Norweska literatura w nazistowskich Niemczech

Norweska literatura w nazistowskich Niemczech robiła wielką karierę. Nowe badania pokazują, dlaczego tak się stało i kto na tym zyskał.

Foto. pixabay

Norweska literatura w nazistowskich Niemczech osiągnęła skalę, o której po wojnie długo nie chciano mówić. Nowe badania historyka Narve Fulsåsa pokazują, że w latach wojny książki z Norwegii stały się największą grupą tłumaczonej literatury w III Rzeszy, a za sukcesem stały zarówno względy ideologiczne, jak i zwykły interes ekonomiczny. Jak podał forskning.no, Fulsås opisał temat, który przez lata pozostawał na marginesie norweskiej historii literatury.

Na stronie Universitetsforlaget poświęconej książce Norsk litteratur i Nazi-Tyskland wskazano, że w latach 1933–1944 ponad stu norweskich autorów zostało wydanych lub próbowało wejść na rynek niemiecki. Badanie opiera się między innymi na materiałach z archiwum agencji literackiej w Lillehammer, które pozwoliły prześledzić nie tylko sam eksport książek, ale też motywacje pisarzy, agentów i wydawców.

Norweska literatura w nazistowskich Niemczech rosła mimo wojny

Jak wynika z ustaleń opisanych przez forskning.no, reżim nazistowski początkowo patrzył nieufnie na literaturę tłumaczoną i chciał ograniczać import zagranicznych książek. Sytuacja zmieniła się jednak po wybuchu wojny w 1939 roku. Gdy import literatury brytyjskiej i francuskiej został zatrzymany, norweski stał się najważniejszym językiem, z którego tłumaczono beletrystykę na niemiecki.

- Reklama -

To właśnie wtedy autorzy z małej Norwegii zaczęli zajmować na niemieckim rynku pozycję, której mało kto by się wcześniej spodziewał. Fulsås wskazuje, że popularność zdobywali nie tylko pisarze kojarzeni z sympatiami pronazistowskimi, jak Knut Hamsun, ale też twórcy wyraźnie odlegli od nazizmu, w tym Sigrid Undset. W tej samej grupie znaleźli się również Trygve Gulbranssen, Johan Falkberget i Tarjei Vesaas.

Dlaczego akurat książki z Norwegii

Według Fulsåsa część odpowiedzi tkwiła w nazistowskiej wizji wspólnoty germańskiej. Nie tłumaczy to jednak wszystkiego, bo – jak podkreśla badacz – wśród norweskich autorów publikowanych w Niemczech niewielu można uznać za wyraźnych narodowych socjalistów. Najbardziej znane wyjątki stanowili Knut i Marie Hamsun, a obok nich pojawiali się tylko pojedynczy twórcy sympatyzujący z ruchem faszystowskim.

Drugim ważnym powodem była sama forma tej literatury. forskning.no opisuje, że wielu norweskich autorów czytanych w Niemczech należało do nurtu „nowego realizmu”. Była to literatura realistyczna, konwencjonalna formalnie i skupiona na osadzaniu jednostki w większej wspólnocie – rodzinie, gospodarstwie, klasie czy Kościele. W ocenie badacza taki styl był dla nazistowskich władz politycznie mało ryzykowny i dlatego łatwiejszy do zaakceptowania.

Do tego dochodził jeszcze czynnik czysto rynkowy. Niemcy były największym rynkiem książki w Europie, a wojna zwiększała popyt na czytanie. Fulsås podkreśla, że dla agentów i wydawców istniał więc podwójny argument za dalszą współpracą z Niemcami – idealistyczny, związany z przekonaniem o wartości literatury, oraz ekonomiczny, związany z realną szansą na wysokie dochody.

Archiwum z Lillehammer odsłoniło przemilczany rozdział

Przełomem w badaniach okazało się archiwum tak zwanego Det litterære byrå w Lillehammer. Jak opisuje forskning.no, ważną postacią był tam prawnik Eilif Moe, który najpierw pomagał Sigrid Undset w sprawach majątkowych, a później zaczął zajmować się także jej interesami literackimi. Z czasem rozszerzył działalność na kolejnych autorów, a w 1936 roku podjął ścisłą współpracę z niemieckim wydawcą Maxem Tau.

