Gotlandia jako strategiczny punkt Bałtyku

Gotlandia jako strategiczny punkt Bałtyku

Gotlandia leży pośrodku Bałtyku jak naturalny punkt obserwacyjny, z którego widać niemal wszystko, co się na tym morzu dzieje. Od wschodnich wybrzeży wyspy do Kaliningradu jest około 300 kilometrów w linii prostej. To wystarczająco mało, by systemy rakietowe umieszczone na wyspie mogły kontrolować znaczną część bałtyckiej przestrzeni powietrznej i szlaki morskie łączące Niemcy ze Skandynawią oraz krajami bałtyckimi. Ktokolwiek trzyma Gotlandię, ma realną możliwość wpływu na to, co może lub czego nie może dotrzeć do Tallina, Rygi czy Wilna.

Przez całą zimną wojnę Szwecja rozumiała tę geografię doskonale. Gotlandia była mocno uzbrojona, stacjonowały tu liczne jednostki i infrastruktura wojskowa. Po 1991 roku nastąpiło stopniowe wycofywanie ostatni pułk opuścił wyspę w 2005 roku, a decyzja ta wydawała się rozsądna w świecie, w którym Rosja wyglądała na partnera, nie zagrożenie. W 2014 roku, po aneksji Krymu, zaczęły się pytania, czy to był błąd. Kiedy w 2016 roku szwedzkie media ujawniły, że wyspa pozostaje niemal pozbawiona obrony, dyskusja nabrała innego tonu.

W 2018 roku Szwecja przywróciła Gotlandzki Regiment Piechoty jednostkę historycznie związaną z wyspą. Była to decyzja symboliczna, bo regiment zaczynał od praktycznie niczego, ale jasno sygnalizowała kierunek. Od tamtej pory Szwecja systematycznie zwiększa obecność wojskową, rozmieszczając na wyspie systemy rakietowe, jednostki szybkiego reagowania i infrastrukturę, która ma pozwolić na operowanie bojowych samolotów. Docelowo do 2027 roku ma tu stacjonować pełnowymiarowy brygadowy zespół bojowy.

- Reklama -

Przystąpienie Szwecji do NATO w marcu 2024 roku zmieniło kontekst, w jakim patrzy się na Gotlandię. Wyspa przestała być wyłącznie szwedzkim aktywem stała się elementem wschodniej flanki sojuszu. To zmienia rachunek w obie strony. Z jednej strony Gotlandia w rękach NATO może tworzyć tarczę powietrzną chroniącą szlaki zaopatrzeniowe dla państw bałtyckich. Z drugiej staje się ewentualnym celem, który Rosja musiałaby brać pod uwagę w każdym planowaniu operacyjnym na Bałtyku.

Kaliningrad to kluczowy kontrapunkt w tej geografii. Rosyjska eksklawa jest jedną z najbardziej zmilitaryzowanych terytoriów w Europie stacjonują tu m.in. systemy rakietowe Iskander zdolne do przenoszenia głowic konwencjonalnych i nuklearnych. Analitycy od lat wskazują, że Kaliningrad i Gotlandia tworzą dwa bieguny napięcia na Bałtyku: kto kontroluje te dwa punkty, ten wyznacza warunki gry w tej części Europy. Po zimnej wojnie Rosja utrzymała swój, Szwecja zrezygnowała ze swojego i przez dekadę ta asymetria była obecna.

Gotlandia jako strategiczny punkt Bałtyku
Gotlandia jako strategiczny punkt Bałtyku

Część obserwatorów kwestionuje, czy Gotlandia pozostaje tak krytyczna, skoro niemal wszystkie kraje bałtyckie należą już do NATO, a sojusz dysponuje szerszą gamą możliwości obrony regionu. Argument ma swoją logikę, ale geografia nie zmienia się wraz z sojuszami. Wyspa, która pozwala kontrolować bałtycką przestrzeń powietrzną ze środka morza, jest wartościowa niezależnie od tego, kto na lądzie po obu stronach nosi ten sam herb. Szwecja, budując brygadę do 2027 roku, wyraźnie ocenia ten rachunek po swojemu.

- Reklama -
Udostępnij