wtorek, Grudzień 11, 2018

Sprzedaż rowerów elektrycznych: Szwecja jednym z najważniejszych rynków w całej Europie.

Gdy przychodzi zima, niewielu z nas myśli o jeździe na rowerze. Jednak w 2018 roku ten dwukołowy środek transportu zyskał w Szwecji dużą popularność i być może również w grudniu będzie spełniał swoje zadanie. Upalne lato sprawiło, że sprzedaż rowerów osiągnęła wśród Szwedów rekordowo wysoki poziom. Najczęściej kupowano rowery elektryczne.

E-rowery otrzymały dotację rządową, co sprawiło, że ich sprzedaż wzrosła o 53%. Dane statystyczne mówią o ponad 100 000 wyprzedanych pojazdach.

Doszło do prawdziwego boomu na rowery elektryczne, który przez rzeczoznawców był przewidywany już rok temu. Zaczęło się od tego, że szwedzki rząd podjął decyzję o przyznaniu dotacji w wysokości 25% na e-rowery.

Wyłożona w tym celu została kolosalna kwota 1 mld koron (~415 mln PLN). Ułatwiło to korzystanie ze sprzętu najwyższej jakości. Z jazdą na rowerze mają wiązać się nie lada korzyści: przede wszystkim zmniejszy się ruch samochodowy. Promocje mają potrwać do 2020 roku.

Sytuacja w Szwecji stanowi punkt odniesienia dla innych krajów europejskich. Ruchem rowerowym – i ułatwianiem mobilności w dużych miastach – zainteresowano się m.in. w Norwegii, Francji oraz Wielkiej Brytanii.

Dotacje rządowe sprawiły, że w okresie niespełna roku – od września 2017 do sierpnia 2018 roku – w Szwecji sprzedano 103 tys. rowerów elektrycznych. Oznacza to wzrost o 53% w porównaniu z tym samym okresem sprzed 12 miesięcy. E-rowery mają aktualnie 19-procentowy udział w rynku handlowym.

Zarówno pod względem opłacalności, jak i swoich gabarytów rowery elektryczne prezentują się w oczach klienta nad wyraz pozytywnie. Na rynku szwedzkim e-rower kosztuje średnio 1650 EUR (ok. 7000 PLN).

Całkowita wartość detaliczna rynku rowerów elektrycznych w Szwecji wynosi obecnie od 180 do 200 mln EUR.

Udział e-rowerów w rynku jest na terenie Szwecji tak solidny, że można go porównać z innymi krajami Europy – krajami, gdzie sprzedaż tego typu sprzętu osiąga najlepsze wyniki. W państwach europejskich dobrze wyprzedają się też tradycyjne rowery. Pod tym względem Szwedzi również gonią za trendami, choć należy zaznaczyć, że nowoczesne e-rowery stały się popularniejsze od swoich starszych odpowiedników.

Stowarzyszenie Cykelbranschen szacuje, że w okresie od września 2017 do sierpnia 2018 roku tradycyjnych rowerów sprzedano 532 tysiące. W okresie przypadającym na lata 2016-2017 wyprzedano zaś 551 tys. rowerów. Odnotowano więc roczny spadek sprzedaży sięgający 3,4%.

Rynek rowerowy w Szwecji zdominowany jest przez modele standardowe – z łańcuchowym układem napędu i hamulcem hydraulicznym – ale ich popularność maleje. Spada też użyteczność rowerów wyczynowych typu MTB, choć hybrydy i rowery górskie utrzymują solidną pozycję na rynku. Sprzedaż pojazdów dwukołowych podtrzymywana jest m.in. za sprawą wyścigów  triathlonowych. W wyścigach kolarskich – czerwcowym Vätternrundan oraz sierpniowym MTB-Vasan – bierze udział coraz więcej zawodników.

Na sprzedaż nie narzekają średniej wielkości i duże salony rowerowe (w ofercie mające przede wszystkim rowery górskie i hybrydy). Tegoroczny trend podniósł obroty tego typu przedsiębiorstw. Mniejsze sklepy radzą sobie na rynku nieco gorzej.

Spółka IBD osiąga najlepsze wyniki sprzedaży detalicznej (udział w rynku na poziomie 65%). Dobrze prosperują też: TeamSportia, Intersport, XXL i Stadium. Ostatnia z tych firm uchodzi na terenie Szwecji za najważniejszego sprzedawcę sprzętu sportowego. XXL posiada swoje sklepy w 25 centrach handlowych i prowadzi tyleż agresywną, co skuteczną kampanię promocyjną.

