Podróż Przez Szwecję Po Śladach Zaginionej Cywilizacji , Nowe Wykopaliska Zmieniają Wszystko

Podróż Przez Szwecję Po Śladach Zaginionej Cywilizacji , Nowe Wykopaliska Zmieniają Wszystko

W pobliżu rzeki Motala Ström, podczas rutynowych prac rozbiórkowych, robotnicy natrafili na coś, czego nikt się nie spodziewał. W torfowej ziemi leżały czaszki osadzone na palach. Dziesięć szkieletów, sztuczna wyspa zbudowana kilka tysięcy lat temu w środku jeziora, ślady po tym, jak ktoś świadomie i starannie ułożył ludzkie szczątki w bardzo konkretny, nieprzypadkowy sposób. Badacze datują to miejsce na około siedem i pół tysiąca lat wstecz. To nie epoka wikingów — to coś znacznie starszego i znacznie mniej zbadanego.

Szwecja od kilku lat przeżywa cichy przewrót w archeologii. Nowe wykopaliska od Skanii na południu po Västmanland w centrum kraju stopniowo odsłaniają obraz społeczeństw, o których historyk przed dekadą mógł w najlepszym razie spekulować. Nie chodzi o drobne korekty — chodzi o zasadniczą zmianę perspektywy na to, kim byli ludzie zamieszkujący te ziemie dziesięć, dwanaście tysięcy lat temu, jak żyli, co czcili i jak traktowali swoich umarłych.

W Hammar archeolodzy zmapowali rozległe założenie o charakterze ceremonialnym, datowane na jakieś pięć do pięciu i pół tysiąca lat wstecz. Zachowały się narzędzia z krzemienia, ceramika i haki rybackie — w stanie, który rzadko się zdarza przy tak odległych znaleziskach. To nie było przypadkowe obozowisko. Wszystko wskazuje na miejsce rytualnych uczt, coś w rodzaju centrum, do którego schodzili się ludzie z okolic być może sezonowo, może przy szczególnych okazjach. Dlaczego akurat tutaj, co tu robili dokładnie — wciąż nie wiadomo.

- Reklama -

Jeszcze bardziej zaskakujące są wyniki analiz gleby ze Skateholm na południu kraju. Okazało się, że pochowani tam ludzie epoki kamienia byli ubrani w futra zdobione piórami i ornamentami, a jeden z chłopców miał na głowie coś w rodzaju ozdoby z piór dzięcioła. To obraz zupełnie inny niż ten, który przez lata funkcjonował w podręcznikach. Prehistoryczny człowiek Północy nie był sylwetką z grubsza ociosaną z nieokreślonego tła — miał estetykę, tożsamość, prawdopodobnie status wyrażany przez strój.

Pod dzisiejszym Göteborkiem spoczywa z kolei inne miasto — Nya Lödöse, piętnastowieczny ośrodek handlowy, który zaginął pod warstwami późniejszej zabudowy. Wykopaliska odsłoniły realia codziennego życia: strukturę społeczną, ślady wymiany towarów, skalę aktywności, jakiej nikt nie przypisywał tej lokalizacji. Göteborga jeszcze wtedy nie było — a tymczasem tutaj już tętniło miasteczko z prawdziwego zdarzenia. Dla historyków to nie tylko ciekawostka, lecz zmiana mapy szwedzkiego średniowiecza.

Osobnym rozdziałem są wyniki analiz DNA z dolmenu w Tiarp koło Falköping. Grób megalityczny skrywał szczątki kobiety pochowanej obok dwojga dzieci, które — jak pokazała genetyka — nie były z nią biologicznie spokrewnione. Struktura rodziny w epoce kamienia okazuje się zatem bardziej złożona niż dotychczas sądzono. Kto był kim dla kogo w tamtej społeczności, co oznaczał wspólny grób — to pytania, na które badacze dopiero zaczynają szukać odpowiedzi.

- Reklama -
Podróż Przez Szwecję Po Śladach Zaginionej Cywilizacji , Nowe Wykopaliska Zmieniają Wszystko
Podróż Przez Szwecję Po Śladach Zaginionej Cywilizacji , Nowe Wykopaliska Zmieniają Wszystko

Trudno oprzeć się wrażeniu, że dotychczasowe narracje o prehistorycznej Skandynawii były po prostu zbyt ubogie. Nie dlatego, że brakowało dowodów — raczej dlatego, że brakowało narzędzi i, być może, wyobraźni, żeby je właściwie interpretować. Nowe technologie, od zaawansowanej analizy gleby po sekwencjonowanie DNA, zmieniają reguły gry. Każde kolejne wykopalisko otwiera więcej pytań niż zamyka. I to jest, mimo wszystko, dobra wiadomość.

Udostępnij