W jednym ze szwedzkich miast wprowadzona została opłata za… żebranie. Osoby utrzymujące się z wyciągania pieniędzy od innych ludzi muszą uiścić opłatę w wysokości 250 koron (100 PLN). W przeciwnym razie ich żebractwo może zostać oficjalnie uznane za formę przestępstwa.

Zezwolenie udzielane jest na czas trzech miesięcy. Można je uzyskać drogą internetową lub na komisariacie policji – wystarczy okazać aktualny dokument tożsamości. Osoby, które będą żebrały bez pozwolenia, mogą zostać ukarane grzywną w wysokości 4000 SEK (~1600 PLN).

Nowe przepisy zostały wprowadzone w gminie Eskilstuna (na zachód od Sztokholmu). W przyszłości prawdopodobnie dotrą też do innych miejscowości, w tym do samej stolicy. Za inicjatywą stoi Jimmy Jansson, członek  Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej.

Program został uruchomiony pierwszego sierpnia i ma na celu uczynienie z żebractwa „czynności ściśle związanej z biurokracją”. Jansson nie ukrywa, że chodzi o to, by proszenie o pieniądze stało się zajęciem wstydliwym i mocno utrudnionym.

Aby uzyskać licencję, należy wypełnić odpowiedni formularz – można to zrobić online. Jansson powiedział, że chce najpierw „przetestować” nowe przepisy, sprawdzić, jakie przyniosą rezultaty. Zależy mu na tym, aby osoby bezrobotne i bezdomne zaczęły szukać pomocy w specjalnych ośrodkach i centrach wsparcia społecznego.

„Tu nie chodzi o nękanie biednych ludzi. Trzeba zadać sobie pytanie: czy żebractwo powinno zostać zaaprobowane prawnie, czy powinno ulec normalizacji? Nie powinno się regulować żebrania. Musimy zastanowić się, co powoduje, że ludzie sięgają po tak drastyczne sposoby pozyskiwania pieniędzy” – czytamy w wywiadzie Janssona dla gazety „Aftonbladet”.

Nad zakazem żebrania zastanawiały się też władze gminy Vellinge. Za wprowadzeniem podobnych przepisów opowiadali się przedstawiciele 25 innych gmin szwedzkich.

Pomysł ten nie podoba się organizacjom pozarządowym, według których osoby już teraz oscylujące na marginesie społeczeństwa będą zmagały się z dodatkowymi przykrościami.

Tomas Lindroos z organizacji charytatywnej Stadsmission obawia się, że w momencie, gdy żebractwo stanie się „legalne” – po uiszczonej opłacie – bezdomne osoby staną się marionetkami w rękach gangsterów, którzy będą je wyzyskiwać.

Jansson zwraca uwagę, że znane są przypadki ponad 5 tys. osób, które żyją w okropnych i uwłaczających warunkach – w lasach, pod mostami. „Możemy pozwolić tym ludziom na dalsze wyciąganie pieniędzy od nieznajomych, albo możemy objąć ich ochroną, zrobić coś, by im pomóc.”

-Reklama-