-Reklama-

Gdy w szczytowym momencie II wojny światowej norwescy uchodźcy szukali schronienia u swoich sąsiadów, Szwedów, zostali odesłani z kwitkiem. Po kilku latach, kiedy wojna zbliżała się ku końcowi, Szwecja zmieniła swoją politykę w tej sprawie, przyjmując cudzoziemców na teren swego kraju. Jakie stały za tym powody? Co dokładnie się stało?

Wielu z tych Norwegów, próbując dostać się do Szwecji, skończyło w niemieckich obozach koncentracyjnych. Inni zostali „u siebie”, ale byli trzymani w niewoli i więzieni przez Niemców.

Podczas wojny Szwecja zadeklarowała neutralność i zdawała się „faworyzować” Niemcy. Tak było w początkowej fazie konfliktu. Później, w okolicach 1943 roku, Szwedzi zaczęli opowiadać się coraz bardziej po stronie aliantów.

Uchodźcy pozostawieni sami sobie.

Historyk Lars Hansson dobrze zgłębił ten temat: jest ekspertem do spraw norweskich uchodźców oraz szwedzkiej polityki imigranckiej w czasach wojny. Badanie było tak dogłębne, że przekształciło się w rozprawę doktorską, gdy był jeszcze Hansson studentem Uniwersytetu w Göteborgu.

W latach 1940-1942 norwescy uchodźcy próbowali przedostać się do Szwecji, ale najczęściej byli zatrzymywani przez pracowników straży granicznej. Szwedzi nie chcieli też pomóc niemieckim dezerterom. Niektóre z tych osób umieszczono w obozach jenieckich na terenie Norwegii, inne w jeszcze straszniejszym miejscu: w obozach koncentracyjnych III Rzeszy. Surowe kary czekały na dezerterów. Czekało ich więzienie, służba w niemieckich zakładach karnych na froncie wschodnim lub egzekucja.

Miejscowi przejmują władzę.

Badania Hanssona opierają się protokołach przesłuchań, w których uczestniczyli uchodźcy z Norwegii, szukający azylu na terenie Värmland, Dalsland i Bohuslän. Dokumentów uzbierał historyk niezwykle dużo – blisko 33 tys.

„Na początku wojny przepisy prawne w sprawie uchodźców były bardzo restrykcyjne i surowe. Ostatecznie jednak Norwegów przyjmowano w Szwecji bezwarunkowo – to miało miejsce w późniejszych latach konfliktu”, wyjaśnia Hansson.

W kwietniu 1940 r. Norwegia została zaatakowana przez wojska niemieckie. Do tego konkretnego momentu kwestią uchodźców zajmowały się Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz władze centralne w Sztokholmie. Ministerstwo nie było jeszcze wtedy zainteresowane losem Norwegów: swoją uwagę skupiało na dezerterach niemieckich i osobach uciekających z innych krajów okupowanych przez Hitlera.

Gdy jednak norwescy uchodźcy zaczęli przekraczać granicę na zachodzie, organ decyzyjny zmienił swoją lokalizację i zaczął interesować się sąsiednim krajem.

Kwestia o kluczowym znaczeniu.

Granica między Szwecją a Norwegią ma długość 1630 kilometrów. Uchodźcy, którzy przybywali do Szwecji, wyruszali tam z całego kraju. Obowiązek przyjmowania cudzoziemców przypadł w udziale wiejskim policjantom, choć w proces zaangażowani byli też, oczywiście, urzędnicy państwowi. Norwescy uchodźcy zostali wysłani do ośrodków tranzytowych i obozów, które Szwedzi stworzyli dla nich w latach wojny.

Gdy do Szwecji napływała już ludność norweska, stopniowo zmieniało się nastawienie Szwedów do uchodźców. Spotkania twarzą w twarz z ludźmi w potrzebie miały niesamowicie dramatyczny charakter. To właśnie w okresie II wojny światowej szwedzka polityka uchodźcza przeszła przez gruntowną metamorfozę.

„Te spotkania miały kluczowe znaczenie dla przemian, jakie miały się później dokonać w narodzie szwedzkim”, zaznacza Hansson.

Pomoc oferowana Norwegom sprawiła, że Szwecja była potem w stanie radzić sobie z dużym napływem uchodźców z Danii, Finlandii i krajów nadbałtyckich – a dziesięciolecia później także z azylantami z Syrii czy Afryki.

Archiwum Narodowe Norwegii posiada swoją wersję cyfrową. Można w nim znaleźć nazwiska ok. 40 tys. uchodźców norweskich, którzy w okresie wojennym dostali się do Szwecji. Archiwum znajduje się TUTAJ