Max Tau był Żydem, który uciekł do Norwegii jeszcze przed wojną. To właśnie ten element nadaje całej historii dodatkową złożoność. Fulsås zwraca uwagę, że zarówno Tau, jak i Moe byli przeciwnikami nazizmu, a mimo to współtworzyli mechanizm, dzięki któremu norweskie książki trafiały na wielką skalę do III Rzeszy. Ich argumentem miało być przekonanie, że warto dostarczać dobrą literaturę czytelnikom, którzy sami nie byli nazistami.

Badacz podkreśla też kontrast między oporem wobec okupacji i nazifikacji w samej Norwegii a gotowością części autorów i agentów do funkcjonowania w nazistowskim systemie literackim za granicą. Po wojnie temat ten nie stał się jednak przedmiotem większego rozliczenia. Fulsås mówi wprost, że ani same publikacje, ani pieniądze zarobione w Niemczech nie stały się ważnym elementem powojennej debaty w środowisku literackim.

Bestsellery i milionowe dochody autorów

Skala sukcesu nie ograniczała się do pojedynczych wydań. Z ustaleń opisanych przez forskning.no wynika, że w latach 1933–1945 Hamsun miał w Niemczech 24 wydane książki, Sigrid Undset 14 tytułów do 1940 roku, a Sven Elvestad 13. Największy sukces nakładowy osiągnął jednak Trygve Gulbranssen, którego trylogia o Bjørndal sprzedała się w ponad półmilionowym nakładzie.

Bardzo dobrze sprzedawali się także Mikkjel Fønhus, Johan Falkberget i Olav Gullvåg. Według Fulsåsa część tych autorów zarobiła na niemieckich wydaniach równowartość milionów koron w dzisiejszych realiach. W jednym z przykładów przywołanych w artykule Johan Falkberget miał dzięki niemieckim publikacjom przejść od skromnie opłacanego dziennikarza do najwyższego podatnika w Røros w 1940 roku.

Ekonomiczna strona tej historii jest jednym z najmocniejszych wątków nowych badań. Strona Universitetsforlaget podkreśla, że argument ideowy – dostarczanie dobrej literatury niemieckim czytelnikom – stale towarzyszył kalkulacjom finansowym. Perspektywa sprzedaży i dochodów często przeważała nad politycznymi i moralnymi zastrzeżeniami.

Po wojnie temat zniknął z debaty

Jak wynika z relacji forskning.no, po wojnie norweskie środowisko literackie przeprowadziło własne rozliczenia z nazizmem, ale wysokie dochody osiągane w Niemczech niemal nie pojawiały się w tej debacie. Narve Fulsås wskazuje, że jednym z nielicznych pisarzy, którzy w ogóle zastanawiali się, co zrobić z pieniędzmi otrzymanymi z III Rzeszy, był Tarjei Vesaas.

Dla badacza ten temat nie jest tylko sprawą zamkniętą w archiwach. W artykule zestawia dawny dylemat z nowszymi sporami o sprzedaż zachodniej literatury do Rosji po 2022 roku. Sens pytania pozostaje podobny: czy dostęp czytelników do książek usprawiedliwia współpracę z autorytarnym systemem, zwłaszcza gdy w tle pojawiają się duże pieniądze.

Udostępnij
Follow:
Twórca i redaktor Skandynawiainfo.pl, portalu, który od 2015 roku dostarcza polskim czytelnikom aktualne i możliwie bezstronne informacje o Szwecji oraz krajach nordyckich. Od lat przygląda się Skandynawii „od środka”, a nie z perspektywy folderów turystycznych – pisze prosto i konkretnie o tym, co się zmienia, dlaczego to ważne i jak może wpływać na codzienne życie, szczególnie Polaków mieszkających w regionie. Skupia się na tematach społecznych i praktycznych, dbając o rzetelność, kontekst i spokojny, rzeczowy ton.