Tańsze paliwo lotnicze, ale bilety latem nie stanieją – co mówi Norwegian

Paliwo lotnicze potaniało ze 200 do 120 USD za baryłkę po wiosennym kryzysie. Norwegian nie wyklucza obniżek, ale eksperci ostrzegają: latem liczy się popyt, nie koszty.

Norwegian kupuje koncern Nordic Leisure Travel Group, do którego należy biuro podróży Ving

Ceny paliwa lotniczego gwałtownie spadły – ze szczytowych 200 dolarów za baryłkę wiosną do około 120 dolarów obecnie – po tym jak napięcia wokół Cieśniny Ormuz nieco opadły. Mimo tej zmiany eksperci branżowi ostrzegają, że nie ma co liczyć na natychmiastową obniżkę biletów lotniczych. Latem liczy się popyt, a nie same koszty paliwa.

Jak pisaliśmy na Skandynawiainfo.pl, ceny biletów lotniczych w Szwecji od lat wykazują tendencję wzrostową, napędzaną kosztami paliwa, podatkami i efektami sezonowymi. Wiosenny kryzys paliwowy – wywołany blokadą kluczowego szlaku przez Cieśninę Ormuz w czasie eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie – jeszcze bardziej podkręcił te obawy. Pojawiły się poważne sygnały ostrzegawcze dotyczące odwoływania lotów i gwałtownych wzrostów cen biletów przed latem. Jak podaje Realtid, cena surowca ustabilizowała się już na poziomie około 120 dolarów za baryłkę i linie lotnicze odetchnęły.

Paliwo tańsze – dlaczego ceny biletów nie spadają automatycznie

Taniejące paliwo przekłada się bezpośrednio na wyższą rentowność linii lotniczych – ale nie musi oznaczać obniżki cen biletów. Simon Posluk, kierownik działu w Trafikverket, tłumaczy w rozmowie ze szwedzkim radiem: „Nie oznacza to automatycznie spadku cen lotów, ponieważ jest to raczej uwarunkowane popytem, a obecnie znajdujemy się w okresie letnim, kiedy popyt na podróże lotnicze jest bardzo wysoki”. Innymi słowy, gdy samoloty są pełne, linie lotnicze nie mają powodu obniżać cen tylko dlatego, że paliwo jest tańsze.

- Reklama -

Podobny mechanizm opisywaliśmy przy okazji gwałtownych obniżek Ryanaira – wówczas linia zdecydowała się obniżyć ceny nie z powodu tańszego paliwa, lecz dlatego że jej pasażerowie stali się „bardziej oszczędni” i popyt był niższy niż oczekiwano. Latem sytuacja jest odwrotna: stacje są zapełnione, a klienci chcą latać niezależnie od ceny.

Geir Karlsen, prezes Norwegian, ostrożnie dopuszcza możliwość obniżki: „Może to wpłynąć na ceny i spowodować ich spadek. Ale to nie tylko my decydujemy, na to wpływa również to, co robi nasza konkurencja”. Jak opisywaliśmy w artykule o nowych trasach Norwegian z Arlandy, linia systematycznie rozbudowuje siatkę połączeń ze Szwecji, co samo w sobie jest czynnikiem sprzyjającym konkurencji cenowej.

- Reklama -

Jak kształtuje się rynek i co to znaczy dla podróżnych latem

Analityk Hans-Jørgen Elnäs wskazywał w maju w TV4, że na krótkich trasach europejskich konkurencja jest na tyle zacięta, że linie nie mają zbyt dużego pola manewru: „Nie ma zbyt dużego pola manewru, aby znacznie podnieść ceny, w przeciwnym razie konsumenci wybiorą inną linię lotniczą”. To ograniczenie działa jednak w dwie strony – linie mogą też nie obniżać, bo wiedzą, że popyt letnich pasażerów jest stosunkowo nieelastyczny.

Dla tych, którzy szukają tańszych lotów, warto mieć w głowie dane z raportu Expedia opisanego na Skandynawiainfo.pl: najtańszym dniem tygodnia na loty w Europie jest piątek, a na rezerwacje – niedziela. Wybór piątku zamiast soboty może przynieść oszczędność około 18 procent. Warto też pamiętać, że lata z Danii stały się droższe po wprowadzeniu specjalnego podatku lotniskowego, przez co część tras przeniosła się na szwedzkie lotniska – jak opisywaliśmy w artykule o Ryanairu ograniczającym działalność w Danii.

- Reklama -

Ogólna perspektywa na koniec lata jest więc taka: tańsze paliwo poprawia sytuację finansową przewoźników i teoretycznie stwarza przestrzeń do obniżek. Jednak w szczytowym sezonie to popyt, a nie koszt paliwa, dyktuje ceny. Jesień może przynieść korzystniejszą sytuację dla kupujących bilety – jeśli paliwo utrzyma się na niższym poziomie i sezon wysokiego popytu dobiegnie końca.

Udostępnij
Follow:
Twórca i redaktor Skandynawiainfo.pl, portalu, który od 2015 roku dostarcza polskim czytelnikom aktualne i możliwie bezstronne informacje o Szwecji oraz krajach nordyckich. Od lat przygląda się Skandynawii „od środka”, a nie z perspektywy folderów turystycznych – pisze prosto i konkretnie o tym, co się zmienia, dlaczego to ważne i jak może wpływać na codzienne życie, szczególnie Polaków mieszkających w regionie. Skupia się na tematach społecznych i praktycznych, dbając o rzetelność, kontekst i spokojny, rzeczowy ton.