Kryzys niemieckiego Volkswagena – potencjalnie największa restrukturyzacja w historii koncernu – może kosztować szwedzki przemysł motoryzacyjny nawet 20 000 miejsc pracy do 2030 roku. Tak wynika z ostrzeżenia szwedzkiego stowarzyszenia branżowego FKG (Fordonskomponentgruppen), zrzeszającego producentów podzespołów samochodowych, o którym informuje Sveriges Radio.
Peter Bryntesson, prezes FKG, wskazuje na skalę potencjalnych zwolnień w europejskim łańcuchu dostaw: „Jeśli przeliczymy to na dane szwedzkie, w Szwecji będzie to około 20 000 miejsc pracy”. Łącznie w Europie zagrożonych jest do 350 000 etatów u dostawców Volkswagena. Zwolnienia w Szwecji miałyby się rozłożyć na najbliższe cztery do pięciu lat.
Kryzys Volkswagena w Szwecji – jak jeden koncern wpływa na skandynawski rynek pracy
Szwedzka gospodarka motoryzacyjna jest w bardziej złożony sposób powiązana z niemieckim koncernem, niż mogłoby się wydawać. Choć Volvo Cars – flagowa marka szwedzkiej motoryzacji – należy dziś do chińskiego Geely, jak przypominamy w artykule „Volvo jako symbol”, to szwedzcy dostawcy podzespołów zaopatrują znacznie szerszy krąg producentów. Wśród ich największych klientów są niemieckie koncerny, w tym Volkswagen, BMW i Mercedes-Benz.
FKG zrzesza kilkaset szwedzkich firm produkujących komponenty samochodowe – od układów hamulcowych, przez elementy elektryczne, po części karoserii i akcesoria wnętrza. Dla wielu z tych producentów Volkswagen jest jednym z trzech największych odbiorców. Gdy niemiecki gigant tnie produkcję lub zamyka fabryki, zamówienia w łańcuchu dostaw kurczą się natychmiast.
Sytuacja w niemieckim koncernie jest poważna. Volkswagen ogłosił wcześniej pierwszą w swojej 87-letniej historii zapowiedź zamknięcia fabryk w Niemczech i redukcji zatrudnienia o dziesiątki tysięcy osób. Powodem jest kombinacja spadku popytu na elektryki, konkurencji z Chin i wysokich kosztów produkcji w Europie.
Szwedzka motoryzacja i tak w trudnej sytuacji
Nawet bez efektu ubocznego kryzysu Volkswagena, szwedzka branża motoryzacyjna od lat mierzy się z poważnymi wyzwaniami. Jak pisaliśmy na Skandynawiainfo.pl, sprzedaż nowych samochodów w regionie Göteborga – szwedzkiej stolicy motoryzacji – spadła w pierwszym kwartale 2024 roku o 13,7 procent i osiągnęła drugi najgorszy poziom od 2002 roku. Elektryfikacja, wysokie stopy procentowe i słabsza konsumpcja gospodarstw domowych spowodowały wyraźne osłabienie popytu.
W tle jest też szersze zjawisko globalne. Jak opisywaliśmy w tekstach o zwolnieniach w Tesli i kryzysie w branży ładowarek dla samochodów elektrycznych, wielu graczy z sektora elektromobilności musiało w ostatnich miesiącach ostro zredukować zatrudnienie lub zawiesić działalność. EVBox – jeden z liderów rynku stacji ładowania – zbankrutował, pozostawiając ponad 700 osób bez pracy.
Bryntesson nie jest jednak fatalistą. Wskazuje, że szwedzcy dostawcy mają szansę zdywersyfikować portfel klientów i wejść w segmenty poza tradycyjnym rynkiem motoryzacyjnym – w tym w produkcję dla przemysłu obronnego, kolejnictwa czy energetyki. Reorientacja wymaga jednak czasu, kapitału i wsparcia politycznego. Bez nich zapowiadana skala zwolnień – 20 000 osób – oznaczałaby jeden z najboleśniejszych okresów dla szwedzkiego przemysłu wytwórczego w tej dekadzie.
W samym regionie Göteborga, gdzie skupia się znaczna część szwedzkiej motoryzacji, byłoby to szczególnie odczuwalne. Miasto od lat mierzy się z problemami na rynku pracy, jak wskazywaliśmy w artykule „Rynek pracy w Szwecji: trudna sytuacja, ale nie brakuje ofert w kluczowych zawodach”. W grudniu 2024 roku liczba zarejestrowanych bezrobotnych w Szwecji sięgnęła 7,1 procent populacji aktywnej zawodowo. Dodatkowe 20 000 miejsc pracy zredukowanych w motoryzacji tylko pogorszyłoby te dane.
