Nowa obietnica w Szwecji. Dojeżdżający mogą zyskać tysiące koron

Moderaterna proponują, aby bilety na transport publiczny opłacane przez pracodawcę były wolne od podatku do 15 000 koron rocznie.

Od 1 lipca 2026 roku bilety miesięczne w komunikacji publicznej mają być tańsze o połowę.

Moderaterna chcą, aby karty na transport publiczny opłacane przez pracodawcę stały się świadczeniem niepodlegającym opodatkowaniu. Limit miałby wynosić 15 000 koron rocznie na osobę. Według partii rodzina z dziećmi, w której oboje rodzice dojeżdżają do pracy, mogłaby zyskać do 2 500 koron miesięcznie.

To na razie obietnica wyborcza Moderaterna, a nie obowiązujące prawo. Obecnie bilety okresowe opłacane przez pracodawcę mogą być traktowane jako opodatkowane świadczenie, jeśli pracownik korzysta z nich prywatnie, w tym na dojazdy do pracy.

Na czym polega propozycja Moderaterna?

Moderaterna proponują, aby karty na transport publiczny opłacane przez pracodawcę były wolne od podatku do kwoty 15 000 koron rocznie na osobę. Partia przedstawia to jako sposób na obniżenie kosztów dojazdów do pracy i zwiększenie opłacalności pracy.

- Reklama -

W praktyce oznaczałoby to, że pracodawca mógłby zaoferować pracownikowi bilet okresowy jako świadczenie, od którego pracownik nie płaci podatku — ale tylko do określonego limitu. Część kosztu powyżej 15 000 koron rocznie byłaby nadal rozliczana według obecnych zasad.

Ulf Kristersson, lider Moderaterna i premier Szwecji, mówi, że osoby, które codziennie wstają rano i dojeżdżają do pracy, powinny czuć, że ten wysiłek się opłaca. Partia wymienia w tym kontekście m.in. pielęgniarki, stolarzy i urzędników.

- Reklama -

Ile można byłoby zyskać?

Najwyższa kwota podawana przez Moderaterna to 15 000 koron rocznie na jednego pracownika. Jeśli z takiego świadczenia skorzystaliby oboje rodzice w rodzinie, łączny efekt mógłby wynieść do 30 000 koron rocznie, czyli do 2 500 koron miesięcznie.

Partia podaje przykłady dla różnych regionów. W Sztokholmie roczny koszt karty SL przy cenie około 1 060 koron miesięcznie wynosiłby około 12 720 koron, czyli mieściłby się w limicie. W regionach, gdzie bilety są droższe, np. przy dojazdach między Uppsala a Sztokholmem, limit 15 000 koron mógłby zostać wykorzystany w całości.

- Reklama -

To ważne rozróżnienie: nie każdy automatycznie zyska 15 000 koron. Rzeczywisty efekt zależy od ceny biletu, tego, czy pracodawca zdecyduje się zaoferować takie świadczenie, oraz od ostatecznego kształtu przepisów.

Jakie bilety miałyby być objęte zmianą?

Według propozycji chodzi o bilety okresowe ważne co najmniej 30 dni. Mają one umożliwiać nieograniczoną liczbę przejazdów w danym okresie.

Propozycja obejmuje transport publiczny:

  • drogowy,
  • kolejowy,
  • wodny,
  • tramwajowy,
  • metro,
  • przejazdy z krajowymi operatorami, takimi jak SJ i VR Snabbtåg.

Dla wielu osób mieszkających w Szwecji może to mieć znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy codziennie dojeżdżają do pracy pociągiem, autobusem, metrem albo łączą kilka środków transportu.

Jak jest teraz?

Obecnie zasady są mniej korzystne dla pracownika. Skatteverket informuje, że jeśli pracownik otrzymuje od pracodawcy bilet okresowy i może go używać prywatnie, co obejmuje m.in. dojazdy do pracy, jest to co do zasady opodatkowane świadczenie. Wartością świadczenia jest koszt biletu.

