Szwedzcy strażacy stale walczą z gwałtownymi pożarami lasów, które przez Agencję ds. Cywilnych Sytuacji Kryzysowych (MSB) uznane zostały za „najpoważniejszą” klęskę żywiołową XXI wieku. Co ją spowodowało? Które regiony Szwecji zmagają się z najżarliwszym ogniem i jak można mu zaradzić?

 

Upał przyszedł w tym roku wcześnie

Na terenie Szwecji jest w tym momencie niezwykle ciepło. Upał zaczął doskwierać Szwedom już w maju. Maj to miesiąc, w którym temperatura waha się na termometrach, a w okolicy Sztokholmu czasem potrafi nawet sypnąć śniegiem. W tym roku sprawy miały się inaczej: był to najgorętszy maj w historii kraju, a w licznych miastach – najgorętszy miesiąc od niemal 150 lat.

W czerwcu przyszło wytchnienie, a temperatura odrobinę opadła, ale lipiec przyniósł ze sobą dalszy skwar. W wielu rejonach kraju utrzymywały się temperatury sięgające 30 stopni Celsjusza – czasem przez okres pięciu dni.

 

Kompletny brak opadów

Lato jest nie tylko upalne, ale też wyjątkowo suche. Już w maju informowano, że brak opadów stwarza wysokie zagrożenie pożarowe w przypadku terenów zalesionych. Deszcz nie spadł na terenie Szwecji od tak dawna, że rząd zaoferował rolnikom pomoc państwową – susza okazała się dla ich plonów tak dotkliwa.




Błąd człowieka

Szwecja zmaga się ze stanem klęski żywiołowej: gwałtowne pożary spowodowane są przez potężne upały, brak deszczu oraz ekstremalnie wysuszony grunt. Nie wolno tu jednak przeoczyć, że wybuchy ognia mogą być – przynajmniej częściowo – spowodowane przez człowieka.

Specjaliści są zdania, że wiele pożarów mogło mieć swój początek w pozornie bezpiecznych warunkach: w momencie rozpalenia jednorazowego grilla na świeżym powietrzu. W niejednej szwedzkiej gminie panuje zakaz grillowania oraz wzniecania ognia w miejscu publicznym.



Regiony najciężej dotknięte pożarami

Choć pożary objęły znakomitą część kraju, najgorzej ucierpiały w ich wyniku trzy regiony: Gävleborg, Jämtland i Dalarna.

W miejscowości Älvdalen w Dalarnie próbowano załagodzić pożar spuszczając na źródło ognia bomby wodne. Niestety, jak odkryto, na terenie tym znajdują się niezdetonowane pociski artyleryjskie, które uniemożliwiają zrzuty wody. Niektórzy mieszkańcy Ljusdal (w Gävleborgu) oraz Härjedalen (w Jämtlandzie) zostali ewakuowani przez służby wojskowe.

Najbardziej zagrożony jest południowy rejon kraju, jednak Szwedzki Instytut Meteorologii i Hydrologii ostrzega, że praktycznie w każdej gminie i w każdym lesie może wybuchnąć pożar. 



Jak Szwecja radzi sobie z żywiołem

Strażacy bez wytchnienia wychwytują, gdzie rozpętał się kolejny pożar, a następnie podejmują z nim walkę. W tym pojedynku z naturą asystują im członkowie sił zbrojnych, jednak ciężkie warunki pogodowe stale dają się mundurowym we znaki.

W Pålgård, w regionie Jämtland, do pomocy potrzebnych jest tak wiele rąk, że wolontariusze pracują dzień i noc. Po tym, jak we wtorek strażacy poprosili miejscowych o wsparcie, aż stu mieszkańców gminy podjęło walkę z ogniem. Gaszenie ognia zajmie im kilka następnych dni.

Szwedzi stale otrzymują wsparcie z zagranicy. Norwedzy wysłali swoim sąsiadom osiem helikopterów, umożliwiających zrzut wody z powietrza to samo uczyniła Litwa, Niemcy, Portugalia, Austria, Francja, Dania oraz Polska .