-Reklama-

Pomimo sceptycznej reakcji w środowisku medycznym, stosowanie marihuany przepisywanej na receptę może zyskać sporą popularność.

Jeszcze przed końcem 2017 roku duński parlament uchwalił ustawę, która ułatwiła wybranym pacjentom dostęp do oleju konopnego. Cieszy się ona rosnącym zainteresowaniem wśród chorych.

Dolegliwości, które można leczyć tego typu preparatem, to m.in. stwardnienie rozsiane, długotrwały, nieustępliwy ból, urazy rdzenia kręgowego, nudności oraz wymioty wywołane przez chemioterapię.

Początkowo lekarze nie byli pewni, czy przepisanie oleju z konopi to dobry pomysł. Jego skuteczności nie potwierdziły żadne badania, możliwe były też działania niepożądane.

Planowano, że grupa ok. 500 pacjentów otrzyma dostęp do danego lekarstwa. Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, ta liczba wzrosła jednak do 1400 osób.

„Okres próbny przyniósł pozytywne rezultaty – okazał się dobrym początkiem zupełnie nowego rozdziału w świecie medycyny. Liczba nowych pacjentów znacząco wzrosła, bo doświadczenia tych wcześniejszych są zadowalające. Gromadzimy przydatną wiedzę”, powiedziała minister zdrowia Ellen Trane Nørby w rozmowie z Danmarks Radio.

Badania pokazują, że lekarze prowadzący codzienną praktykę chętnie poprowadziliby alternatywną formę kuracji. Niektóre organizacje medyczne wydają się jednak przeciwne zmianom.

Jednym z takich ugrupowań jest Duńskie Kolegium Lekarzy Ogólnych. Dyrektor organizacji, Anders Beich, nie chciałby, aby wszyscy lekarze mogli przepisywać swoim pacjentom medyczną marihuanę. Niektórzy nie posiadają bowiem wystarczającej wiedzy w tym obszarze.

„Obserwujemy, że liczba pacjentów korzystających z ‚tymczasowej’ ustawy rośnie, ale nie możemy w ten sposób mierzyć prawidłowości nowej metody leczenia.

Najważniejsze, żeby o pacjentów dbali lekarze w pełni wykwalifikowani, mający odpowiednie kompetencje i doświadczenie w swojej pracy, dysponujący najlepszymi zasobami medycznymi. Zasada ‚im więcej, tym lepiej’ do mnie nie przemawia i nie podpisuję się pod nią” – miał powiedzieć Beich.

„Terapii nie powinni prowadzić wszyscy możliwi lekarze, tylko tacy, którzy władają wystarczającą wiedzą w danym zakresie.”

Tzw. „okres próbny” odbywa się równolegle z projektami badawczymi, mającymi na celu ustalenie, którzy pacjenci odnoszą korzyści z leczenia. Budząca wiele emocji ustawa uchwalona została w 2017 r. i ma obowiązywać jeszcze przez trzy lata.