Badanie Tromsø, prowadzone przez Uniwersytet Arktyczny Norwegii UiT od 1974 roku, należy do najdłużej trwających populacyjnych badań zdrowotnych w Europie. Przez pół wieku objęło kolejne fale mieszkańców Tromsø i okolic — łącznie dziesiątki tysięcy uczestników, którzy regularnie poddawali się badaniom, wypełniali kwestionariusze i oddawali próbki krwi. Wyniki tej kohorty są dziś cytowane w badaniach dotyczących chorób serca, ryzyka nowotworowego, osteoporozy i długości życia. A zaczęło się od czegoś zupełnie przeciwnego do obrazu zdrowego Arktyka.
W latach siedemdziesiątych region Tromsø miał jeden z najwyższych wskaźników śmiertelności z powodu chorób sercowo-naczyniowych w Norwegii. To właśnie ten problem był bezpośrednim powodem uruchomienia badania — nie chęć dokumentowania czegokolwiek wyjątkowego, lecz alarmująca liczba zgonów wśród mężczyzn w średnim wieku. Pierwsze fale badania koncentrowały się na czynnikach ryzyka: paleniu, ciśnieniu krwi, poziomie cholesterolu. Interwencje zdrowotne opracowane na podstawie tych danych stopniowo zmniejszały śmiertelność sercową w regionie do poziomów porównywalnych z resztą kraju.
To jest pierwsza i zasadnicza kwestia, którą warto ustalić: nie ma dowodów na to, że życie powyżej koła podbiegunowego samo w sobie wydłuża życie. To, co obserwujemy w danych z Tromsø, to efekt konkretnych zmiennych — dostępu do opieki zdrowotnej, poziomu wykształcenia, aktywności fizycznej i rezygnacji z zachowań ryzykownych takich jak palenie czy siedzący tryb życia. Norwegia jako kraj o wysokich dochodach zapewnia swoim obywatelom powszechne, bezpłatne lub niemal bezpłatne leczenie i specjalistykę. To strukturalne, a nie geograficzne.
Badanie wyraźnie wskazuje, że trzy czynniki — palenie papierosów, brak aktywności fizycznej i otyłość — są odpowiedzialne za zdecydowanie większą część przedwczesnych zgonów w kohorcie niż cokolwiek innego. Osoby, które przez całe życie unikały tych trzech zachowań, dożywały dziewięćdziesiątki w znacznie wyższym odsetku niż populacja ogólna. W tym sensie wyniki z Tromsø są spójne z tym, co wiemy z innych dużych badań kohortowych — środowisko geograficzne jest tłem, a nie przyczyną.
Arktyka jednak odgrywa pewną pośrednią rolę. Krajobraz i klimat Północnej Norwegii wymuszają i zachęcają do aktywności fizycznej przez całe życie — narciarstwo biegowe, piesze wędrówki po fiordach, łowienie ryb w warunkach zimowych. Mieszkaniec Tromsø w wieku sześćdziesięciu pięciu lat spędzający weekendy na nartach biegowych po okolicznych wzgórzach ma inny profil metaboliczny niż jego rówieśnik z miejskiego środowiska siedzącego. Nie dlatego, że za kołem podbiegunowym dzieje się coś magicznego, ale dlatego że środowisko normalizuje ruch jako część zwykłego życia, a nie jako wysiłek wymagający specjalnej motywacji.

Badanie Tromsø jest wciąż aktywne — siódma fala pomiarów odbyła się w latach 2015–2016, obejmując ponad 21 tysięcy uczestników. Baza danych jest regularnie udostępniana do analiz przez zewnętrznych badaczy, co sprawia, że wyniki wciąż przynoszą nowe publikacje w dziedzinach od genetyki po epidemiologię. Oryginalny problem — nadmierna śmiertelność sercowo-naczyniowa w regionie — został w dużej mierze rozwiązany właśnie dzięki interwencjom, które to badanie umożliwiło.
