„The Telegraph”: Unia Europejska okazała się „gigantycznym fałszerstwem”

647

Unia Europejska coraz słabiej wypełnia swoje fukncje, a Parlament Europejski i Rada Europy stanowią już tylko „bezużyteczne, z uporem trzymające się władzy i potrzebujące zbyt wiele pieniędzy struktury biurokratyczne” – uważa dziennikarka Janet Dailey.

Wczoraj Norwegia wprowadziła kontrolę na granicach. Ten krok to skutek kryzysu migracyjnego, który rozwija się w Europie. Celem norweskich władz jest poprawienie kontroli nad napływem uchodźców dążących do Norwegii. O tym pisze norweska gazeta Aftenposten.

Jednak de facto ten krok dotknie nie tylko nielegalnych imigrantów, ale i samych Sakandynawów. Przecież, choć formalnie nikt nie odrzuca porozumień Północnego Związku Paszportowego, to w rzeczywistości traci on sens. O ile wcześniej Szwedzi mogli swobodnie wjeżdżać do Norwegii bez żadnych procedur, to teraz nawet goście ze Skandynawii są zobowiązani mieć przy sobie dokumenty (choć niekoniecznie paszport) i okazać je na żądanie, aby potwierdzić swoje obywatelstwo. To nic dziwnego, bowiem sądzenie o obywatelstwie na podstawie wyglądu jest omylne, szczególnie w ostatnim czasie.

Na tle ogólnego kryzysu europejskiego ten fakt wygląda jak jeszcze jedna oznaka rosnącego rozdrobnienia niegdyś „jednej Europy”. Niedawno dziennikarka Janet Dailey w swoim artykule w „The Telegraph” nazwała Unię Europejską „gigantycznym fałszerstwem” i podała przyklady tego, jak jedna z naczelnych zasad Unii Europejskiej – polityka otwartych granic – okazała się niezdolna do przetrwania, co stało się szczególnie wyraźne po zamachu w Paryżu.

„Dlaczego Unia Europejska nie może wypracować realistycznego planu ochrony swoich granic zewnętrznych w celu walki z napływem migrantów? Możliwa odpowiedź: właśnie dlatego, że wymagałoby to współpracy, solidarności i wzajemnego wsparcia – tych cech, którymi Unia Europejska powinna dysponować, ale które, jak wiemy teraz, ulatniają się pod naciskiem okoliczności” – wyjaśniła Dailey. Unia coraz słabiej wypełnia swoje funkcje, a Parlament Europejski i Rada Europy przedstawiają sobą tylko „bezużyteczne, z uporem trzymające się władzy i potrzebujące zbyt wiele pieniędzy struktury biurokratyczne”.

Wydaje się, że do podobnego wniosku doszła Finlandia. Inicjatywa obywatelska byłego szefa fińskiego MSZ Paavo Väyrynena o przeprowadzeniu referendum na temat wystąpienia ze strefy euro zebrała niezbędnych do rozpatrzenia jej w parlamencie 50 tysięcy podpisów. Zdaniem polityka, członkostwo Finlandii w strefie euro przynosi państwu tylko straty ekonomiczne i bezrobocie.

 

- Reklama -

Komentarz

Bądź pierwszym który skomentuje

avatar
wpDiscuz