Malmö. Autobus napędzany gazem stanął w płomieniach, wywołując publiczne zamieszanie. Na szczęście wewnątrz pojazdu nie przebywali pasażerowie.

Do wydarzenia doszło we wtorek po południu. Autobus zatrzymał się w dzielnicy przemysłowej Västra Hamnen, by wysadzić na przystanku ostatnich podróżujących. Chwilę później zapłonął.

Teren został odgrodzony przez policję. Do autobusu nie można było zbliżać się na 200 metrów. Kilku świadków powiedziało dziennikarzom, że najpierw usłyszeć można było wybuch, a po chwili widoczny był już dym, unoszący się z płonącego pojazdu.

„Autobus po prostu eksplodował”, opowiada Jeanette David, mieszkająca w sąsiedztwie. „Mieszkam na trzecim piętrze, a i tak mogłam poczuć falę uderzeniową przez okna.”

Inna mieszkanka Västra Hamnen dodaje:

„Nagle usłyszałam ogłuszający huk. Zauważyłam, że niedaleko od mojego domu stoi autobus – cały się palił. Ogień był potężny i nieposkromiony, widziałam wszystko z balkonu. Nigdy wcześniej nie byłam świadkiem takiego zdarzenia.”

Peter Hagert jest rzecznikiem medialnym firmy Nobina, która sprawuje pieczę nad malmöwskimi autobusami. Jego zdaniem komentarze mieszkańców są przesadzone:

„Nie sądzę, by doszło do eksplozji. Po prostu jeden z naszych autobusów stanął w ogniu, ale nie było żadnego wybuchu. Na szczęście na pokładzie przebywał tylko kierowca. Kiedy zauważył, że pojazd jest zadymiony, szybko wyszedł na zewnątrz, tak jak został nauczony podczas szkolenia.”

Hagert powiedział też, że nawet gdyby w autobusie znajdowali się pasażerowie, prawdopodobnie nikomu nic by się nie stało:

„Ten dym nie zajął całego pojazdu natychmiast, to nie było tak gwałtowne. Gdyby w autobusie znajdowali się pasażerowie, kierowca pomógłby w ewakuacji.”

Hagert odmówił komentarza w sprawie tego, co mogło spowodować pożar. Dodał, że dochodzenie w tej sprawie przejęli lokalni strażacy. Jego wyniki poznamy za parę dni.

Bak autobusu został zaprojektowany tak, aby w przypadku pożaru nie doszło do eksplozji. „Nasz projekt przewiduje, że w chwili kontaktu z ogniem autobus nie zostanie wysadzony w powietrze – po prostu stanie w płomieniach. To daje więcej czasu na ewentualną ewakuację.”