Rowery sprzedawane są również w szwedzkich super- i multimarketach oraz w popularnych sklepach, m.in. w Biltemie (udział w rynku na poziomie 18-20%). W sklepach sieci Jula jest to produkt, którego popularność pośród klientów stale rośnie. Tuż za Julą sklasyfikowany został COOP. W internecie często kupowane są rowery górskie.

Rowery zapalczywie reklamowane są przez mass media i zapotrzebowanie na nie rośnie. Cycleurope (z siedzibą w Varbergu) jest największym szwedzkim producentem rowerów. Tony Grimaldi, dyrektor generalny firmy, przewiduje, że w ciągu najbliższych lat produkcja rowerów zdominuje działalność jego przedsiębiorstwa. Dystrybucją rowerów elektrycznych coraz częściej zaczynają zajmować się kolejni producenci (Ecoride, Walleräng, Skeppshultcykeln, Monark Exercise).

Niepełnoletni imigranci sprzedają narkotyki i uprawiają prostytucję

Międzynarodowy Ruch Czerwonego Krzyża bije na alarm: nieletni imigranci, którzy osiedlili się w Szwecji, często prostytuują się za nocleg lub inne korzyści płynące z seksu. Dorośli nierzadko zostają ich sponsorami.

Organizacje pozarządowe miasta Malmö informują, że prostytucja staje się coraz popularniejsza wśród młodocianych cudzoziemców, którzy przybywają do Skandynawii bez opieki osób starszych. Sprawę nagłośnił serwis SVT.se.

Nastolatkowie uprawiają seks z obcymi ludźmi – po to, by dostać dach nad głową, pożywienie lub zwyczajnie przetrwać  w wielkim mieście. Według organizacji zajmujących się pomocą humanitarną, prostytucja może być dla niepełnoletnich imigrantów rozwiązaniem tymczasowym lub stałym.

„Te osoby nie widzą innego wyjścia ze swoich problemów. Są narażone na ostracyzm społeczeństwa, a od państwa nie otrzymują wsparcia. Niekiedy są bezdomne. Gdy robi się zimno, szukają schronienia”, tłumaczy Mira Björkegren – przedstawicielka organizacji wspierającej osoby małoletnie pozostawione bez opieki. Jest to spółka humanitarna, której członkowie odnajdują bezdomne dzieci na ulicach i próbują im pomóc.

„Z tego, co wiem, w proceder zaangażowanych jest bardzo wiele osób starszych. Małoletni cudzoziemcy mogą zostać w domach swoich ‚opiekunów’, ale muszą świadczyć im usługi seksualne.”

Według działaczy społecznych seks stał się metodą walki o przetrwanie.

„To sposób na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Dorośli oferują nastolatkom nocleg, ciepły posiłek, ale ponieważ nic nie jest darmowe, muszą otrzymać coś w zamian. Zazwyczaj kończy się na stosunku płciowym lub innych czynnościach seksualnych”, powiedziała Johanna Saunders, pracująca dla Czerwonego Krzyża.

„Takich przypadków jest coraz więcej. Dla nas są one desperackim krzykiem o pomoc.”

Sveriges Radio podaje, że nieletni, którzy nie znajdują się pod stałą opieką osoby dorosłej, często wykorzystywani są również przez gangi. Trafiają na ścieżkę przestępczą i są zmuszani do sprzedaży narkotyków. Często członkami gangu zostają nastoletni uchodźcy z Afganistanu.

Oddziały policji w co najmniej kilku szwedzkich gminach próbują walczyć z werbowaniem dzieci przez środowiska gangsterskie. W samym Sztokholmie zanotowano 120 przypadków, w których osoba przed 18. rokiem życia zajmowała się dystrybucją środków odurzających.

Robin Nilsson – policjant z Goeteborga, walczący z przestępczością uliczną – uważa, że młodociani cudzoziemcy ulegają presjom starszych przestępców: działają pod przymusem, niekiedy w ich stronę kierowane są groźby. Lennart Karlsson z komendy miejskiej policji w Sztokholmie jest zdania, że czynnikiem mającym istotne znaczenie w tej sprawie, może być też bezdomność. Nastolatkowie, którzy nocują na ulicy, otrzymują propozycję nie do odrzucenia: za współudział w sprzedaży nielegalnych środków dostaną ciepłe miejsce do spania.

Szwedzki Czerwony Krzyż zaznacza, że powodem tych negatywnych przemian mogą być przepisy dotyczące migracji. Wielu uchodźców i azylantów prowadzi na terenie Szwecji życie ubogie i pełne komplikacji. Jak podaje serwis „Sputnik News”, są to osoby, za które „państwo nie jest w żaden sposób odpowiedzialne”.

