Macierzyństwo zastępcze w Szwecji pozostaje w prawnej próżni. W ramach szwedzkiej opieki zdrowotnej jest zabronione, ale w krajowym prawie brak szczegółowej regulacji. Tymczasem na świecie surogacja stała się międzynarodowym przemysłem wartym miliardy, a szwedzkie rodziny szukają rozwiązań za granicą. Spór o to, czy i jak dopuścić macierzyństwo zastępcze, głęboko dzieli partie polityczne – od zwolenników ściśle kontrolowanego modelu altruistycznego po obóz całkowitego zakazu.
- Prawna próżnia: zakaz w służbie zdrowia, brak szczegółowych regulacji
- Obóz „za”: partie chcące dopuścić altruistyczne macierzyństwo zastępcze
- Liberałowie: „Tak, z silnymi gwarancjami prawnymi”
- Partia Centrum: „Altruistyczne tak, komercyjne nie”
- Moderaci: „Nie zabraniać, ale ograniczyć do modelu altruistycznego”
- Partia Zielonych: „Najpierw analiza, potem decyzja”
- Obóz „przeciw”: partie domagające się zakazu
- Szwedzcy Demokraci: „Niezdrowy rynek, który trzeba powstrzymać”
- Socjaldemokraci: „Zakaz w imię ochrony kobiet”
- Chrześcijańscy Demokraci: godność kobiety i prawo dziecka
- Partia Lewicy: surowsze kontrole i walka z „branżą surogacyjną”
- Brak statystyk i dzieci w „szarej strefie” prawa
Prawna próżnia: zakaz w służbie zdrowia, brak szczegółowych regulacji
Obecnie w Szwecji nie ma odrębnej ustawy regulującej macierzyństwo zastępcze. Praktyka ta jest zakazana w ramach publicznej opieki zdrowotnej, ale jako zjawisko – szczególnie w międzynarodowym wymiarze – pozostaje w dużej mierze nieuregulowana. Zgodnie z obowiązującymi zasadami prawną matką dziecka jest kobieta, która je urodziła, niezależnie od tego, jakie porozumienie zawarto wcześniej.
Mimo braku jasnych przepisów szwedzkie pary korzystają z usług surogatek za granicą. Nie prowadzi się jednak publicznych statystyk pokazujących, ile dzieci urodzonych dzięki surogacji trafia co roku do Szwecji. Część partii uważa, że bez takich danych trudno rzetelnie ocenić skalę zjawiska i ryzyka.
Macierzyństwo zastępcze w Szwecji staje się więc polem konfliktu między różnymi wartościami: samostanowieniem kobiet, prawem do rodzicielstwa, ochroną przed wyzyskiem oraz bezpieczeństwem prawnym dzieci.
Obóz „za”: partie chcące dopuścić altruistyczne macierzyństwo zastępcze
Liberałowie: „Tak, z silnymi gwarancjami prawnymi”
Liberałowie, reprezentowani przez rzeczniczkę ds. polityki zdrowotnej Linę Nordquist, opowiadają się za wprowadzeniem altruistycznego modelu macierzyństwa zastępczego w Szwecji. Warunkiem jest rozbudowany system ochrony prawnej zarówno dla dziecka, jak i kobiety rodzącej.
Partia chce jasnych zasad określających:
- prawa dziecka do rodziców,
- obowiązki rodziców wobec planowanego dziecka,
- dokładne zbadanie sytuacji rodziców i matki zastępczej, tak aby wykluczyć motywację finansową.
Liberałowie podkreślają znaczenie doradztwa i wsparcia na każdym etapie procesu. Uważają też, że dzieci urodzone przez surogatkę za granicą powinny możliwie szybko mieć uznane więzi prawne z obojgiem rodziców w szwedzkim systemie – łącznie z możliwością ubiegania się o obywatelstwo jeszcze przed porodem i szybką rejestracją w szwedzkim rejestrze ludności.
Partia Centrum: „Altruistyczne tak, komercyjne nie”
Partia Centrum również chce dopuścić altruistyczne macierzyństwo zastępcze w Szwecji. Jednocześnie jasno sprzeciwia się komercyjnej surogacji.
