Inżynier Steven Cheng zbudował eksperymentalny system, który wykorzystuje kamerę, sztuczną inteligencję i laser do namierzania komarów w domu. Według autora prototypu urządzenie po jednej nocy działania miało skutecznie usunąć wszystkie komary z jego mieszkania. To jednak nadal projekt DIY, a nie zwykły produkt sklepowy.
Komary są jednym z najbardziej uciążliwych problemów lata — także w Szwecji i innych krajach nordyckich. Dlatego nagranie pokazujące system AI, który sam wykrywa owady i kieruje w nie laser, szybko przyciągnęło uwagę mediów technologicznych.
Jak działa laserowy system na komary?
Podstawą systemu jest model sztucznej inteligencji wytrenowany do rozpoznawania komarów. Cheng użył aparatu DSLR z obiektywem o dużym powiększeniu, aby zebrać materiał zdjęciowy i filmowy potrzebny do nauki modelu. Według relacji Tom’s Hardware i TechSpot ta sama konfiguracja kamery została później użyta jako główny sensor urządzenia.
Najtrudniejszy etap był bardzo przyziemny. Cheng musiał zebrać dane o owadach, a to oznaczało kontakt z prawdziwymi komarami. W relacjach technologicznych pojawia się jego opis, że etap zbierania danych skończył się licznymi ukąszeniami.
Po rozpoznaniu celu system kieruje laser w stronę owada. Według TechSpot kamera identyfikuje komara, model potwierdza cel, a mechanizm sprzętowy dostosowuje pozycję w czasie rzeczywistym. To odróżnia projekt od klasycznych lamp owadobójczych, które zwykle działają pasywnie i przyciągają owady światłem.
Najważniejsze pytanie: czy to jest bezpieczne?
Właśnie tu zaczyna się najważniejsza część tematu. Cheng miał dodać drugą, szerokokątną kamerę, której zadaniem jest wykrywanie ludzi i materiałów łatwopalnych. Jeżeli system zauważy ryzyko, laser ma zostać wyłączony.
To ważne, ponieważ mówimy o urządzeniu wykorzystującym laser, a nie o zwykłej lampce na owady. W Szwecji silne lasery i wskaźniki laserowe mogą podlegać przepisom Strålsäkerhetsmyndigheten. Urząd wskazuje, że lasery klasy 3R, 3B i 4 mogą wymagać pozwolenia, a mocne lasery mogą powodować uszkodzenia oczu lub oparzenia.
Dlatego ten projekt nie powinien być traktowany jako zachęta do samodzielnego budowania podobnego urządzenia w domu. To raczej przykład tego, w jakim kierunku mogą rozwijać się technologie domowe: więcej kamer, więcej automatyki i więcej AI w codziennych problemach.
Nie tylko prototyp. Firmy też pracują nad laserami na komary
Pomysł laserowego zwalczania komarów nie ogranicza się do projektu Stevena Chenga. Na rynku pojawiają się także próby komercyjne, m.in. Photon Matrix, który jest reklamowany jako przenośny system wykrywający komary za pomocą LiDAR-u i eliminujący je laserem. Producent opisuje go jako rozwiązanie bez chemii, przeznaczone m.in. do domu, ogrodu, na camping i w okolice basenu.
Według opisu producenta Photon Matrix skanuje przestrzeń, wykrywa obiekt o rozmiarze komara i dopiero wtedy uruchamia laser. W materiałach produktowych podkreślono też mechanizmy bezpieczeństwa, m.in. wyłączanie lasera, gdy system nie widzi odpowiedniego tła lub warunki nie są spełnione.
To pokazuje, że laserowa walka z komarami nie jest już wyłącznie żartem z internetu. Jednocześnie konsumenci powinni zachować ostrożność: kampanie crowdfundingowe i prototypy nie są tym samym co sprawdzony, certyfikowany produkt dostępny w normalnej sprzedaży.
Dlaczego może to zainteresować Polaków w Skandynawii?
Dla Polaków mieszkających w Szwecji, Norwegii czy Finlandii temat jest praktyczny, bo komary są częścią letniego życia: przy jeziorach, w lesie, na działkach, campingach i w domkach letniskowych. Nowe technologie mogą więc z czasem trafić do bardzo konkretnej niszy: osób, które nie chcą używać chemicznych sprayów, ale szukają skuteczniejszej ochrony niż moskitiera.
Na razie nie oznacza to jednak, że można wejść do sklepu w Szwecji i bez zastanowienia kupić „laser na komary”. Przy takich urządzeniach ważne będą certyfikaty, klasa lasera, instrukcja bezpieczeństwa i zgodność z lokalnymi przepisami. W Szwecji szczególnie istotne są regulacje dotyczące mocnych laserów.
Najrozsądniej traktować tę historię jako ciekawy sygnał: AI przestaje być tylko narzędziem do tekstu i obrazów, a zaczyna wchodzić w fizyczne urządzenia, które widzą, rozpoznają i reagują na otoczenie.
