Personel lotniska na Teneryfie przeżył szok, gdy starszy mężczyzna próbował przewieźć swoją zmarłą żonę przez kontrolę bezpieczeństwa. Jak opisuje Diario de Avisos, kobieta była przewożona na wózku inwalidzkim, a pracownicy zorientowali się, że „coś jest nie tak”.
Według relacji, po sprawdzeniu okazało się, że kobieta nie żyje – jej ciało było zimne i nie oddychała. – „Personel natychmiast poinformował swojego przełożonego. W ciągu kilku minut uruchomiono protokół awaryjny i na miejsce przybyło kilku ochroniarzy, policjantów z cywilnej straży i techników kryminalistycznych” – poinformował pracownik lotniska w rozmowie z Diario de Avisos.
Różne wersje zdarzeń i trwające śledztwo
Mężczyzna miał powiedzieć policji, że jego żona zmarła kilka godzin przed przybyciem pary na lotnisko, jak relacjonowały brytyjskie media. Później oświadczenie zostało skorygowane i według personelu na miejscu starszy mężczyzna próbował obarczyć lotnisko winą za śmierć swojej żony.
Śledztwo nadal trwa i nie wiadomo jeszcze, jak i kiedy dokładnie zmarła kobieta.
Podobny incydent na pokładzie samolotu EasyJet
To nie pierwszy raz, gdy dochodzi do podobnej sytuacji na lotnisku pełnym urlopowiczów. Jeszcze w zeszłym miesiącu 89-letnia kobieta została przewieziona na pokład samolotu EasyJet lecącego z Hiszpanii do Wielkiej Brytanii przez swoich krewnych, którzy twierdzili, że „po prostu źle się czuła i zasnęła”, jak podaje LBC.
Tuż przed odlotem personel pokładowy odkrył jednak, że kobieta zmarła, a samolot musiał zawrócić, zanim opuścił pas startowy. Łącznie opóźnienie wyniosło dwanaście godzin. „Współpasażerowie opowiadali, jak ciało zostało przetransportowane na wózku inwalidzkim do miejsc grupy znajdujących się w tylnej części samolotu i umieszczone na jej fotelu przy pomocy pięciu członków rodziny” – relacjonowały brytyjskie media.
Według świadków na pokładzie samolotu krewni próbowali uniknąć konsekwencji, twierdząc, że „wszystko jest w porządku, jesteśmy lekarzami”.