Centrum domaga się m.in.:
- oficjalnych statystyk dotyczących dzieci urodzonych dzięki surogatkom (w kraju i za granicą),
- przyspieszenia procedur ustalania rodzicielstwa w przypadku dzieci urodzonych w ramach umów o macierzyństwo zastępcze,
- mocniejszego uwzględniania perspektywy dziecka przy tworzeniu regulacji.
Zdaniem partii dziecko ma „oczywiste prawo” do szybkiego ustalenia, kto jest jego prawnym rodzicem.
Moderaci: „Nie zabraniać, ale ograniczyć do modelu altruistycznego”
Moderaci chcą, by macierzyństwo zastępcze w Szwecji było dopuszczalne w ramach systemu ochrony zdrowia, ale wyłącznie w wariancie altruistycznym. Widzą w tym „kolejną drogę do rodzicielstwa” oraz możliwość, by kobiety, które chcą pomóc innym, mogły to robić w bezpiecznych warunkach.
Partia:
- popiera dopuszczenie surogacji bez wynagrodzenia,
- sprzeciwia się komercyjnej formie, wskazując na poważne wątpliwości etyczne,
- chce oficjalnych statystyk, by lepiej regulować zjawisko,
- domaga się konkretnych projektów ustaw zwiększających bezpieczeństwo prawne dzieci urodzonych dzięki surogatkom – także tych urodzonych już dziś za granicą.
Partia Zielonych: „Najpierw analiza, potem decyzja”
Partia Zielonych określa macierzyństwo zastępcze jako „złożoną kwestię”, która łączy w sobie wątki równościowe, społeczne i prawne. Zieloni nie deklarują jednoznacznego „tak” lub „nie”.
Chcą powołania komisji, która opracuje konkretne propozycje dotyczące altruistycznego macierzyństwa zastępczego, z naciskiem na:
- bezpieczeństwo prawne,
- równowagę między stronami,
- ochronę pozycji kobiet.
Dopiero na tej podstawie partia chce zdecydować, czy taki model należy wprowadzić, czy go odrzucić. Jednocześnie Zieloni domagają się zmian prawa, które usuną obecną niepewność prawną dzieci urodzonych dzięki surogacji za granicą i zapewnią gwarancję ich praw.
Obóz „przeciw”: partie domagające się zakazu
Szwedzcy Demokraci: „Niezdrowy rynek, który trzeba powstrzymać”
Szwedzcy Demokraci (SD) odrzucają zarówno altruistyczne, jak i komercyjne macierzyństwo zastępcze. Poseł Mikael Eskilandersson, odpowiedzialny w partii za politykę cywilną, nazywa surogację „niezdrowym sposobem wykorzystywania innych ludzi” i opowiada się za jej zakazem w Szwecji oraz za międzynarodowym zakazem tej praktyki.
SD wskazują na kilka problemów:
- ryzyko dramatycznych konfliktów, gdy jedna ze stron zmieni zdanie,
- trudności z kontrolą nieformalnych płatności „pod stołem” nawet przy formalnym zakazie wynagrodzenia,
- nierówną pozycję stron, zwłaszcza gdy w grę wchodzą różnice ekonomiczne.
Partia podkreśla, że obecny system prawny już dziś przewiduje rozwiązanie w postaci adopcji, gdy macierzyństwo zastępcze jest faktem, i nie widzi potrzeby zmiany zasady, że prawną matką jest kobieta, która urodziła dziecko.
Socjaldemokraci: „Zakaz w imię ochrony kobiet”
Socjaldemokraci również sprzeciwiają się zarówno komercyjnemu, jak i altruistycznemu macierzyństwu zastępczemu w ramach szwedzkiej służby zdrowia. Przypominają, że zlecona przez poprzedni rząd analiza zakończyła się rekomendacją utrzymania zakazu obu form surogacji w systemie publicznym.
Partia argumentuje, że:
- nawet przy modelu „altruistycznym” istnieje ryzyko nacisku, wyzysku i komercjalizacji,
- kupowanie ciąży, porodu i dziecka stoi w sprzeczności z dotychczasową polityką ochrony kobiet przed handlem seksualnym i reprodukcyjnym,
- agencje surogacyjne na arenie międzynarodowej już dziś wykorzystują kobiety w biednych państwach.
