Kilka tygodni temu Dania dołączyła do krajów zakazujących noszenia nikabu i burki. Niektóre Dunki czują, że zakaz ubierania tradycyjnie islamskich strojów jest uciskiem politycznym, a nawet pierwszym przystankiem na drodze do odebrania im praw i wolności. 1 sierpnia w Kopenhadze zorganizowano protest.

W demonstracji wzięły udział muzułmanki i wspierające je kobiety (ponoć liczono je w setkach). Wiele z nich nosiło stroje zasłaniające ciało lub twarz. Miejscem protestu był jeden z parków w dzielnicy Kopenhagi, Nørrebro.

Zakaz noszenia islamskich strojów ostatecznie wprowadzony został do życia w środę. Kobiety, które w miejscu publicznym zjawią się w nikabie lub burce, mogą otrzymać mandat sięgający 1,000 koron (ok. 575 złotych). Niektóre z islamskich akcesoriów odzieżowych odsłaniają jedynie oczy. Zakaz dotyczy też innych części garderoby oraz elementów charakteryzacji: na przykład kominiarek i sztucznych bród. W skrócie: zabroniono Duńczykom wychodzić na ulicę z zakrytą twarzą.

Za wielokrotne pojawianie się w miejscu publicznym z osłoniętą twarzą można dostać też większą karę pieniężną: 10,000 DKK (~5730 PLN).

Marsz kobiet islamu rozpoczął się w parku Superkilen, a następnie podążał w kierunku osiedla Bellahøj. Setki kobiet pokazało, co sądzi o zakazie, nosząc tradycyjne islamskie odzienie. Rzecznik prasowy kopenhaskiej policji zapowiedział, że uczestniczki pochodu nie zostaną ukarane mandatem.



Jedna z maszerujących muzułmanek, Sabina, rozmawiała z dziennikarzami serwisu thelocal.dk:

„Odmawiam ściągnięcia mojego nikabu. Odmawiam też klękania przed uciskającymi nas politykami, nie dam się opresji społecznej.”

„Decyzję o noszeniu nikabu podjęłam kilka lat temu, był to mój osobisty, bardzo duchowy wybór. Zrobiłam to w imię Boga oraz dla dobra własnego – by móc się z nim pojednać. Ten strój to część mojej wiary, on określa moją tożsamość.”

21-letnia Sabina nie ujawniła swojego nazwiska. Uznała, że zakaz ma podłoże islamofobiczne i jest wyrazem dyskryminacji.

Według Hani Ali – innej protestującej – zakaz ogranicza swobodę wszystkich muzułmanek.

„Postaram się dalej żyć tak, jak wcześniej. Oczywiście, nie będzie to łatwe. Znajdą się takie miejsca, których po prostu nie będę mogła odwiedzić. Dokonam jednak poświęceń w imię tego, co dla mnie ważne, w imię swojej wiary.”



„Mam nadzieję, że oficjalna definicja, stanowiąca o tym, kim jest muzułmanka, zostanie przeinaczona. Może któregoś dnia zmienią to prawo, jakoś je obejdą.”

Danię krytykują liczne organizacje zapobiegające naruszeniom praw człowieka (między innymi Amnesty International). Uważa się też, że gwałcone są prawa kobiet.

W lutym minister sprawiedliwości Søren Pape Poulsen oświadczył, że zasłanianie twarzy kłóci się z ogólnie przyjętymi zasadami pożycia społecznego, jakie obowiązują na terenie Danii. Jego zdaniem, stroje islamskie są wyrazem braku szacunku dla innych ludzi.

„Z dnia na dzień zostałyśmy kryminalistkami”, żaliła się Ali.

Kontrowersyjny zakaz ma wielu zwolenników. Serwis DR.dk informował, że osoby popierające świeżo wprowadzone prawo gromadziły się w miejscach publicznych i celebrowały nową legislację.

Kroki przeciwko noszeniu osłaniających strojów podjęto dotąd we Francji, Belgii i Bułgarii. Parlament europejski już w maju ustalił, że zakaz wprowadzony zostanie również na terenie Królestwa Danii.