-Reklama-

W Kirunie – najdalej wysuniętym na północ mieście Szwecji – znów nastały słoneczne dni. I to dosłownie.

W poniedziałek, około godziny 01:00 w nocy słońce osiągnęło szczytową wysokość nad horyzontem. W tym zawieszeniu pozostanie przez najbliższe dwa miesiące, aż do godzin wieczornym 17 lipca. Zjawisko to nazywa się dniem polarnym.

Kiruna położona jest w szwedzkiej części Laponii i leży około 150 km za kołem podbiegunowym. To jedno z najgęściej zamieszkanych miast w tej części Szwecji. Granice Kiruny rozciągają się aż do Norwegii, ale centrum administracyjne miasta znajduje się na terenie Szwecji. To miejscowość słynąca z działalności górniczej, zamieszkana przez ok. 18-20 tys. ludzi.

Pod strukturami miasta przebiegają tunele kopalniane. Pieczę sprawuje nad nimi przedsiębiorstwo wydobywcze LKAB. W 2014 roku zdecydowano, że spora część miasta zostanie wyburzona i… przeniesiona trzy kilometry na wschód – istnieje bowiem obawa, że Kiruna zapadnie się pod ziemię. Realizacja tego karkołomnego projektu potrwa dwadzieścia lat. Koniecznie będzie między innymi odkopanie szczątków 3 tys. zmarłych ludzi.

Mieszkańcy Kiruny są przyzwyczajeni do życia w jasności – dzień polarny to zjawisko cykliczne. Pod koniec roku mierzą się zaś z ciemnością, bo zachód słońca w pewien grudniowy wieczór może oznaczać, że nie zobaczą go przez najbliższy miesiąc.

A Wy, chcielibyście, żeby słońce znajdowało się ponad linią horyzontu przez siedem do ośmiu tygodni?