Coraz więcej przybywa do Szwecji cudzoziemców poszukujących pracy na północy Europy. Często są to osoby spoza UE. Jednak jest pewna grupa etniczna, która stawia Szwecję za cel podróży częściej niż przedstawiciele innych narodowości. Mowa o mieszkańcach krajów arabskich, głównie Syrii oraz Iraku.

W 2018 roku aż 15 400 osób przybyłych do Szwecji otrzymało prawo pobytu w tym kraju w oparciu o program jednoczenia rodzin. W 2009 takich przypadków naliczono znacznie mniej, bo ok. 3600.

Gazeta „Norrländska Socialdemokraten” informuje, że do migracji warunkowanych spotkaniem z członkami rodziny dochodzi częściej niż do tej, która wiąże się z pracą. Siła robocza przybywa do Szwecji rzadziej niż uchodźcy jednoczący się z krewnymi. Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego: uchodźca zamieszkujący z rodziną w Szwecji wciąż może być pracownikiem.

Pozwoleń na pobyt w kraju opartych na prawie do jednoczenia z rodziną wydano w tym roku 42 procent. Dziesięć lat temu ten typ pozwolenia szacowano na 17 proc. przypadków.

Helena Carlestam, rzeczniczka Krajowej Rady ds. Migracji, powiedziała:

„Coraz więcej przybywa do Szwecji krewnych – krewnych tych osób, które mieszkają tu od lat. Przepisy prawne mówią, że uchodźcy mogą ‚ściągnąć’ do kraju swoich najbliższych. Takie jest ustawodawstwo, ramy imigracji zarobkowej są bardzo szerokie.”

Mieszkańcy niektórych państw częściej otrzymują pozwolenia na zjednoczenie z rodziną niż na pracę w Szwecji. W przypadku Irakijczyków począwszy od 2014 roku wydano 2200 pozwoleń na pracę oraz 5500 pozwoleń na zamieszkanie z krewnymi.

Podobnie jest z Syrią: mieszkańcy tego kraju otrzymali ~1500 pozwoleń na pracę w Szwecji oraz 3900 pozwoleń na zjednoczenie z rodziną.

„Gdy dana osoba marzy o lepszym życiu, a jednocześnie ma szansę aplikować o pracę, na pewno dostanie się do Szwecji”, dodaje Carlestam.

Powoduje to, że zacierają się terminy azylu społecznego oraz prawa do zjednoczenia z rodziną.

Henrik Emilsson – badacz uniwersytecki, związany z uczelnią w Malmö – uważa, że wielu uchodźców pracujących już w Szwecji nie zarabia dostatecznie dużo, by utrzymać swoich krewnych. Powoduje to, że rząd musi pokryć koszty utrzymania kolejnych cudzoziemców.

„Ich dochody nierzadko są niskie, nie mogą pokryć utrzymania najbliższych. Imigracja zarobkowa powinna być sytuacją korzystną dla wszystkich. Tutaj możemy mówić o wygranej jednostki. Może też firmy, ale nie samego państwa, nie społeczeństwa szwedzkiego”, powiedział Emilsson.

Kilka szwedzkich gmin bije na alarm: cudzoziemców jest dużo, koszty utrzymania ludzi rosną. Może to doprowadzić do bankructwa niektóre z miast.