Wykrywacz metalu w Szwecji (często nazywany też metalldetektorem lub po szwedzku metallsökare) jest objęty szczególnymi zasadami. Chodzi o ochronę dziedzictwa kulturowego, czyli m.in. stanowisk archeologicznych i historycznych znalezisk. W praktyce wykrywacz metalu w Szwecji traktowany jest jak narzędzie, które może ingerować w dziedzictwo kulturowe, dlatego wymaga spełnienia określonych warunków.
- Wykrywacz metalu w Szwecji: podstawa prawna (Kulturmiljölagen) i rola länsstyrelsen
- Kiedy pozwolenie nie jest wymagane
- Co wolno osobie prywatnej, a czego zwykle nie wolno
- Jak złożyć wniosek o pozwolenie na metallsökare
- Co może znaleźć się w decyzji: warunki i obowiązki
- Dlaczego przepisy są restrykcyjne: tło grabieży i nielegalnego wykrywania
- Współpraca z amatorami: model „pod kontrolą” zamiast wolnej amerykanki
- Dania jako punkt odniesienia: raportowanie znalezisk w systemie DIME
- Na koniec praktycznie: trzy rzeczy, o których łatwo zapomnieć
Riksantikvarieämbetet (szwedzki urząd ds. dziedzictwa) wyjaśnia, że jako osoba prywatna zasadniczo potrzebujesz zezwolenia z länsstyrelsen, czyli urzędu wojewódzkiego. To dotyczy także przedsiębiorców, jeśli używają wykrywacza w działalności.
Wykrywacz metalu w Szwecji: podstawa prawna (Kulturmiljölagen) i rola länsstyrelsen
Regulacje dotyczące wykrywaczy metalu znajdują się w Kulturmiljölagen (ustawa o środowisku kulturowym), rozdział 2, paragrafy 18–20. Ustawa wskazuje, że wykrywacza metalu nie wolno używać bez zezwolenia, a sprawy pozwoleń rozpatruje länsstyrelsen.
W tych przepisach pojawia się też ważny wątek „wnoszenia” wykrywacza na obszary zabytkowe (fornlämningar). Co do zasady jest to zakazane bez zezwolenia, z wyjątkiem dróg udostępnionych do użytku publicznego.
Kiedy pozwolenie nie jest wymagane
Ustawa przewiduje wyjątki. Z przepisów wynika, że zezwolenie nie jest wymagane m.in. w działaniach Riksantikvarieämbetet, w określonych badaniach archeologicznych prowadzonych za zgodą, a także w pewnych zastosowaniach służbowych (np. wojskowych lub organów władzy), jeśli celem nie jest poszukiwanie znalezisk archeologicznych.
W praktyce dla większości osób prywatnych te wyjątki nie mają zastosowania. Jeśli planujesz rekreacyjne poszukiwania, temat pozwolenia wraca od razu.
Co wolno osobie prywatnej, a czego zwykle nie wolno
Riksantikvarieämbetet podkreśla dwie zasady. Dla osób prywatnych wykrywacz metalu w Szwecji jest zwykle dopuszczalny tylko w ściśle określonych lokalizacjach i na ograniczony czas, zależnie od decyzji urzędu. Po drugie, jako osoba prywatna nie dostaniesz zezwolenia na poszukiwanie fornfynd, czyli znalezisk archeologicznych.
W źródłach urzędowych pojawia się też praktyczna wskazówka: wnioski osób prywatnych bywają akceptowane np. wtedy, gdy celem jest znalezienie przedmiotu zgubionego, a nie „polowanie na historię”. Jednocześnie urzędy są zazwyczaj restrykcyjne w pobliżu zabytków i w miejscach, gdzie istnieje ryzyko natrafienia na znaleziska.
Jak złożyć wniosek o pozwolenie na metallsökare
Länsstyrelsen prowadzi e-usługę do składania wniosków. Urząd zaleca, aby wysłać wniosek z wyprzedzeniem przed planowanym rozpoczęciem poszukiwań.
Najbardziej odczuwalny element to opłata. Zgodnie z informacją länsstyrelsen, koszt wynosi 990 koron za każdy geograficznie wyodrębniony obszar objęty wnioskiem. Opłatę trzeba uiścić niezależnie od tego, czy decyzja będzie pozytywna czy negatywna, a urząd rozpoczyna rozpatrywanie po opłaceniu.
Co musi zawierać wniosek
Länsstyrelsen wskazuje zestaw danych, bez których wniosek będzie trudny do rozpatrzenia. Chodzi m.in. o dane wnioskodawcy i ewentualnych dodatkowych użytkowników wykrywacza, okres ważności zezwolenia oraz cel poszukiwań i sposób ich prowadzenia.
Kluczowy jest też wątek właściciela gruntu. We wniosku mają się znaleźć dane kontaktowe i zgoda właścicieli nieruchomości na danym obszarze. Co ważne, dotyczy to także terenów objętych allemansrätten (prawem publicznego dostępu do przyrody). Wyjątki mogą dotyczyć przedsiębiorców wnioskujących o „ogólne” zezwolenie.