Choć w teorii istnieją programy wsparcia dla danych grup społecznych, w rzeczywistości wielu osobom odmawia się pomocy finansowej, a nawet własnego mieszkania.

W 2015 roku na terenie Szwecji pojawiło się ponad 35 tys. nieletnich azylantów. Były to dzieci pozostawione bez opieki osoby dorosłej. Są też przypadki, w których niepełnoletność bywa obiektem debat. Szwedzkie programy weryfikacji niejednokrotnie wskazywały, że potencjalnie nastoletni imigranci są tak naprawdę dorośli.

W 2015 roku norweskie ośrodki dla uchodźców zgłosiły 5 przypadków gdy samotni nastolatkowie byli podejrzewani o prostytucję lub inne usługi seksualne. Dla porównania w 2014 roku, było tylko jedno takie zgłoszenie.


Szwecja: w jednym z grobowców trafiono na szczep bakterii sprzed 5 tysięcy lat.

Na terenie Szwecji trafiono na szczep dżumy sprzed blisko 5 tys. lat. To właśnie on mógł doprowadzić do pierwszej pandemii, z jaką musiał zmierzyć się człowiek.

Grupa naukowców odkryła próbkę nieznanej wcześniej bakterii, gdy prowadzono wykopaliska w Frälsegården, na południu kraju. Szczep znajdował się w wapiennym grobowcu, postawionym ok. 2000 roku przed naszą erą (lub jeszcze wcześniej).

Bakteria nosi nazwę Yersinia pestis i jest tzw. „pałeczką dżumy”. Wywoływała gwałtowną chorobę, która najczęściej prowadziła do śmierci. Specjaliści twierdzą, że być może to ona dziesiątkowała europejskie osady pod koniec ery kamienia łupanego.

Dżuma zaatakowała Europę także w XIV wieku. Przyczyniła się do rozwoju Czarnej Śmierci – prawdopodobnie najbardziej niszczycielskiej epidemii w dziejach, która zabiła 75-200 mln ludzi na terenie Europy i Eurazji.

Serwis „Live Science” podkreśla, że ostatnie odkrycie może na nowo przepisać historię.

Archeolodzy trafili na szczątki kobiety, która w wapiennym grobie została pochowana wraz z 78 innymi ludźmi. Wszyscy oni zginęli w ciągu 200 lat od siebie nawzajem. Nicolás Rascovan – dowodzący badaniami nad szczepem bakterii – dokonał analizy DNA i odkrył, że odnalezione szczątki mogły należeć do osób zabitych przez śmiertelne infekcje.

Kobieta miała umrzeć ok. 4900 lat temu – w czasach neolitu, gdy europejskie osady stopniowo zanikały. Analiza jej szkieletu – przeprowadzona na francuskim Uniwersytecie Aix-Marseille – podpowiada, że w momencie śmierci miała 20 lat.

Bakteria, która zasiedliła się w organizmie kobiety, była zmutowana genetycznie i w efekcie mogła prowadzić do dżumy płucnej – najniebezpieczniejszej formy tej choroby.

Karl-Göran Sjögren, archeolog z Uniwersytetu w Göteborgu, uznał antyczną bakterię za „silnie ugruntowaną w środowisku i daleko sięgającą”, łatwą w rozprzestrzenianiu. Z kolei Rascovan zwrócił uwagę na osiągnięcia cywilizacyjne – jak np. transport kołowy – które mogły mieć znaczący wpływ na rozwój chorób zakaźnych i przenoszenie się bakterii z jednego organizmu na drugi.

Informacja

Dziennikarstwo kosztuje. Artykuły na stronie wymagają specjalistycznego tłumaczenia,  środki od reklamodawców nie pokrywają wszystkich kosztów, przez co uniemożliwia to dalszy rozwój strony.

Zbiegiem czasu dostęp do artykułów będzie wymagał płatnej subskrypcji (tak jak to ma miejsce w zdecydowanej większości szwedzkich portalach informacyjnych). Dzięki zgromadzonym funduszom serwis będzie mógł przekazywać więcej lokalnych wiadomości, praktyczne porady z życia w Szwecji. W cenie 2-3 kaw z pressbyrån miesięcznie możecie być patronami serwisu 🙂

Jeśli chcesz już teraz wesprzeć rozwój strony przekaż darowiznę

13-letnia Syryjka miała poślubić 24-latka. Jej rodzice zostali skazani przez Sąd Apelacyjny.

