Działacze opozycyjni, Alexey Knedlyakovsky i Lusine Djanyan, ubiegali się o azyl polityczny na terenie Szwecji, ale ich wniosek został odrzucony. Teraz obawiają się powrotu do rodzimej Rosji – gdzie mogą zostać pobici, a nawet aresztowani.

Djanyan i Knedlyakovsky mieszkali w Krasnodarze, na zachodzie Rosji, ale swój dom opuścili w marcu 2017 roku. Byli prześladowani przez lokalną policję i postanowili uciec.

Osiedlili się w Szwecji wraz z dwuletnim synkiem, ale teraz ich świat legł w gruzach. Agencja Migracyjna odrzuciła ich wniosek o azyl, z dość niezrozumiałych powodów. Choć para dostarczyła wszelkie potrzebne dokumenty i informacje dotyczące swojego życia w Rosji, na miejscu ponoć „wcale nie byłaby w niebezpieczeństwie”.

„Nie chcę mówić o konspiracji, ale decyzja wydaje się podyktowana politycznie. Nasz adwokat przejrzał orzeczenie Agencji i uważa, że to czyste szaleństwo”, skarży się Knedlyakovsky.

Obecnie Rosjanie mieszkają w wiosce Storå, położonej niedaleko stolicy.

„Gdy wrócimy do Rosji, podjęte zostanie postępowanie karne. Na pewno też spotkamy się z przemocą fizyczną. Nie chcę o tym myśleć.”

Alexey i Lusine są artystami, począwszy od 2010 roku dość mocno zaangażowanymi w życie polityczne swojego ojczystego kraju. W lutym 2014 wzięli udział w tym samym proteście, w którym uczestniczyły członkinie grupy Pussy Riot.

Knedlyakovsky był jedynym mężczyzną, który opowiedział się po stronie kontrowersyjnego zespołu. Na miejscu pojawił się w sukience – chciał w ten sposób wyrazić solidarność ze środowiskiem LGBT.

Szybko pojawiła się kontrdemonstracja: mężczyźni w strojach kozaków mieli ze sobą bicze i zachowywali się agresywnie. Djanyan została poturbowana, a jej partnerowi rozbito gitarę na głowie. Później też go aresztowano. Dwie przedstawicielki Pussy Riot również zostały zgarnięte przez policję.

W 2016 roku Knedlyakovsky miał „znieważyć” pomnik Feliksa Dierżyńskiego w Krasnodarze. W oświadczeniu tłumaczył, że chciał jedynie „przeciwstawić się ortodoksyjnemu chrześcijaństwu”.

Zatrzymany przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa, mężczyzna trafił do aresztu. Spędził 15 dni w celi pozbawionej okien.

Nadieżda Tołokonnikowa, członkini Pussy Riot, uważa decyzję Agencji za „nieludzką”, bo znajoma jej para faktycznie będzie w Rosji prześladowana:

„Komunikat jest prosty: nikt im nie pomoże.”

W 2013 r. Djanyan została zwolniona przez radę Uniwersytetu Krasnodarskiego – tylko ze względu na swoje polityczne przekonania. Nie mogła też znaleźć galerii, która chciałaby zorganizować dla niej wystawę.

Była później atakowana w parku, w kawiarni, a nawet własnym mieszkaniu. Wizytę złożył jej nieznany mężczyzna, który groził, że „oboje (ona i Alexey – przyp.) zostaną ukarani, jeśli nie odwrócą się od sceny politycznej”.

Przeciwnicy Putina kończą w Rosji źle. Jeden z dziennikarzy spędził dwa miesiące w szpitalu po tym, jak zaatakowała go grupa zbirów. Przeżył wstrząs mózgu. Boris Niemcow – kiedyś przyjaciel Alexeya – był opozycjonistą i filantropem. W 2015 roku został zastrzelony w samym centrum Moskwy.

To za sprawą fundacji założonej przez Niemcowa Alexey i jego żona mogli udać się do Szwecji. Mają dwoje dzieci: pięcioletniego dziś Tigrana oraz Levona (ur. 2018). Knedlyakovsky zaznacza, że jest „w lepszym położeniu” niż imigranci z krajów arabskich. W Szwecji może tworzyć i dbać o swoją miłość do sztuki.

Małżonkowie mogą udać się z powrotem do Rosji lub do innego kraju, który zdecyduje się ich przyjąć. Mają nakaz opuszczenia Szwecji maksymalnie po czterech tygodniach od decyzji Agencji Migracyjnej. Całej sprawie ma przyjrzeć się Memorial – rosyjska organizacja walcząca o prawa człowieka.

Knedlyakovsky uważa, że za jego prześladowanie odpowiedzialne były władze lokalne. „Nie wrócimy do Rosji – chcemy zostać w Szwecji lub udać się w inne miejsce. FSB od razu złożyłby nam wizytę.”