W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku przeprowadzony został „eksperyment”: grupa dzieci z Grenlandii została zabrana ze swoich domów i trafiła do Danii. Maluchy pozbawiono opieki rodzicielskiej. Dziś, z perspektywy lat, to „naukowe badanie” wydaje się nieetyczne.

Eksperyment społeczny przeprowadzono w roku 1951. Grupa dwudziestu dwóch dzieci z Grenlandii została umieszczona na statku i wywieziona na teren Danii. Ich kontakt z rodziną przepadł, choć uczestnicy badania mieli od 5 do 8 lat. Dzieci zostały zmuszone do nauki języka duńskiego. Miały stać się „cywilizowanymi ludźmi”.

Grenlandia była wtedy terytorium niesamodzielnym, zależnym od Danii. Były to jednak dwa zupełnie różne światy, w których funkcjonowały dwie odmienne kultury.

Duży nacisk położono na nauce małych Grenlandczyków – działano w oparciu o dwujęzyczny system szkolny. Podobne badania prowadzono już w Australii i Stanach Zjednoczonych. Choć intencje pomysłodawców były dobre, dla dzieci eksperyment miał negatywne, by nie napisać dramatyczne konsekwencje.

Wydarzenie to do dziś wzbudza zainteresowanie kolejnych pokoleń; powstał nawet film „Eksperyment” w reżyserii Louise Friedberg – był on oparty na faktach. Nie do końca są jednak znane szczegóły badania. Mai Mercado, minister ds. dzieci i ochrony socjalnej, postanowiła wrócić do przeszłości i poznać prawdę na temat eksperymentu.

„Organizatorzy eksperymentu z udziałem grenlandzkich dzieci chcieli przeprowadzić wartościowe testy. Nie ma jednak wątpliwości, że ich skutki były negatywne dla najmłodszych”, powiedziała Mercado.

Kilkulatki spędziły w Danii jeden rok, a potem wróciły do Grenlandii. Większość trafiła do domów dziecka. Dramat trwał w najlepsze: rodzice mogli odwiedzać swoje pociechy tylko raz w tygodniu – w niedzielę.

„Zostaliśmy oszpeceni emocjonalnie. Odebrano nam wszystko: rodziców, rodzeństwo, dom, własny kraj, wreszcie język”, wyznała po latach Helene Thiesen – uczestniczka zmuszona do badań.

Dzieci dorosły i dziś żądają oficjalnych przeprosin od rządu duńskiego. Premier Lars Løkke Rasmussen nie wyraził na to zgody.

„Tu nie chodzi o przypisywanie winy danej osobie czy ugrupowaniu. Chodzi o naszą wspólną historię, której, jako Duńczycy, uczymy się wszyscy. Tylko tak możemy wspólnie stawiać czoła przyszłości”, uznała Mercado.

Rasmussen nie odniósł się do kontrowersyjnego eksperymentu, ale pojawiły się już głosy w tym temacie – głosy innych osób. Czerwony Krzyż i organizacja Red Barnet – które miały współuczestniczyć w badaniach – przeprosiły poszkodowanych.