Jednocześnie Socjaldemokraci podkreślają, że niezależnie od krytycznego stanowiska wobec samej praktyki, rodziny i dzieci nie powinny być „karane” utratą statusu rodzinnego.
Chrześcijańscy Demokraci: godność kobiety i prawo dziecka
Chrześcijańscy Demokraci odrzucają macierzyństwo zastępcze z powodów etycznych i z perspektywy praw dziecka. Zwracają uwagę, że w przypadku surogacji już na etapie planowania zakłada się zerwanie naturalnej relacji pomiędzy matką a dzieckiem.
Partia wskazuje na:
- ryzyko szkód fizycznych i emocjonalnych dla kobiety rodzącej,
- znaczenie prawa dziecka do swoich biologicznych rodziców,
- niebezpieczeństwo wykorzystywania kobiet w trudnej sytuacji ekonomicznej jako „nośników ciąży” dla zamożniejszych osób.
W ocenie partii zdolność kobiety do rodzenia dzieci „nie jest towarem”, który można kupić na rynku. Jednocześnie politycy przyznają, że nawet przy zakazie trzeba zadbać o prawa dzieci, które urodziły się dzięki surogacji i trafiły do Szwecji – w tym o możliwość poznania swojego pochodzenia.
Partia Lewicy: surowsze kontrole i walka z „branżą surogacyjną”
Partia Lewicy sprzeciwia się zarówno komercyjnej, jak i altruistycznej surogacji. W centrum uwagi stawia walkę z międzynarodową „branżą macierzyństwa zastępczego”.
Lewica:
- pozytywnie ocenia pomysł wprowadzenia statystyk, jeśli pomogą one ograniczać globalny przemysł surogacyjny,
- chce zaostrzenia kontroli nad agencjami pośredniczącymi, zamiast „obwiniania rodziców zastępczych”,
- domaga się wzmocnienia roli służb socjalnych i jasnych regulacji, które nie otworzą furtki do legalizacji macierzyństwa zastępczego w Szwecji.
Jednocześnie partia podkreśla, że dzieci, które już przybyły do Szwecji dzięki surogacji, muszą mieć zapewnioną „dobrą i bezpieczną” ochronę prawną.
Brak statystyk i dzieci w „szarej strefie” prawa
Wszystkie strony sporu zgadzają się co do jednego: obecnie macierzyństwo zastępcze w Szwecji funkcjonuje przy braku jasnych regulacji. Nie ma przepisów bezpośrednio „za” ani „przeciw” prywatnym lub zagranicznym umowom surogacyjnym, nie istnieje też publiczny system zbierania danych o dzieciach przybywających do kraju w ten sposób.
Prawniczka Emma Dahlén zwraca uwagę w wywiadzie dla gazety Expressen, że to właśnie dzieci ponoszą największe konsekwencje:
- nie zawsze jest jasne, kto jest ich prawnym rodzicem w rozumieniu szwedzkiego prawa,
- pojawia się ryzyko ograniczenia ich praw, np. w zakresie dziedziczenia czy obywatelstwa,
- administracyjne „luki” mogą prowadzić do długotrwałej niepewności co do statusu rodzinnego.
Jej zdaniem konieczne jest ustawowe uporządkowanie tej sytuacji – niezależnie od tego, czy parlament ostatecznie dopuści altruistyczne macierzyństwo zastępcze, czy utrzyma pełny zakaz.
Profesor prawa międzynarodowego prywatnego Michael Hellner, od lat analizujący transgraniczne sprawy surogacyjne i ich skutki prawne, podkreśla, że sprawa jest wyjątkowo konfliktowa. Wskazuje, że macierzyństwo zastępcze dzieli scenę polityczną „w poprzek” klasycznych podziałów – łączy część liberałów i partii centrowych z częścią ruchu LGBTQ, podczas gdy z drugiej strony zawiązuje się „nieświęty sojusz” konserwatystów i lewicy, dla których kluczowe są argumenty o ochronie godności ludzkiej i ryzyku wyzysku ekonomicznego.
To napięcie między prawem do rodzicielstwa, autonomią kobiet a ochroną najsłabszych – w tym dzieci – sprawia, że kompromis będzie trudny, ale nieunikniony. Faktem pozostaje, że zjawisko istnieje, a brak jasnych przepisów przerzuca ciężar ryzyka właśnie na dzieci i rodziny.
