Mniej niż 500 koron przed wypłatą w Szwecji.

Mniej niż 500 koron przed wypłatą w Szwecji ma dziś co czwarty badany. Länsförsäkringar wskazuje też, że rosną finansowe skrajności.

Mniej niż 500 koron przed wypłatą w Szwecji ma obecnie co czwarty badany. Jak podaje Länsförsäkringar w komunikacie z 14 kwietnia 2026 roku, 25 proc. respondentów deklaruje, że dzień przed wypłatą ma na koncie mniej niż 500 koron. Rok wcześniej taki wynik dotyczył 20 proc. badanych.

Länsförsäkringar ocenia, że dane pokazują rosnącą polaryzację w finansach gospodarstw domowych. Stefan Westerberg, ekonom tej instytucji, stwierdził, że wzrost odsetka osób, którym przed wypłatą prawie nic nie zostaje, jest sygnałem ostrzegawczym. Dodał też, że takie gospodarstwa są szczególnie wrażliwe na wzrost kosztów żywności, energii i rat.

Rośnie grupa z minimalną rezerwą

Z badania wynika też, że 15 proc. respondentów odpowiada dziś, iż przed wypłatą nie zostaje im „praktycznie nic”. W marcu 2025 roku ten odsetek wynosił 12 proc. Länsförsäkringar podkreśla, że to najwyższy poziom od początku prowadzenia tego badania.

Jednocześnie nie zmienia się odsetek osób, które są już poniżej zera. W obu porównywanych okresach 3 proc. badanych deklarowało, że przed kolejnym wpływem pieniędzy zwykle muszą pożyczać środki. To pokazuje, że mniej niż 500 koron przed wypłatą w Szwecji nie jest już tylko problemem pojedynczych gospodarstw, ale szerszym zjawiskiem widocznym w całym badaniu.

W tym samym czasie rośnie grupa z dużą poduszką finansową

Badanie pokazuje też drugi biegun. Obecnie 14 proc. respondentów deklaruje, że dzień przed wypłatą ma na koncie co najmniej 15 000 koron. Rok wcześniej było to 11 proc. W środkowej części skali, czyli w grupach z kwotą od 1 000 do 14 999 koron, Länsförsäkringar nie odnotowuje istotnych różnic.

Według Stefana Westerberga to właśnie skrajności rosną najszybciej, podczas gdy środek pozostaje względnie stabilny. Taki obraz potwierdził też materiał TV4 Nyheterna, który opisał badanie jako sygnał pogłębiających się różnic ekonomicznych między gospodarstwami domowymi w Szwecji.

Badanie objęło 1780 osób

Länsförsäkringar podaje, że badanie zostało przeprowadzone przez Infostat na losowo rekrutowanym panelu internetowym. W sondażu wzięło udział 1 780 osób, a zbieranie odpowiedzi trwało od 11 do 17 marca 2026 roku. To ważne zastrzeżenie, bo wyniki opisują odpowiedzi badanych, a nie administracyjne dane bankowe z kont.

W praktyce jednak skala zjawiska jest wyraźna. Jeśli połączyć osoby mające „praktycznie nic” oraz tych, którym zostaje do 499 koron, daje to 23 proc. respondentów. To bardzo blisko poziomu jednej czwartej wszystkich badanych.

Banki wciąż mówią o tej samej zasadzie oszczędzania

Na tle tych danych duże banki nie zmieniają podstawowych zaleceń dotyczących finansów osobistych. Swedbank pisze, że dobrą zasadą jest odkładanie około 10 proc. pensji po opodatkowaniu. Bank zaznacza też, że pierwszym celem powinno być zbudowanie poduszki bezpieczeństwa.

Podobne zalecenie prezentuje Nordea. Bank rekomenduje odkładanie około 10 proc. dochodu po opodatkowaniu każdego miesiąca, a za pierwszy krok uznaje zbudowanie awaryjnej rezerwy na nieprzewidziane wydatki. Nordea wskazuje, że dla większości nagłych sytuacji wystarcza bufor rzędu 10 000-30 000 koron.

Wielkość rezerwy zależy od sytuacji życiowej

Swedbank zwraca uwagę, że potrzebna rezerwa nie jest taka sama dla wszystkich. Ekonomistka Madelén Falkenhäll mówi, że dobrym punktem odniesienia jest bufor wynoszący około dwóch miesięcznych pensji, ale w domu jednorodzinnym może być potrzebny większy zapas niż w mieszkaniu na wynajem.

Nordea idzie jeszcze dalej w przypadku rodzin z dziećmi i gospodarstw mieszkających w domu. Bank wskazuje, że przy większej liczbie osób w gospodarstwie oraz wyższych kosztach utrzymania domu potrzeba zwykle większej poduszki finansowej niż w prostszej sytuacji mieszkaniowej.

TAGGED:
Udostępnij
Follow:
Twórca i redaktor Skandynawiainfo.pl, portalu, który od 2015 roku dostarcza polskim czytelnikom aktualne i możliwie bezstronne informacje o Szwecji oraz krajach nordyckich. Od lat przygląda się Skandynawii „od środka”, a nie z perspektywy folderów turystycznych – pisze prosto i konkretnie o tym, co się zmienia, dlaczego to ważne i jak może wpływać na codzienne życie, szczególnie Polaków mieszkających w regionie. Skupia się na tematach społecznych i praktycznych, dbając o rzetelność, kontekst i spokojny, rzeczowy ton.