Awans reprezentacji Norwegii do ćwierćfinału mistrzostw świata w Ameryce Północnej wywołał w kraju niespodziewany kryzys – zabrakło dużych ekranów LED do transmisji meczów. Norweskie firmy wynajmujące sprzęt zwracają się teraz po pomoc do Szwecji i Danii, ale i tam magazyny są niemal puste. Powód? W Szwecji panuje równolegle duże zapotrzebowanie na sprzęt, między innymi ze względu na Mistrzostwa Świata.
Jak podaje NRK, Norwegowie w środę zmierzą się z Anglią w ćwierćfinale, co elektryzuje cały kraj. Reprezentacja Szwecji zakończyła turniej wcześniej – w 1/16 finału z Francją. Podczas gdy Szwedzi już nie mają czego świętować, u zachodnich sąsiadów sytuacja jest inna. Kluby, gminy i firmy w Norwegii szukają teraz sposobu, żeby wyświetlić mecz w plenerze i zebrać wokół niego całe społeczności.
Norwegia szuka ekranów – Szwecja też ma pusto
Morten Reffhaug, prezes norweskiej firmy wynajmowej To Be More, opisuje sytuację ostatnich dni: „Dzięki reprezentacji, te dni są dla nas prawdziwym szaleństwem. Otrzymujemy wiele zapytań od osób, które chcą wynająć duży ekran, aby pokazać reprezentację. Od gmin i firm po osoby prywatne, które transmitują mecze. Po tym, jak Norwegia pokonała Brazylię, rozmawiałem przez telefon z potencjalnymi klientami do drugiej w nocy, ale teraz niestety stoi pusty”.
Norwescy przedsiębiorcy szybko zorientowali się, że lokalne zasoby nie wystarczą. Jedna z norweskich gmin sprowadziła duży ekran z Danii. Kolejne firmy skontaktowały się z dostawcami po drugiej stronie Skagerraku, w Szwecji. Odpowiedź, którą tam otrzymały, nie jest pocieszająca. Per Sigvardsson, właściciel firmy Scenkonsult, powiedział SVT: „Skontaktowało się z nami kilka firm, które chcą wynająć ekrany, ale nie mamy ich w magazynie”.
Podobnie odpowiada Gabriel Azizsson, prezes firmy Medialed, którą również dopadli norwescy klienci: „W Szwecji jest już duże zapotrzebowanie ze względu na Mistrzostwa Świata”. Sytuacja w szwedzkiej branży wynajmu sprzętu AV od kilku tygodni była napięta – letnie festiwale, koncerty w plenerze i sam turniej piłkarski oznaczają, że sprzęt jest zarezerwowany na kilka miesięcy naprzód.
Konkurenci stali się partnerami – nietypowa sytuacja na rynku
Ciekawym efektem ubocznym kryzysu jest zmiana relacji między norweskimi firmami wynajmowymi. W normalnych warunkach są one bezpośrednimi konkurentami, walczącymi o te same zlecenia. Teraz sytuacja jest inna – nie chodzi już o pozyskiwanie nowych zamówień, lecz o obsłużenie tych, które już są potwierdzone.
Reffhaug tłumaczy w rozmowie z NRK: „Udało nam się coś sklecić w poniedziałek, ale teraz stoi zupełnie pusto. I nie ma już żadnej konkurencji z innymi dostawcami. Staliśmy się niemal partnerami, aby móc pokryć zapotrzebowanie na części do ekranów, które już dostarczyliśmy”. Firmy wymieniają się elementami zestawów LED – kablami, kontrolerami, zapasowymi panelami – żeby ekrany, które już są u klientów, działały bez zakłóceń podczas ćwierćfinału.
Piłkarska gorączka w Norwegii to zjawisko podobne do tego, co obserwowaliśmy w Szwecji podczas największych sportowych sukcesów kraju. Jak pisaliśmy niedawno na Skandynawiainfo.pl przy okazji triumfu Mjällby AIF w Pucharze Szwecji, wielkie sportowe wydarzenia potrafią w krótkim czasie generować niespodziewany popyt na całe łańcuchy usług – od hoteli i restauracji, przez transport, po sprzęt do transmisji publicznych. Norwegia doświadcza tego właśnie w tygodniu ćwierćfinału.