Szwedzki Sąd Apelacyjny uznał, że małżeństwo, które usiłowało zaślubić swoją 13-letnią córkę ze starszym mężczyzną, jest winne popełnienia przestępstwa. Potencjalny mąż – 24-latek – nie został jednak skazany na karę więzienia.

Orzeczenie Sądu Apelacyjnego utrzymuje w mocy wyrok wydany przez sąd okręgowy. Podczas wcześniejszej rozprawy stwierdzono, że para małżonków próbowała zaplanować małżeństwo swojej nastoletniej córki. Syryjska dziewczynka miała wyjść za 24-letniego mężczyznę, który zdążył się jej oświadczyć. Obie strony podpisały umowę ślubną. Do zdarzenia miało dojść w 2015 roku.

Choć skazani przez sąd, rodzice będą mogli wyjść z więzienia na zasadzie warunkowego zawieszenia kary.

24-latek nie został uznany za winnego. Orzeczeniem sądu, nie był bowiem świadomy, że nastolatka została zmuszona do ślubu. Rodzice Syryjki wiedzieli, że ich córka nie chce wychodzić za mąż, ale wymusili na niej udział w planowanej ceremonii.

Przypadki dziecięcych żon są notowane na terenie Szwecji relatywnie często. Uważa się je za następstwo kryzysu migracyjnego, z którym skandynawski kraj boryka się od blisko trzech lat.

Na terenie Szwecji działa Program Przeciwdziałający Wymuszonym Małżeństwom, który swoją uwagę skupia także na dzieciach. Z organizacją coraz częściej kontaktują się małoletnie dziewczyny, które próbują wydostać się z zawartych związków małżeńskich.

Małżeństwo zawarte między dzieckiem a osobą dorosłą jest w Szwecji nielegalne. W ciągu minionych czterech lat organizacja pomogła ponad stu dzieciom, które przymusowo wzięły udział w ceremonii zaślubin. Spośród wszystkich tych przypadków z jakąkolwiek karą spotkała się garstka osób – zapadło bowiem zaledwie sześć wyroków sądowych.

Kilka miesięcy temu szwedzki parlament chciał zarządzić, by małżeństwa dziecięce – które odbyły się za granicą – nie były uznawane za prawomocne na terenie Szwecji. Niektóre z partii chciały jednak pewnych nieokreślonych wyjątków od tej reguły.

W marcu wydano specjalną broszurę poświęconą małżeństwom dzieci z dorosłymi. Szybko wycofano ją z obiegu.

Informacja

Dziennikarstwo kosztuje. Artykuły na stronie wymagają specjalistycznego tłumaczenia,  środki od reklamodawców nie pokrywają wszystkich kosztów, przez co uniemożliwia to dalszy rozwój strony.

Zbiegiem czasu dostęp do artykułów będzie wymagał płatnej subskrypcji (tak jak to ma miejsce w zdecydowanej większości szwedzkich portalach informacyjnych). Dzięki zgromadzonym funduszom serwis będzie mógł przekazywać więcej lokalnych wiadomości, praktyczne porady z życia w Szwecji. W cenie 2-3 kaw z pressbyrån miesięcznie możecie być patronami serwisu 🙂

Jeśli chcesz już teraz wesprzeć rozwój strony przekaż darowiznę


Sztokholm: na placu budowy znaleziono setki kul armatnich z XVII wieku.

Archeologowie prowadzący wykopaliska przy sztokholmskiej stacji metra Slussen dokonali zaskakującego odkrycia. Znaleźli setki kul armatnich, pochodzących jeszcze z XVII wieku. Nie wiadomo do końca, kto zakopał je na tym terenie i dlaczego to zrobił.

foto. Arkeologikonsult

O przebudowie węzła komunikacyjnego Slussen mówiono począwszy od 2013 roku. Teren już od kilku lat zajmowany jest zarówno przez archeologów, jak i robotników i zamienił się w plan budowlany.

To olbrzymie przedsięwzięcie: podkopy są tak głębokie, że na światło dzienne wyszły ślady historyczne, przypominające o odległych czasach. Kilka wieków temu stolica Szwecji była ważnym ośrodkiem handlowym (towarem wywozowym było głównie żelazo).

W ubiegłym miesiącu ekipa archeologów trafiła na ponad dwieście kul armatnich. Wydobyto je z punktu, który kiedyś mógł być fosą.

„To naprawdę nietypowe znalezisko. Nie przychodzi mi do głowy żadne inne miasto, w którym odkrytych zostało aż tyle kul armatnich – zresztą skumulowanych w jednym miejscu. Na terenie Sztokholmu nigdy dotąd nie wpadliśmy na tak niezwykłe wykopalisko”, powiedział Michel Carlsson, współpracujący z grupą Arkeologikonsult.

