Obniżki cen paliw wprowadzone lub zapowiedziane przez partie Tidö mają kosztować około 67 miliardów koron. Według Dagens Industri ceny na stacjach benzynowych mogą stać się jednym z głównych tematów najbliższej kampanii wyborczej w Szwecji.
Spór dotyczy nie tylko podatków, ale też polityki klimatycznej i wsparcia dla samochodów elektrycznych. Rządzący stawiają na niższe ceny przy dystrybutorach, a opozycja i partie zielone podnoszą temat emisji oraz długoterminowych celów klimatycznych.
Debata zaostrzyła się po kalkulacjach pojawiających się w Partii Umiarkowanych. Według tych wyliczeń bardziej ambitna reduktionsplikt, czyli obowiązek ograniczania emisji przez domieszkę biopaliw, mogłaby podnieść ceny paliw nawet o 10 koron za litr.
Partia Zielonych odrzuca te dane jako „liczbę strachu” i twierdzi, że po ustabilizowaniu systemu wzrost wyniósłby raczej 2–3 korony za litr. Dla kierowców w Szwecji oznacza to, że ceny paliw mogą być jednym z najbardziej odczuwalnych tematów wyborczych.
