Na linii frontu informacyjnego , Zakłócenia GPS w Kirkenes

Na linii frontu informacyjnego , Zakłócenia GPS w Kirkenes

Lotnisko w Kirkenes leży dziesięć kilometrów od granicy norwesko rosyjskiej. Codziennie lądują tu samoloty SAS, Widerøe, Finnair i Norwegian, obsługując mieszkańców Finnmarku jednego z najbardziej odizolowanych regionów Europy. Piloci podchodzący do lądowania od kilku lat wiedzą, że sygnału GPS nie można tu traktować jako pewnego źródła nawigacji. Nie dlatego, że sprzęt zawodzi. Dlatego, że ktoś po drugiej stronie granicy go zagłusza.

Zakłócenia sygnałów GNSS w norweskiej Arktyce zaczęły być systematycznie rejestrowane od 2017 roku. Rok później norweskie służby zlokalizowały źródło zakłóceń w rejonie Pieczenga, rosyjskiej bazy wojskowej leżącej około dwudziestu kilometrów od granicy. Od tamtej pory skala zjawiska rosła szczególnie po 2022 roku, gdy Rosja rozbudowała systemy walki elektronicznej wokół bazy lotniczej Olenya i na Półwyspie Kolskim, pierwotnie po to, by zakłócać ukraińskie drony nadlatujące z południa. Ubocznym efektem jest permanentne zakłócanie norweskiej przestrzeni powietrznej.

Norweski Urząd Komunikacji, Nkom, dysponuje dziś trzema stacjami monitorującymi przy granicy i planuje uruchomić dwie kolejne w 2026 roku. Powód jest konkretny: zakłócenia są coraz częściej wykrywane głębiej w norweskiej przestrzeni powietrznej, nie tylko bezpośrednio przy granicy. Espen Slette z Nkom potwierdził, że silne zagłuszanie nad Półwyspem Varanger rejestrowano już na wysokości zaledwie 500 metrów. Na tej wysokości samoloty są w fazie podejścia do lądowania. To nie jest komfortowy margines.

- Reklama -

Stowarzyszenie Pilotów Norweskich Linii Lotniczych opisało problem bez owijania w bawełnę: zakłócenia GPS zwiększają obciążenie załogi w kokpicie i mogą w określonych warunkach obniżać bezpieczeństwo operacji. Piloci zaznaczają, że Finnmark i tak jest wymagającym rejonem 11 małych lotnisk z codziennym ruchem pasażerskim, trudne warunki pogodowe przez większą część roku, ograniczone możliwości alternatywnych tras. Dorzucenie do tego codziennych problemów z nawigacją satelitarną to realne utrudnienie, nie tylko abstrakcyjne ryzyko.

Minister ds. cyfryzacji Karianne Tung spotkała się z dziennikarzami właśnie w Kirkenes, co nie było przypadkowym wyborem miejsca. Określiła zagłuszanie sygnałów nawigacyjnych jako naruszenie prawa międzynarodowego i zapowiedziała działania na poziomie rządowym. Nie ujawniła szczegółów planowanych odpowiedzi, a ani ona, ani Slette nie chcieli komentować dokładnych lokalizacji rosyjskich systemów zagłuszających po drugiej stronie granicy. Nkom wysłał do rosyjskiego odpowiednika formalny wniosek o informacje odpowiedzi nie otrzymał.

Dane Nkom zbiera nie tylko ze stacjonarnych sensorów. Urząd wyposażył własne pojazdy w mobilne detektory, a pomiary prowadzą też statki Hurtigruten pływające wzdłuż norweskiego wybrzeża między Bergen a Kirkenes oraz okręty Straży Wybrzeża operujące na Morzu Barentsa. Nowe stacje monitorujące, zaplanowane na 2026 rok, mają objąć zasięgiem znaczną część Półwyspu Varanger i otwarte wody Morza Barentsa.

- Reklama -
Na linii frontu informacyjnego , Zakłócenia GPS w Kirkenes
Na linii frontu informacyjnego , Zakłócenia GPS w Kirkenes

Skala i intensywność zagłuszania rosną przyznaje Slette bez wahania. Norweskie władze wiedzą, skąd pochodzi problem, mają dane, budują infrastrukturę monitorującą i składają oficjalne protesty. Rosja milczy. W tym układzie Kirkenes pozostaje miejscem, gdzie codzienność i elektroniczna wojna toczą się równolegle, kilkanaście minut lotu od Murmańska.

Udostępnij