Według Carlssona kule zostały pozostawione w danym miejscu celowo – być może przy rozbiórce tutejszej fortyfikacji na początku XVII wieku. Sztokholm był wówczas rozbudowywany, a wojska i służby obronne miasta rosły w siłę. Inny scenariusz zakłada, że kule trafiły w rejony Slussen po tym, jak przechowalnię żelaza przeniesiono tu ze Starego Miasta ok. roku 1660.

„Wciąż nie potrafimy odpowiedzieć na jedno, podstawowe pytanie”, wyznał Carlsson w rozmowie z dziennikarzami „The Local”. „Dlaczego kule armatnie zostały tak po prostu porzucone, kiedy wykonano je z bardzo drogiego materiału?”

Kule, które zebrano na placu budowy, są zróżnicowane pod względem rozmiaru. Oryginalnie ich waga wynosiła od 0,85 do nawet 8,5 kg, ale z upływem dekad gleba wpłynęła na ich dekompozycję. W listopadzie na terenie Slussen znaleziono fragmenty przynajmniej siedmiu pocisków armatnich, a także granaty.

W latach czterdziestych XVII wieku ze Szwecji eksportowano blisko 11 tys. ton żelaza – i to w skali rocznej. Sto lat później eksport był jeszcze potężniejszy, a liczba ta wzrosła do 40 tys. ton. W ubiegłym miesiącu na placu budowy wykopano też niemieckie wyroby ceramiczne, które mogły zostać wyprodukowane w XIV wieku. Innym znaleziskiem były fragmenty osiemnastowiecznego mostu łukowego.

W przeszłości sztokholmskim archeologom udało się wykopać elementy pozostałe po szesnastowiecznej kuchni oraz drewniane fajki do palenia tytoniu. W ziemi znajdowano też monety oraz perły należące do Wikingów.

Prace nad węzłem komunikacyjnym potrwają do 2025 roku. Jego pierwszy projekt powstał w 1935 r. Na terenie Slussen już w XVII wieku funkcjonowały mechanizmy podnoszące i obniżające poziom wody (pomagało to w transporcie łodzi między jeziorem Mälaren a Morzem Bałtyckim). Słowo „sluss” oznacza w języku szwedzkim „zamek”.



Informacja

Dziennikarstwo kosztuje. Artykuły na stronie wymagają specjalistycznego tłumaczenia,  środki od reklamodawców nie pokrywają wszystkich kosztów, przez co uniemożliwia to dalszy rozwój strony.

Zbiegiem czasu dostęp do artykułów będzie wymagał płatnej subskrypcji (tak jak to ma miejsce w zdecydowanej większości szwedzkich portalach informacyjnych). Dzięki zgromadzonym funduszom serwis będzie mógł przekazywać więcej lokalnych wiadomości, praktyczne porady z życia w Szwecji. W cenie 2-3 kaw z pressbyrån miesięcznie możecie być patronami serwisu 🙂

Jeśli chcesz już teraz wesprzeć rozwój strony przekaż darowiznę




Dania: foliowe torebki jednorazowego użytku zostaną wycofane ze sklepów lub będą objęte dodatkową opłatą.

Rząd przedstawił plan działania, mający na celu ograniczenie zużycia plastiku. Ma dojść do zakazu korzystania z toreb foliowych.

Reklamówki foliowe są niewielkie, mało pojemne i psują się relatywnie szybko, za sprawą swej delikatności. Najczęściej korzystamy z nich tylko raz, a potem trafiają do śmieci. Często pakuje się w nich jedzenie na wynos (np. porcję kebaba).

Serwis Politiken.dk informuje, że już wkrótce wręczanie foliówek za darmo – na przykład w supermarketach – będzie zakazane.

„W ten sposób ograniczone zostanie zużycie jednorazowych toreb plastikowych. Klienci sklepów będą też musieli zastanowić się, ile tego typu toreb potrzebują”, powiedział Jakob Ellemann-Jensen – minister środowiska i rolnictwa.

Duńska Izba Handlowa (Dansk Erhverv) wsparła tę inicjatywę. Jakob Lamm Zeuthen, rzecznik ds. polityki ekologicznej, wydał w tej sprawie oświadczenie:

„Wierzymy, że plastikowe torby nie powinny być darmowe. Kiedy staną się płatne, klienci nadadzą im pewną wartość, będą dążyli do ponownego użycia toreb, nie wyrzucając ich przedwcześnie do kosza na śmieci.”

