Rząd zezwolił na wydobycie dna morskiego , Protest naukowców z całego świata

1
wydobycie dna morskiego

W marcu 2025 roku administracja Donalda Trumpa podpisała dekret wykonawczy przyspieszający procedury wydawania zezwoleń na wydobycie surowców z dna oceanu na wodach należących do USA. Decyzja spotkała się z natychmiastową reakcją społeczności naukowej. W ciągu kilku tygodni petycję wzywającą do ogólnoświatowego moratorium podpisało ponad cztery tysiące naukowców morskich — biologów, geochemików, oceanografów — z dziesiątek krajów. Podobny sprzeciw wyrażają Niemcy, Francja, Kanada i Wielka Brytania, które od lat opowiadają się za wstrzymaniem wydobycia do czasu przeprowadzenia rzetelnych ocen środowiskowych.

Norweskie wody to drugi z głośnych przypadków w tej sprawie. Oslo przez kilka miesięcy procedowało wnioski o eksplorację fragmentów dna Arktyki, zanim pod naciskiem parlamentu i protestów ekologicznych tymczasowo wstrzymało ten proces. Nie cofnęło jednak pierwotnych planów, a pytanie, czy wróci do nich po wyborach w 2025 roku, pozostaje otwarte. Przemysł wydobywczy liczy na to, że ogólny trend polityczny — rosnące zapotrzebowanie na lit, kobalt i mangan niezbędne do produkcji akumulatorów — zmusi rządy do poluzowania stanowisk.

Sprzeciw środowiska naukowego nie jest wyłącznie deklaratywny. Greenpeace International przeprowadził w ubiegłym roku bezprecedensową akcję, spuszczając zdalnie sterowany robot na głębokość 2315 metrów pod powierzchnię Arktycznego Grzbietu Śródoceanicznego i rozwijając tam transparent z napisem „Listen to the Science!”. Zdjęcia obiegły media na całym świecie.

- Reklama -

Niezależnie od wymiaru symbolicznego, akcja zwróciła uwagę na coś konkretnego — naukowcy dokumentują te obszary od lat i wiedzą, że na takich głębokościach żyją organizmy, które nauka dopiero zaczyna opisywać. Zaburzenie osadów dennych przez maszyny wydobywcze może unicestwić ekosystemy, zanim w ogóle zostaną zbadane.

Problem jest techniczny, nie tylko etyczny. Wydobycie polimetalicznych konkrecji — bryłek zawierających mangan, nikiel, kobalt i miedź — polega na zasysaniu osadów z dna morskiego. Ten proces wzbija ogromne chmury drobnych cząstek, które unoszą się przez wiele dni, a czasem tygodni, zanim opadną.

Badania przeprowadzone w miejscach testowych na Oceanie Spokojnym wykazały, że pierzaste smugi sedymentacyjne mogą przemieszczać się na setki kilometrów od miejsca wydobycia, osiadając na organizmach filtrujących, koralach głębinowych i ujściach kominów hydrotermalnych. Skutki są trudne do odwrócenia, bo tempo regeneracji na takich głębokościach — gdzie rok oznacza kilka milimetrów wzrostu — liczone jest w setkach lat.

- Reklama -

Ponad czterdzieści państw, w tym Niemcy, Francja, Chile, Brazylia i Kenia, zadeklarowało oficjalne poparcie dla moratorium lub całkowitego zakazu komercyjnego wydobycia dna morskiego. Negocjacje toczące się w ramach Międzynarodowej Władzy Dna Morskiego (ISA) — organu ONZ odpowiedzialnego za wydawanie zezwoleń na wodach międzynarodowych — są jednak powolne i wielokrotnie blokowane przez państwa zainteresowane wydobyciem. USA nie ratyfikowały Konwencji UNCLOS, co technicznie wyłącza je spod jurysdykcji ISA. To właśnie ta luka prawna umożliwiła Waszyngtonowi wydanie decyzji wewnętrznej bez czekania na wypracowanie globalnego konsensusu.

 wydobycie dna morskiego
wydobycie dna morskiego

Kwestia nie rozwiąże się szybko. ISA planuje kolejną rundę negocjacji w drugiej połowie 2025 roku, jednak przy rosnącej presji ze strony firm wydobywczych i rządów walczących o zabezpieczenie dostępu do surowców kluczowych dla transformacji energetycznej, kompromis między interesami ekonomicznymi a ochroną środowiska morskiego jest trudny do osiągnięcia. Naukowcy sygnalizują, że nawet jeśli ISA przyjmie nowe przepisy, ich egzekucja na akwenach wysokiej morza pozostaje pytaniem bez jasnej odpowiedzi.

- Reklama -
Udostępnij