Szwedzki rząd deportował pięćdziesięciu afgańskich imigrantów z powrotem do ich kraju ojczystego. Padł „rekord”: nigdy w trakcie jednego tylko dnia nie przesiedlono ze Szwecji tak wielu cudzoziemców.

Samolot z uchodźcami wylądował potem w Kabulu, stolicy i największym mieście Afganistanu. SVT donosi, że lokalne władze nie odmówiły przyjęcia przesiedleńców – przeciwnie, były chętne do współpracy z rządem Szwecji.

Zanim doszło do deportacji, Afgańczycy otrzymali powiadomienie z Urzędu Imigracyjnego. Wszyscy mieli powyżej 18 lat, trzech ma za sobą działalność przestępczą i zostało skazanych na karę więzienia.

„W Kabulu deportowani zostali przejęci przez oficera łącznikowego i władze Afganistanu” – czytamy w komunikacie ze strony szwedzkiej policji.

Za deportację odpowiada częściowo Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej (Frontex). Współfinansowała ona całe przedsięwzięcie.

Akcja została oprotestowana przez grupę aktywistyczną o nazwie „Nu är det nog!” („Dosyć Tego!”). Jej członkowie organizowali demonstracje w dwudziestu miastach szwedzkich (m.in. Malmö, Lund, Höganäs, Kristianstad, Skivarp, Skurup i Hörby).

Podczas protestu aktywiści zostawiali po sobie obuwie oraz ukryte w nim kartki z dezaprobującymi treściami. „Porzucone” buty symbolizowały uchodźców, którzy z dnia na dzień zniknęli ze szwedzkich ulic.

Eva-Märta Granqvist, reprezentująca „Nu är det nog!”, powiedziała:

„Wypędzanie ludzi do krajów objętych wojną musi dobiec końca. Afganistan jest objęty konfliktem zbrojnym od blisko czterdziestu lat! Wiele organizacji walczących o prawa człowieka, w tym Amnesty International, uważa, że w kraju tym po prostu nie ma bezpiecznych miast, nie ma kryjówek i pokoju.”

Deportacje ze Szwecji często wywołują protesty. Elin Ersson, aktywistka ruchu antygranicznego, zatrzymała kurs samolotu, którym z Göteborga do Turcji miał zostać przetransportowany Afgańczyk. Kazała wyprowadzić go z pokładu, broniąc jego prawa do pozostania w Szwecji.

W ubiegłym roku w Szwecji pozostało 9 tys. imigrantów z Afganistanu. Pozwolono na ich pobyt, bo uznano, że są niepełnoletni. Późniejsze dochodzenie pomogło ustalić, że wielu z nich miało więcej niż 18 lat.