Podobny pogląd na sprawę ma grupa lobbingowa Plastic Change (Plastikowa Zmiana):

„Reklamówki i torebki plastikowe powinny być wręczane odpłatnie, bo w ten sposób coraz więcej ludzi będzie z nich rezygnowało. Cieszymy się, że wprowadzony zostanie zakaz darmowej dystrybucji foliówek”, powiedziała Lisbeth Engbo z wydziału komunikacji Plastic Change.

W niektórych duńskich supermarketach już teraz płaci się za torby wielokrotnego użytku, a na wyspach Samsø oraz Møn kompletnie wyeliminowano foliowe torebki.

Szwecja tkwi w politycznym martwym punkcie. Koalicja nie jest możliwa, bo partie nie chcą sojuszu z Demokratami.

Trzy miesiące po wyborach parlamentarnych Szwecja wciąż tkwi w politycznym martwym punkcie. Media naciskają na partie głównego nurtu, aby utworzyły rząd koalicyjny wraz ze Szwedzkimi Demokratami – słynącymi ze swych antyimigranckich poglądów

Wyniki ostatniego sondażu sugerują, że większość Szwedów chciałaby utworzenia tzw. zawieszonego parlamentu (gdzie żadna ze stron nie posiada samodzielnej większości). Obecnie na scenie politycznej najwięcej do powiedzenia mają Szwedzcy Demokraci, dowodzeni przez Jimmiego Åkessona. We wrześniowych wyborach SD spotkali się z większym poparciem wśród głosujących niż np. Umiarkowana Partia Koalicyjna czy Socjaldemokraci.

Spośród partii mainstreamowych żadna nie chce utworzyć koalicji z członkami SD – jest to bowiem ugrupowanie skrajnie prawicowe. O Szwedzkich Demokratach bardzo często mówi się w kontekście białej supremacji.

Sondaż polityczny przeprowadzany jest dwukrotnie w ciągu roku przez Statistics Office. Między 29 października a 27 listopada wzięło w nim udział 4721 Szwedów.

Blok centrolewicowy – na który składają się Socjaldemokraci, Partia Lewicy i Partia Zielonych – uzyskał poparcie wynoszące 42,9% głosów. W poprzednim sondażu blok ten osiągnął wynik minimalnie słabszy (40,7%).

Centroprawicowy Sojusz – składający się z czterech ugrupowań – zyskał poparcie sięgające 37,5% głosów (w porównaniu z 40,3% głosów z poprzedniego sondażu).



Tylko koalicja ze Szwedzkimi Demokratami może doprowadzić do utworzenia rządu. SD – niezależnie – otrzymali poparcie głosujących na poziomie 18,3% (wcześniej: 17,5%).

Od czasu wyborów ustawodawcy głosowali za usunięciem z parlamentu Stefana Löfvena (Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza), choć wsparcia nie okazali też Ulfowi Kristerssonowi (Sojusz).

Annie Lööf – przewodnicząca Partii Centrum, nominalnie znajdującej się w szeregach Sojuszu – stwierdziła, że poprze Stefana Löfvena, ale tylko wtedy, gdy obniży podatki i skoryguje regulacje biznesowe.

Ulf Kristersson chciał, by w parlamencie zasiadali też Chrześcijańscy Demokraci. Ewentualna współpraca szwedzkich partii cały czas stoi w sprzeczności ze skrajnie odmiennymi poglądami ich reprezentantów.



Duńska Partia Ludowa chce wysłać imigrantów na bezludną wyspę.

Zagraniczni przestępcy i azylanci, których wnioski o przebywanie na terenie Danii zostały odrzucone, zostaną przeniesieni na opuszczoną wyspę, leżącą u wybrzeży kraju.

W grupie tej znajdą się też cudzoziemcy, których nie można deportować do ich ojczystych państw. O tak zaskakującym pomyśle poinformował minister finansów Kristian Jensen.

Za projektem przesiedleńczym stoją centroprawicowy rząd koalicyjny oraz Duńska Partia Ludowa (DF) – słynąca z populistycznych poglądów. Obcokrajowcy nieposiadający prawa do pobytu w Danii oraz azylanci, których nazwiska widnieją w rejestrze karnym, wysłani zostaną na wyspę Lindholm, w północnych rejonach kraju. Ma ona około 66 ha i leży nad zatoką Stege, 1,5 km od lądu stałego i jakiejkolwiek cywilizacji.

Na wyspie przez lata mieściło się laboratorium, w którym analizowano choroby zakaźne zagrażające uprawie rolnej. Tutejsi specjaliści zapobiegali wściekliźnie, pryszczycy i wirusowi ASF.

