Kawa a demencja – taki temat pojawia się w nowym badaniu, w którym przez cztery dekady obserwowano ponad 130 tys. osób. Wyniki opublikowane w JAMA łączą umiarkowane picie kofeinowej kawy i herbaty z mniejszym ryzykiem demencji, natomiast w przypadku kawy bezkofeinowej takiego związku nie zaobserwowano.
W tekście zwrócono uwagę, że kawa przez lata bywała kojarzona z niezdrowym stylem życia i paleniem – m.in. w popkulturze, jak „Mad Men” czy film „Coffee and Cigarettes”. Jednocześnie przywołano, że w latach 90. WHO umieszczała kawę na liście substancji określanych jako „potencjalnie rakotwórcze”.
Kawa a demencja: co pokazują dane z JAMA
Badanie, opisane jako analiza danych z Harvardu i Mass General Brigham, opiera się na obserwacji ponad 130 000 osób przez okres do 43 lat. Informacje o wynikach oraz głównych założeniach przywołano także w omówieniu przygotowanym przez Harvard Gazette.
Największy pozytywny efekt badacze wiązali z piciem dwóch do trzech filiżanek kawy dziennie. W porównaniu z osobami pijącymi bardzo mało lub wcale, ta grupa miała o 18% mniejsze ryzyko zachorowania na demencję.
Wyniki odnotowano również u osób pijących herbatę. Najlepsze rezultaty w tym zakresie dotyczyły spożycia jednej do dwóch filiżanek dziennie. W materiale zaznaczono też, że korzyści „stabilizowały się” po trzech filiżankach kawy.
Wcześniejsze badania bywały interpretowane jako ostrzeżenie przed bardzo dużymi dawkami kofeiny. W tym badaniu nie odnotowano jednak negatywnych skutków nawet przy wysokim spożyciu, a zależność nie pogarszała się wraz z większą ilością.
Dlaczego kawa bezkofeinowa nie dawała takiego efektu
W badaniu nie zaobserwowano zmniejszenia ryzyka demencji u osób pijących kawę bezkofeinową. Na tej podstawie naukowcy wnioskowali, że czynnikiem ochronnym jest kofeina, a nie sam „profil” napoju.
W tekście przywołano opinię Bertila Fredholma, profesora emerytowanego farmakologii w Instytucie Karolinska. Nowe badanie określił jako „solidne”, a w wywiadzie dla Dagens Nyheter powiedział: „Pozytywnym aspektem tego badania jest to, że kładzie ono kres dyskusji na temat przeciwutleniaczy. Ponieważ kawa bezkofeinowa nie zapewniała żadnej ochrony, możemy wykluczyć, że to właśnie przeciwutleniacze są przyczyną”.
W części faktograficznej wskazano też, że badacze odwołują się do teorii dotyczących mechanizmów. Wymieniono m.in. możliwość poprawy wrażliwości na insulinę oraz blokowanie receptorów adenozyny w mózgu, co – według tej hipotezy – może ograniczać tworzenie się szkodliwych białek.
Ograniczenia: obserwacja, a nie dowód przyczynowości
W materiale podkreślono, że jest to badanie obserwacyjne. Taki typ analizy pokazuje związek między cechami, ale sam w sobie nie przesądza o relacji przyczynowo-skutkowej. To rozróżnienie podnosił również Bertil Fredholm.
Opisano także ryzyko tzw. odwróconej przyczynowości. Osoby z wczesnymi objawami demencji mogą mieć problemy ze snem lub niepokój i z tego powodu przestać pić kawę. W takim układzie „zmiana nawyku” może następować po pierwszych objawach, a nie je wywoływać.
Wśród przytoczonych faktów znalazła się również informacja o możliwych różnicach stylu życia między grupami. Osoby pijące najwięcej kawy spożywały też więcej alkoholu i tytoniu, a mimo to miały mniejsze ryzyko demencji w porównaniu z osobami niepijącymi kawy.
Wskazano też, że dane pochodzą od pielęgniarek i innego personelu medycznego, który – jak założono – może dokładniej raportować swoje nawyki niż ogół społeczeństwa. W części faktograficznej odnotowano ponadto, że różnica w zdolnościach poznawczych odpowiadała temu, jakby mózg osób pijących kawę był o ponad pół roku „młodszy” niż u osób niepijących.
Główny badacz odpowiedzialny za badanie, Daniel Wang, był cytowany jako osoba podkreślająca, że kawa nie jest „cudownym lekarstwem”, a obserwowany efekt jest niewielki. W jego wypowiedzi ujęto to jako jeden z elementów układanki ochrony funkcjonowania mózgu wraz z wiekiem.
