Na duńskich statkach patrolujących wody wokół Grenlandii brakuje personelu. Według doniesień DR nieobsadzone jest jedno na cztery stanowiska żołnierzy, a eksperci ostrzegają, że może to osłabić zdolność Danii do wykonywania zadań w Arktyce.
Sprawa jest szczególnie wrażliwa politycznie, bo Donald Trump od miesięcy przedstawia Grenlandię jako obszar kluczowy dla bezpieczeństwa USA. Dania i Grenlandia odrzucały amerykańskie ambicje wobec wyspy, ale braki kadrowe mogą stać się argumentem w szerszym sporze o bezpieczeństwo regionu.
Duńskie patrole przy Grenlandii mają za mało ludzi
Duńskie statki działające w Arktyce mają kluczowe znaczenie dla obecności Danii wokół Grenlandii i Wysp Owczych. To one patrolują rozległe akweny, wspierają nadzór i wykonują zadania wojskowe oraz cywilne.
Według duńskiego radia DR na pokładach brakuje personelu. Jedno na cztery stanowiska żołnierzy ma być nieobsadzone.
– Nie pamiętam, żeby podczas mojej służby w marynarce wojennej był tak duży brak personelu na pokładzie. To bez wątpienia wpłynie na zdolność do wykonywania zadań – mówi analityk wojskowy i weteran Kenneth Øhlenschlæger Buhl w rozmowie z DR.
Duńskie siły zbrojne wskazują, że w Grenlandii i na Wyspach Owczych ich jednostki realizują między innymi zadania nadzoru, utrzymywania suwerenności, inspekcji rybołówstwa oraz działań ratowniczych.
Dlaczego to może być argument dla Trumpa?
Braki kadrowe pojawiają się w wyjątkowo trudnym momencie. Grenlandia stała się jednym z najbardziej symbolicznych punktów sporu o Arktykę, bezpieczeństwo NATO i wpływy mocarstw.
Donald Trump wcześniej twierdził, że Grenlandia ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Jego zainteresowanie przejęciem wyspy spotkało się ze sprzeciwem Grenlandii, Danii i wielu państw europejskich.
Analityk Kenneth Øhlenschlæger Buhl ostrzega, że problem kadrowy może zaszkodzić wizerunkowi Danii jako państwa, które skutecznie dba o Grenlandię.
– Nie sprzyja to wizerunkowi Danii jako kraju dbającego o Grenlandię – powiedział w rozmowie z DR.
Jego zdaniem, jeśli amerykańska administracja będzie chciała wykorzystać sytuację, niedobory kadrowe mogą stać się „istotnym argumentem”.
Arktyka nie jest już spokojnym zapleczem
Grenlandia ma ogromne znaczenie strategiczne. Chodzi o położenie między Ameryką Północną a Europą, kontrolę nad Arktyką, trasy morskie, nadzór wojskowy i obecność sojuszniczą.
Dania już wcześniej zapowiedziała wzmocnienie obrony Arktyki. Reuters informował o planie wartym 14,6 mld koron duńskich, obejmującym między innymi nowe okręty arktyczne, drony i lepszy nadzór.
Duńskie Ministerstwo Obrony podkreśla, że podstawowe zadania duńskich sił w rejonie Grenlandii i Wysp Owczych obejmują nadzór morski, utrzymywanie suwerenności oraz wsparcie działań NATO i sojuszników w zakresie odstraszania i obrony.
Problem polega na tym, że sprzęt i plany inwestycyjne nie wystarczą, jeśli brakuje doświadczonych załóg. Arktyczne wody wymagają ludzi, którzy znają warunki, potrafią działać w trudnej pogodzie i rozumieją specyfikę regionu.
Wieloletnie zaniedbania mogą teraz uderzyć w Danię
Kenneth Øhlenschlæger Buhl uważa, że obecna sytuacja jest skutkiem wielu lat zaniedbań. Jego zdaniem problem trzeba rozwiązać szybko, zanim Dania zacznie tracić realną zdolność działania w Arktyce.
– Trzeba coś z tym zrobić, jeśli nie chcemy stracić zdolności do działania w Arktyce. Szczególnie jeśli odejdzie zbyt wielu doświadczonych żołnierzy, będzie to problem – mówi.
To ważne, bo arktyczne statki patrolowe są zależne od wyszkolonych i doświadczonych załóg. Nie da się ich zastąpić z dnia na dzień.
Podobny problem niedoborów kadrowych w duńskiej marynarce pojawiał się także w innych doniesieniach. Copenhagen Post informował, że duńska marynarka boryka się z wakatami i że niedobory szczególnie obciążają żołnierzy, którzy muszą zastępować innych oraz przyjmować dodatkowe rejsy.
Co to oznacza dla Skandynawii i Polaków w Szwecji?
Dla Polaków mieszkających w Szwecji sprawa może wydawać się odległa, ale dotyczy bezpieczeństwa całego regionu nordyckiego. Grenlandia jest częścią Królestwa Danii, a Dania, Norwegia, Szwecja i Finlandia funkcjonują dziś w tym samym północnym systemie bezpieczeństwa NATO.
Jeśli Dania ma problem z utrzymaniem pełnej obecności morskiej w Arktyce, może to wpływać na wiarygodność całego europejskiego odstraszania w regionie. Zwłaszcza gdy Stany Zjednoczone, Rosja i Chiny coraz wyraźniej patrzą na Arktykę jako obszar strategiczny.
Najważniejszy wniosek jest prosty: spór o Grenlandię nie dotyczy tylko mapy. Dotyczy ludzi, załóg, statków i realnej zdolności patrolowania jednego z najważniejszych regionów bezpieczeństwa na świecie.