Teraz grunt ma zostać oczyszczony, odkażony i zagospodarowany tak, aby mogli osiedlić się na nim ludzie. Według planów, nastąpi to w 2021 roku. Na Lindholm zamieszkają m.in. dżihadyści z Bliskiego Wschodu oraz Afryki.

Jensen zaznacza, że cudzoziemcy wysłani na wyspę nie będą tak naprawdę „więźniami”. W rozmowie z agencją prasową Ritzau polityk powiedział:



„Kursował będzie specjalny prom i za jego pośrednictwem będzie można dostać się na wyspę lub ją opuścić. Nie planujemy jednak stałego rozkładu rejsów. Nocą na przykład trzeba będzie zostać w centrum przesiadkowym.”

„Większość osób przebywających na wyspie nie będzie mogła jej opuszczać; planujemy wprowadzić w tej kwestii ścisłą kontrolę”, tłumaczy Jensen. „To bezludna wyspa – co oczywiście wiąże się z ograniczonym ruchem i swobodą.”

Oficjalny profil Duńskiej Partii Ludowej w serwisie Twitter przykuł uwagę mediów po tym, jak opublikowany został krótki materiał wideo. Kontrowersyjna animacja pokazuje, jak człowiek wyrzucony zostaje na brzeg bezludnej wyspy. DF podpisało ten klip słowami: „Nielegalni cudzoziemcy o przeszłości kryminalnej nie mają ŻADNEGO powodu, by przebywać na terenie naszego kraju”.


 

René Christensen jest rzecznikiem prasowym DF. Mężczyzna informuje, że członkowie jego partii woleliby widzieć imigrantów w więzieniu, ale odseparowane miasteczko na wyspie to „dobry kompromis” dla społeczeństwa duńskiego.

Według Christensena, projekt przesiedleńczy wysyła przestępcom wyraźny komunikat: mówi, że w Danii „nie ma dla nich miejsca i nie ma żadnej przyszłości”.

„To oczywiste, że chcielibyśmy, aby nielegalni imigranci – ci, którzy popełniali w przeszłości zbrodnie – zostali zamknięci w więzieniu. Jednak nie mamy w tej kwestii większego wpływu. Cieszymy się, że pojawiła się możliwość przesiedlenia tych osób, umieszczenia ich na opuszczonej wyspie.”



„W wolnym tłumaczeniu oznacza to, że ogół społeczeństwa może spać spokojnie”, dodał Christensen. „Wieczorami i nocą kryminaliści ci nie będą krążyć po miastach, siejąc niepokój i stwarzając zagrożenie.”

Politycy opozycyjni i przedstawiciele lewicy reagują na ten plan ze złością. Uffe Elbæk – lider partii Alternatywa – widzi w geście DF „kryzys człowieczeństwa” i „załamanie polityki państwowej”.

„Zwolennicy zielonej polityki i otwartego społeczeństwa obywatelskiego nigdy nie wygnaliby ludzi na bezludną wyspę. Absolutnie nigdy”, oburzał się Elbæk. „To są nieludzkie taktyki, za sprawą których ukochana przeze mnie Dania staje się zupełnie innym państwem.”



Kryzys mieszkaniowy w Sztokholmie: 636 tys. osób czeka na przyznanie im mieszkania komunalnego.

Kryzys mieszkaniowy osiągnął w Szwecji kolejny poziom. W Sztokholmie 636 tys. osób oczekuje na przyznanie im mieszkania komunalnego. Obecnie na rynku nieruchomości dostępnych jest tylko 85 wolnych obiektów.

Wierzy się, że kryzysem objęta jest cała Szwecja. W trzech największych miastach – Malmö, Göteborgu i Sztokholmie – na mieszkania komunalne czeka blisko milion ludzi. W stolicy tylko od początku tego roku złożono 40 tys. wniosków o najem lokalu mieszkalnego.

Co ciekawe, statystyki mówią też, że w Szwecji odnotowano w tym roku rekordową liczbę wynajmu mieszkań oraz domów, ale aż 13,5 tys. z nich pozostaje albo wolna, albo nie w pełni zamieszkania przez lokatorów.

Marika Nordström, dyrektor marketingu ze Szwedzkiej Agencji Mieszkaniowej, znajduje co najmniej kilka przyczyn takiego stanu rzeczy. Winą za kryzys mogą zostać obarczone niektóre agencje nieruchomości, ale też potencjalni najemcy.

Szwedzi składają wnioski o mieszkanie, myśląc o przyszłości i ustatkowaniu, ale niekiedy w toku całego procesu zmieniają im się plany. Powodem dla braków mieszkaniowych może być też wzrost populacji.

