Ceny mieszkań w Göteborgu rosną od kilku kwartałów. Nie chodzi o kosmetyczne korekty — w dzielnicach takich jak Vasastan i Linnéstaden ceny metra kwadratowego biją kolejne rekordy, a na aukcjach nieruchomości w centralnych częściach miasta regularnie padają kwoty wyraźnie powyżej wywoławczych. Riksbank obniżył w ciągu ostatniego roku stopy procentowe kilkakrotnie i to uruchomiło popyt, który przez dwa lata czekał w zamrożeniu.
Kupują przede wszystkim lokalni nabywcy z kapitałem zakumulowanym przez ostatnią dekadę. Rodziny, które w połowie lat 2010-ych kupiły pierwsze mieszkanie w Majorna albo Högsbo za stosunkowo rozsądne pieniądze, mają teraz wystarczający kapitał własny, żeby finalizować zakup większej willi w Örgryte albo apartamentu z widokiem na kanał Göta. To nie jest spekulacja — to ruch w górę drabiny mieszkaniowej przez ludzi, którzy po prostu mają na to środki i uznali, że moment jest wystarczająco dobry.
Do tego dochodzą pracownicy zagranicznych i krajowych firm z siedzibami w regionie. Volvo Cars, Polestar, SKF, AstraZeneca — to pracodawcy oferujący zarobki wyraźnie powyżej szwedzkiej średniej, szczególnie w inżynierii elektrycznej i life science. Inżynier pracujący nad elektrycznym układem napędowym albo badacz z laboratorium farmaceutycznego zarabia wystarczająco dużo, żeby myśleć o własnym M w centrum, nawet przy cenach z 2025 roku.
Ekspaci są tu widoczną, choć nie dominującą grupą — bardziej istotni są powracający Szwedzi, którzy wychowali się w regionie Göteborga, wyjechali do Sztokholmu lub za granicę, a teraz — z dziećmi w wieku szkolnym i pracą zdalną lub hybrydową — wracają i lokują się w zachodnim pasie podmiejskim.
W dzielnicy Hisingen, przez lata postrzeganej jako zaplecze przemysłowe bez specjalnego charakteru, trwa intensywna transformacja urbanistyczna. Nowe mosty, nowe linie tramwajowe, nowe inwestycje mieszkaniowe. Ceny tu rosną szybciej niż w ustabilizowanych dzielnicach centralnych, bo kupujący kalkulują: dziś jest taniej, a za kilka lat Hisingen będzie po prostu kolejną dobrą częścią miasta. Czy ta kalkulacja jest trafna? Projekty infrastrukturalne są konkretne i mają harmonogramy, więc argumenty za są dość solidne — choć oczywiście każdy kto kupuje z wyprzedzeniem bierze na siebie ryzyko opóźnień.
Instytucjonalni inwestorzy i zagraniczni nabywcy wracają do Göteborga po przerwie, ale ich rola jest inna niż w Sztokholmie — bardziej koncentrują się na większych projektach mieszkaniowych i komercyjnych niż na prywatnych apartamentach. Stopy zwrotu z najmu są tu wyższe niż w stolicy, co po prostu przyciąga kapitał z zewnątrz. To standardowy mechanizm rynkowy, nie żadna osobliwość.

Pytanie o to, jak długo ten wzrost się utrzyma, jest otwarte. Riksbank sygnalizował, że cykl obniżek stóp może wyhamować w drugiej połowie roku, co ograniczyłoby dalsze rozluźnianie warunków kredytowych. Jeśli tak się stanie, popyt od kupujących zależnych od taniego finansowania może się osłabić, ale segment premium — zasilany wysokimi płacami z sektora technologicznego i motoryzacyjnego — pozostanie prawdopodobnie mniej wrażliwy na zmiany kosztu pieniądza. Tak przynajmniej wyglądało to w poprzednich cyklach na tym rynku.
