46 aktywistów pozywa Szwecję. Chodzi o prawo do protestu

46 aktywistów klimatycznych pozywa Szwecję. Twierdzą, że policja i sądy naruszają wolność słowa oraz prawo do demonstracji.

46 aktywistów klimatycznych pozywa państwo szwedzkie w sprawie prawa do protestu.

46 aktywistów klimatycznych ze Szwecji, Norwegii i Niemiec pozywa państwo szwedzkie. Sprawa trafiła we wtorek, 26 maja 2026 roku, do Sądu Rejonowego w Sztokholmie i dotyczy zarzutów naruszania wolności słowa oraz prawa do demonstracji.

Aktywiści nazywają sprawę Rosamålet. Twierdzą, że działania policji, prokuratury i sądów wobec osób uczestniczących w protestach klimatycznych wywołują efekt zastraszenia. Według nich coraz ostrzejsze zarzuty sprawiają, że część osób rezygnuje z udziału w demonstracjach.

Aktywiści klimatyczni pozywają Szwecję

Jak podaje Aftonbladet, pozew złożyli aktywiści klimatyczni ze Szwecji, Norwegii i Niemiec. Ich zdaniem państwo szwedzkie narusza prawa osób protestujących, ponieważ demonstranci są stawiani przed sądem i oskarżani o poważne przestępstwa.

- Reklama -

Jedną z osób biorących udział w sprawie jest Janine O’Keeffe. Uczestniczyła ona wcześniej w wielu akcjach protestacyjnych, między innymi na trasie E4, moście Centralbron w Sztokholmie, podczas protestu związanego z walnym zgromadzeniem SEB oraz w akcji przeciwko lotnisku Bromma.

O’Keeffe twierdzi, że cztery razy postawiono jej zarzuty sabotażu. W jednej ze spraw została uniewinniona razem z innymi osobami, które nie zostały uznane za winne zarzucanych czynów.

- Reklama -

Spór o granice protestu w Szwecji

Sprawa ma szerszy kontekst prawny. W lipcu 2025 roku Sąd Najwyższy w Szwecji uniewinnił aktywistów blokujących E4 od zarzutu sabotażu. Sąd uznał wtedy, że czasowo ograniczona blokada drogi podczas demonstracji nie była porównywalna z atakiem na vitalne interesy społeczne wymaganym do skazania za sabotaż.

Sąd Najwyższy zwrócił również uwagę na znaczenie wolności demonstracji i wolności słowa. Według SVT wyrok ten stał się ważny dla oceny, jak szwedzkie prawo powinno traktować akty obywatelskiego nieposłuszeństwa.

- Reklama -

W maju 2026 roku zapadł też wyrok dotyczący akcji na lotnisku Bromma. Dwie osoby zostały skazane po tym, jak czerwoną farbą spryskano samolot, budynek i samochody, a 15 innych osób zostało uniewinnionych.

Organizacje praw człowieka krytykują trend

Civil Rights Defenders już wcześniej krytykowała sposób, w jaki policja stosuje poważniejsze kwalifikacje prawne wobec demonstrantów. W maju 2025 roku organizacja złożyła skargę do Justitieombudsmannen po tym, jak wobec demonstrantów użyto podejrzenia sabotażu wobec służb ratunkowych.

John Stauffer, główny prawnik Civil Rights Defenders, wskazywał wtedy na ryzyko tzw. efektu mrożącego. Chodzi o sytuację, w której ludzie rezygnują z korzystania z prawa do demonstracji, bo obawiają się poważnych konsekwencji prawnych.

W najnowszej sprawie Rosamålet twierdzi, że od 2020 roku 388 aktywistów zostało podejrzanych o popełnienie przestępstwa. Według aktywistów działania policji oraz późniejsze sprawy sądowe mogą naruszać szwedzkie prawo i konwencje międzynarodowe.

Co to oznacza dla Polaków w Szwecji?

Sprawa nie wprowadza nowych obowiązków dla mieszkańców Szwecji. Dotyczy jednak każdego, kto uczestniczy w demonstracjach, zgromadzeniach publicznych lub akcjach obywatelskich.

Dla Polaków mieszkających w Szwecji może być ważna z jednego powodu: pokazuje, jak w praktyce może wyglądać granica między legalnym protestem, obywatelskim nieposłuszeństwem a odpowiedzialnością karną.

Jeżeli sąd przyzna rację aktywistom, sprawa może mieć znaczenie dla przyszłych protestów i sposobu, w jaki policja oraz wymiar sprawiedliwości oceniają podobne działania. Jeżeli pozew zostanie oddalony, obecna linia działania państwa może zostać utrzymana.

Kanclerz Sprawiedliwości, który zwykle reprezentuje państwo w sprawach odszkodowawczych, nie komentuje sprawy.

Udostępnij
Follow:
Twórca i redaktor Skandynawiainfo.pl, portalu, który od 2015 roku dostarcza polskim czytelnikom aktualne i możliwie bezstronne informacje o Szwecji oraz krajach nordyckich. Od lat przygląda się Skandynawii „od środka”, a nie z perspektywy folderów turystycznych – pisze prosto i konkretnie o tym, co się zmienia, dlaczego to ważne i jak może wpływać na codzienne życie, szczególnie Polaków mieszkających w regionie. Skupia się na tematach społecznych i praktycznych, dbając o rzetelność, kontekst i spokojny, rzeczowy ton.