Od kilku lat obserwuje się, że stale wzrasta liczba mieszkańców kraju. W 2016 roku Szwecja była drugim w skali unijnej państwem, w którym rosła populacja. Niemal wyłącznym powodem, stojącym za tą eskalacją, miały być masowe migracje.



Współczynnik urodzeń wśród rodowitych Szwedek jest relatywnie niski i nie zapewnia tzw. zastępowalności pokoleń. Dzieci częściej rodzą się wśród kobiet ze środowisk imigranckich, które osiedliły się na terenie kraju.

Kryzys mieszkaniowy to zaledwie jeden aspekt życia społecznego, na który wpływ mają masowe migracje ludzi. To właśnie napływ uchodźców i azylantów mógł sprawić, że podniesiony został wiek emerytalny (w ten sposób państwo zyskało fundusze na utrzymanie kolejnych cudzoziemców).



Giminy winne kryzysowi mieszkaniowemu

Południe Szwecji: zaginiony, amerykański boa odnajduje się w toalecie sąsiada.

Wyobraźcie sobie, że kładziecie się spać i postanawiacie najpierw skorzystać z toalety. Jednak tam wita Was boa tęczowy – wąż popularny między innymi na południu Brazylii i w Paragwaju.

Johan-Martin Spik Skum przeżył takie spotkanie w ubiegłym tygodniu, w swoim domu na terenie szwedzkiej Laponii. To prawdopodobnie ostatnie miejsce, w jakim tropikalny wąż z Centralnej i Południowej Ameryki powinien się znaleźć.

Skum nagrał filmik, który przedstawia jego chwile grozy i zamieścił go na Facebooku. Nagranie obejrzał sąsiad mężczyzny z góry. Olov Boman – bo o nim mowa – szukał akurat… zaginionego pupila.

Dzień przed tym zdarzeniem Boman czyścił terrarium, które zamieszkiwał wąż. Egzotyczny gad uciekł z pomieszczenia, gdy tylko nadarzyła się okazja. Jego właściciel pognał w stronę łazienki, by uniknąć najczarniejszego scenariusza: niestety, było już za późno, a wąż zniknął w kanalizacji.

„Spuściłem wodę i zamknąłem toaletę. Wąż musiał już znajdować się w jej odpływie i w ten sposób przedostał się poziom niżej, a potem trafił do mieszkania sąsiada”, tłumaczy Boman.



Boman nie miał pewności, gdzie jest boa. Kiedy przeszukiwał całe mieszkanie, Skum przeżywał najstraszniejsze chwile swego życia. Cierpiał na fobię przed wężami i nie wiedział, jak zachować się w obliczu tak niecodziennych zdarzeń.

Z początku przerażony mężczyzna próbował uniemożliwić wężowi wyjście: zatrzasnął więc klapę toaletową ciężkimi przedmiotami. Później stwierdził, że warto uchwycić dusiciela na nagraniu wideo.

„Gdyby uciekł, tylko ja wiedziałbym o jego wędrówkach od mieszkania do mieszkania.”

Wąż boa pozostał w toalecie Skuma przez całą noc. Nazajutrz „odebrał” go sąsiad z góry. Boman dowiedział się, gdzie jest jego pupil dopiero po tym, jak klip obejrzeli na Facebooku wspólni przyjaciele obu mężczyzn.


„Byłem w szoku i czułem potworny wstyd”, wyznał Boman. „Ale mój sąsiad musiał być jeszcze bardziej zszokowany. Wybierasz się nocą do łazienki i dostrzegasz tropikalnego węża, oddając jednocześnie mocz. Wszystko to w Jokkmokk, na południu Szwecji…”

Na szczęście nikomu – wężowi też – nic się nie stało.

„Nie podejrzewałem, że może przetrwać w zimnej wodzie. Byłem zaskoczony”, powiedział Boman. Jego sąsiad nie żywi do niego urazy.

Mężczyzna planuje zabezpieczyć terrarium, aby ponownie nie doszło do spektakularnej ucieczki.



STOP

Wykryliśmy, że używasz AdBlock lub innego oprogramowania blokującego, które uniemożliwia pełne ładowanie strony.

Nie mamy uciążliwych banerów, Flasha, animacji, nieprzyjemnego dźwięku ani wyskakującej reklamy. Nie wdrażamy tych irytujących typów reklam!

Potrzebujemy pieniędzy na funkcjonowanie strony, a prawie wszystko pochodzi z naszych reklam.

Dodaj skandynawiainfo.pl do białej listy blokującej reklamy lub wyłącz oprogramowanie do adblokacji.

Close