Innymi słowy: jeśli pracodawca dziś opłaca miesięczny lub roczny bilet, pracownik często musi zapłacić podatek od tej korzyści. Propozycja Moderaterna miałaby to zmienić do limitu 15 000 koron rocznie.

Dla pracodawców również byłaby to istotna zmiana, bo mogliby oferować taki benefit w prostszy sposób. Moderaterna przedstawiają to jako rozwiązanie, w którym koszt dzielą pracodawcy i państwo.

Część większej obietnicy wyborczej

Minister finansów Elisabeth Svantesson opisuje propozycję jako kolejny krok w szerszej obietnicy Moderaterna. Partia zapowiada, że w kolejnej kadencji „ciężko pracujące rodziny” mają mieć w portfelu dodatkowe 5 000 koron miesięcznie.

Według komunikatu koszt reformy dla państwa miałby wynieść około 5 mld koron. Moderaterna chcą finansować ją m.in. przez oszczędności, zwalczanie nadużyć i propozycję tzw. Slöserikommission.

To oznacza, że propozycja jest częścią kampanii politycznej i będzie zależeć od wyniku wyborów, poparcia w Riksdagu oraz przyszłych decyzji budżetowych.

To nie to samo co czasowe obniżenie cen biletów

Warto odróżnić tę propozycję od wcześniejszego rządowego planu czasowego obniżenia cen biletów miesięcznych. Rząd zaproponował, aby od 1 lipca do 31 grudnia 2026 roku regiony mogły obniżyć ceny miesięcznych kart w transporcie publicznym o połowę, przy wsparciu państwa w wysokości 6,5 mld koron.

Tamto rozwiązanie dotyczy ceny biletu dla pasażerów w określonym czasie. Nowa propozycja Moderaterna dotyczy natomiast opodatkowania świadczenia, gdy bilet opłaca pracodawca. To dwie różne sprawy, choć obie mają zmniejszać koszty dojazdów.

Kto może być najbardziej zainteresowany?

Propozycja może być szczególnie ważna dla osób, które regularnie dojeżdżają do pracy i kupują bilety miesięczne lub inne bilety okresowe. Dotyczy to m.in. mieszkańców dużych miast, takich jak Sztokholm, Göteborg i Malmö, ale także osób dojeżdżających między regionami.

Dla Polaków mieszkających w Szwecji temat może mieć praktyczne znaczenie, jeśli pracują na etacie, dojeżdżają komunikacją publiczną i ich pracodawca byłby gotów zaoferować taki benefit.

Nie wszyscy jednak skorzystają automatycznie. Propozycja zakłada możliwość dla pracodawców, a nie obowiązek finansowania biletów. To oznacza, że ostateczna korzyść zależałaby również od polityki konkretnej firmy.

Co to oznacza teraz?

Na razie nic nie zmienia się w codziennych rozliczeniach pracowników. Propozycja Moderaterna nie jest jeszcze ustawą. Bilety opłacane przez pracodawcę nadal należy rozliczać zgodnie z obecnymi zasadami Skatteverket.

Politycznie jest to jednak ważny sygnał przed kolejną kampanią wyborczą. Dojazdy do pracy, ceny biletów, podatki i koszty życia stają się jednymi z głównych tematów ekonomicznych w Szwecji.

Udostępnij
Follow:
Twórca i redaktor Skandynawiainfo.pl, portalu, który od 2015 roku dostarcza polskim czytelnikom aktualne i możliwie bezstronne informacje o Szwecji oraz krajach nordyckich. Od lat przygląda się Skandynawii „od środka”, a nie z perspektywy folderów turystycznych – pisze prosto i konkretnie o tym, co się zmienia, dlaczego to ważne i jak może wpływać na codzienne życie, szczególnie Polaków mieszkających w regionie. Skupia się na tematach społecznych i praktycznych, dbając o rzetelność, kontekst i spokojny, rzeczowy ton.