczali to, co do nich należy”. Jednocześnie podkreśla, że w tym roku wystąpiły nadzwyczajne opady śniegu, ale zgadza się, że odśnieżanie w Sztokholmie nie przebiegało prawidłowo.
„Zleceniobiorcy nie zapewnili wystarczającej liczby pojazdów, co spowodowało awarie w wielu miejscach, zwłaszcza w południowej części Sztokholmu” – mówi. Pytany, czy nie można zlecić większej liczby zadań, odpowiada: „Nasze umowy opierają się na dostawie, w ramach której odśnieżanie odbywa się zgodnie z listą priorytetów”. Wyjaśnia, że najpierw odśnieżane są główne trasy, jak drogi autobusowe i ważne szlaki transportowe, a potem działania idą według skali priorytetów. – Problem pojawia się, gdy śnieg pada przez kilka dni z rzędu i muszą wracać do tego samego obszaru.
14 umów dziś, 5 umów od 2028 roku
Gmina ma obecnie 14 różnych umów dotyczących odśnieżania, obejmujących różne obszary Sztokholmu. W miarę wygasania kontraktów mają być one zastępowane, a docelowo ma być mniej umów i większe obszary. Zmiana ma zostać zrealizowana w 2028 roku – wtedy miasto ma mieć pięć umów zamiast 14, co według radnego ma ułatwić pracę.
- Naszym celem jest ułatwienie stawiania wymagań i rozdzielania zasobów przez wykonawcę, który wygra przetarg. Obecnie wykonawcy nie dysponują wystarczającą liczbą pracowników ani pojazdów – mówi Lars Strömgren. Odnosząc się do pomysłu mapy, na której widać, gdzie odśnieżono, dodaje: – Nie jest to nowy pomysł, ale istnieją wyzwania związane z prywatnością, jeśli chodzi o śledzenie osób odśnieżających na danym obszarze. Możemy jednak zobaczyć, gdzie odśnieżono, i wysłać naszych kontrolerów, aby upewnili się, że jakość, którą zamówiliśmy, jest rzeczywiście dostarczana.
