Władze i organizacje państwowe potwierdzają, że w Szwecji coraz częściej można spotkać samorozwijające się społeczeństwo paralelne. To cudzoziemcy, którzy żyją w gettach i nie uznają kultury państwa, do którego przybyli. Czasem nie mają też nazwiska.

W Szwecji przebywa ponad 870 tys. osób, które nie zostały oficjalnie zarejestrowane przez państwo. Często jedynym dokumentem, świadczącym o ich pobycie w kraju, jest samordingsnummer, tak zwany „numer koordynacyjny”. Urząd Skarbowy i straż graniczna są w posiadaniu danych, według których ok. 45 proc. ludzi z tej grupy nigdy nie potwierdziło swojej tożsamości przed odpowiednim organem.

Samordingsnummer pozwala cudzoziemcowi wynająć mieszkanie i pracować bez posiadania numeru personalnego (odpowiednika PESEL-u). Obecnie nie ma wymogu oficjalnego potwierdzenia swoich danych osobowych w celu uzyskania „numeru koordynacyjnego”.

Marit Murphy Handelsberg, pracownik służb ochrony granicznej, powiedział w rozmowie z „Dagens Nyheter”:

„W Szwecji rozwija się społeczeństwo paralelne. Całkowicie utraciliśmy kontrolę nad tym, kto przebywa w naszym kraju. Z jednej strony tracą na tym cudzoziemcy niezarejestrowani przez państwo – bo tak naprawdę nie mają żadnych praw. Z drugiej zaś są to osoby, które nie wiemy tak naprawdę, po co przybyły do Szwecji. Intencje ich pobytu są często nieznane.”

Dane zebrane przez Skatteverket wykazują, że z grona czterech tysięcy osób, którym nadano „numer koordynacyjny”, aż 45 proc. nigdy oficjalnie nie potwierdziło swoich personaliów. Co więcej, 75 proc. cudzoziemców z krajów nienależących do UE przebywa w Szwecji bez pozwolenia na pracę i wynajem mieszkania. Nierzadko osoby, którym przyznano samordingsnummer, mają powiązania przestępcze lub same są wyzyskiwane przez handlarzy żywym towarem.

Osoby posługujące się „numerem koordynacyjnym” najczęściej nie płacą podatków. Policja nazywa je „duchami”.

Od roku 2000 wydano setki tysięcy „numerów koordynacyjnych”. Około 150 tys. z nich przekształcono potem w stałe numery ubezpieczenia społecznego. Samordingsnummer odpowiada wielu imigrantom. Według szwedzkiej policji w „podziemiach” funkcjonuje społeczność paralelna, której członkowie mają dostęp do tych samych przywilejów, co posiadacze personalnummer – tyle że nielegalnie.

Raport TV4 z 2017 r. mówi o tym, że ponad 50 proc. osób ubiegających się o azyl w Szwecji w różnych organach rejestruje różne dane osobowe. Niektórzy imigranci posługują się fałszywymi danymi, by pod zmienionym nazwiskiem działać na rynku przestępczym.

Urząd Skarbowy informuje, że rocznie wydaje się od 45 tys. do 55 tys. „numerów koordynacyjnych”. Oficjalne dane dotyczące populacji szwedzkiej mówią o 10,3 mln ludzi. Jednak te informacje pozyskano w wyniku rejestru ludności. Osoby posiadające samordingsnummer – a jest ich dużo – nie zostały uwzględnione w badaniu.