55-letni obywatel Szwecji został skazany na dożywocie za poważne zbrodnie wojenne popełnione podczas wojny domowej w Syrii. Według Sądu Rejonowego w Solnie brał udział w ostrzale pokojowej demonstracji i w zatrzymywaniu cywilów, którzy trafiali później do syryjskich służb bezpieczeństwa.
Sprawa dotyczy wydarzeń w Jarmuk, na południe od Damaszku. Sąd uznał, że czyny były szczególnie poważne, ponieważ były wymierzone w dużą liczbę cywilów. Wiele osób zginęło lub zostało rannych.
Sąd w Solnie wydał jeden z najcięższych wyroków
Sąd Rejonowy w Solnie skazał 55-letniego obywatela Szwecji za dwa przypadki poważnych naruszeń prawa międzynarodowego. Czyny miały miejsce w Jarmuk podczas wojny domowej w Syrii.
„Sąd rejonowy uznał, że czyny te są poważne, ponieważ były skierowane przeciwko dużej liczbie cywilów, a wiele osób zginęło lub odniosło obrażenia” – powiedział sędzia Hampus Lilja w komunikacie prasowym Sądu Rejonowego w Solnie.
Pierwsza część sprawy dotyczy ataku na pokojową demonstrację 13 lipca 2012 roku. Według sądu atak przeprowadziły siły lojalne wobec ówczesnego dyktatora Syrii Baszara al-Assada.
Kilkunastu cywilów zostało zastrzelonych. Wielu innych odniosło obrażenia. Sąd uznał, że 55-latek brał udział w ostrzale.
Wskazywał cywilów, którzy trafiali do służb bezpieczeństwa
Drugi zarzut dotyczy blokady drogowej w Jarmuk. Według sądu działała ona od grudnia 2012 roku do lipca 2013 roku.
Na blokadzie zatrzymywano dużą liczbę cywilów. Następnie przekazywano ich syryjskim służbom bezpieczeństwa.
„Zatrzymani byli następnie torturowani, poddawani innym ciężkim cierpieniom, a w niektórych przypadkach pozbawiani życia” – napisał sąd w komunikacie prasowym.
Według sądu 55-latek brał udział w identyfikacji, kontroli i zatrzymywaniu cywilów. Mężczyzna ma również zapłacić odszkodowanie krewnym oraz osobom poszkodowanym.
Dla ofiar wyrok ma znaczenie większe niż sama kara
Pełnomocniczka oskarżycieli Ingrid Elovsson napisała w komentarzu dla agencji TT, że proces był długi i bardzo wyczerpujący psychicznie dla jej klientów.
„Postrzegają oni wyrok jako ważne zadośćuczynienie za poważne cierpienia, jakim zostali poddani oni sami i ich bliscy. Moi klienci wyrażają również ogromną wdzięczność za rzetelną pracę, jaką wykonały szwedzkie organy wymiaru sprawiedliwości, a także za wyrok skazujący wydany przez sąd rejonowy”.
To jeden z tych procesów, w których szwedzki wymiar sprawiedliwości zajmuje się czynami popełnionymi daleko poza granicami kraju. Dla rodzin ofiar kluczowe było nie tylko ustalenie odpowiedzialności, ale także formalne uznanie cierpienia, którego doświadczyli oni sami i ich bliscy.
Sprawa zaczęła się od informacji z Urzędu ds. Migracji
Dochodzenie w sprawie mężczyzny rozpoczęło się po otrzymaniu informacji od Urzędu ds. Migracji. W tym czasie mężczyzna był już obywatelem szwedzkim.
Dla Polaków mieszkających w Szwecji sprawa może mieć znaczenie przede wszystkim jako przykład działania szwedzkiego wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących najcięższych przestępstw międzynarodowych. Pokazuje też, że informacje przekazywane przez instytucje państwowe mogą prowadzić do postępowań dotyczących wydarzeń sprzed wielu lat i popełnionych poza Szwecją.
Wyrok oznacza dożywocie oraz obowiązek wypłaty odszkodowania krewnym i poszkodowanym. Sprawa dotyczy wydarzeń z lat 2012–2013, ale jej finał zapadł przed szwedzkim sądem.