Mapy i załączniki: SHAPE i SWEREF 99TM
W praktyce wiele wniosków „rozbija się” o geograficzne doprecyzowanie obszaru. Länsstyrelsen wymaga, by dołączyć plik SHAPE z danymi geograficznymi albo zaznaczyć obszary na mapie. Wymagane są powierzchnie/poligony w układzie SWEREF 99TM, a nie linie lub punkty.
Urząd rekomenduje też dodatkowe dokumenty, które ułatwiają ocenę sprawy: mapę poglądową, mapę obszaru (np. nieruchomości), opis prac/projektu oraz – gdy dotyczy – pisemne zgody właścicieli.
Co może znaleźć się w decyzji: warunki i obowiązki
Ustawa przewiduje, że pozwolenie może być połączone z warunkami. W decyzji powinny znaleźć się informacje o celu użycia wykrywacza, osobie, okresie ważności oraz obszarze, na którym wolno używać i przenosić urządzenie.
W praktyce urzędy potrafią wymagać przerwania prac i kontaktu z länsstyrelsen, jeśli trafisz na obiekt mogący mieć znaczenie zabytkowe. Riksantikvarieämbetet w swoich materiałach podkreśla, że przy znaleziskach kluczowy bywa kontekst, a nie sam przedmiot.
Dlaczego przepisy są restrykcyjne: tło grabieży i nielegalnego wykrywania
W grudniu 2025 r. Riksantikvarieämbetet opublikował ostrzeżenie po wykryciu trzech rozległych plądrowań na ważnych stanowiskach wikińskich w Mälardalen. Wskazano Anundshög, Gamla Uppsala i Sigtunę oraz ślady nielegalnego użycia wykrywaczy metali.
SVT opisywało, że ostrzeżenie było skierowane m.in. do rynku antykwarycznego, domów aukcyjnych i platform handlowych. W tle pojawia się obawa, że przedmioty pozyskane nielegalnie mogą trafić do obrotu, a wraz z tym bezpowrotnie ginie wiedza o miejscu i warstwie, z której pochodzą.
To właśnie te sprawy pokazują, dlaczego państwo „trzyma rękę na pulsie” i nie traktuje wykrywaczy metalu jak neutralnego gadżetu. Jednocześnie restrykcje najmocniej odczuwa zwykły użytkownik, który chce działać legalnie i transparentnie.
Współpraca z amatorami: model „pod kontrolą” zamiast wolnej amerykanki
Ciekawy wątek pokazuje Gotlands Museum, które opisało współpracę z Sveriges Metallsökarförening w projekcie terenowym na Gotlandii. W tekście podkreślono, że działania odbywały się pod kierunkiem archeologów, a wolontariusze pracowali w zorganizowanych grupach.
To przykład podejścia, w którym amatorskie doświadczenie może wspierać profesjonalną archeologię, ale w ramach ustalonych zasad. W praktyce jest to zgodne z logiką szwedzkich regulacji: poszukiwania mają sens, gdy nie niszczą kontekstu i gdy wyniki da się rzetelnie udokumentować.
Dania jako punkt odniesienia: raportowanie znalezisk w systemie DIME
W debacie o przepisach często przywołuje się porównania międzynarodowe. Po stronie duńskiej istnieje rozwiązanie instytucjonalne DIME, uruchomione przez Nationalmuseet, które ma usprawniać zgłaszanie i obsługę znalezisk związanych m.in. z poszukiwaniami z użyciem wykrywaczy.
Warto zauważyć, że sam fakt istnienia takiego systemu nie znosi odpowiedzialności użytkownika. Zmienia jednak ścieżkę raportowania i obiegu informacji. Moim zdaniem w Szwecji temat może wracać, bo dyskusja o uproszczeniach pojawiała się także w dokumentach parlamentarnych.
Na koniec praktycznie: trzy rzeczy, o których łatwo zapomnieć
Pierwsza sprawa to „geografia wniosku”. Jeśli wniosek obejmuje wiele oddzielnych obszarów, opłata nalicza się dla każdego z nich osobno. Jeśli planujesz używać urządzenia rekreacyjnie, wykrywacz metalu w Szwecji niemal zawsze oznacza konieczność złożenia wniosku do länsstyrelsen i opłacenia 990 kr za obszar.
Druga sprawa to właściciel gruntu. Allemansrätten nie zastępuje zgody właściciela, jeśli w praktyce planujesz ingerencję w ziemię albo chcesz działać na konkretnie wyznaczonym terenie.
Trzecia sprawa to ryzyko „przypadkowego” wejścia w obszar chroniony. Ustawa wiąże zakaz nie tylko z użyciem, ale też z wnoszeniem wykrywacza na tereny zabytkowe bez zezwolenia (z określonymi wyjątkami).
W praktyce wykrywacz metalu w Szwecji wymaga dobrej dokumentacji obszaru, zgody właścicieli i jasnego celu, bo te elementy decydują o sprawności rozpatrzenia wniosku.
