Kalmar w południowo-wschodniej Szwecji. Pielęgniarki pracujące na pogotowiu w jednym ze szpitali biorą udział w zajęciach z samoobrony. Wymaga tego sytuacja: w ostatnim czasie dochodziło bowiem do brutalnych ataków ze strony pacjentów.

Jak donosi serwis SVT.se, w szpitalu zwiększono liczbę funkcjonariuszy, którzy mieliby chronić personel – oraz chorych – przed agresją niektórych pacjentów. Pomysłodawczynią tych zmian jest Andrea Berg, pielęgniarka pracująca na ostrym dyżurze.

Kobieta niejednokrotnie widziała, jak jej koledzy i koleżanki bici są przez kuracjuszy. Agresję rzekomo wywołuje u nich długi czas czekania na operację, zabieg czy nawet kontrolę lekarską.

Zdaniem Berg, do takiego ataku może dojść nawet poza szpitalem – szczególnie narażone mają tu być właśnie pielęgniarki.

Zajęcia z samoobrony nie są fundowane ani przez szpital, ani przez władze miasta. Pielęgniarki płacą za ćwiczenia z własnej kieszeni. Na miejscu uczą się m.in., jak wyrwać się z uścisku napastnika i jak odeprzeć atak kogoś, kto próbuje cię udusić.

Björn Flodmark, szef wydziału operacyjnego w szpitalu w Kalmar, powiedział:

„Notujemy coraz więcej aktów przemocy i gróźb. Poszkodowani są pracownicy szpitala, ale też niektórzy pacjenci. W ubiegłym roku sondaż pracowniczy pokazał, że blisko 50% naszego personelu spotkało się z pewną formą przemocy.”



Flodmark jest zadowolony, że pielęgniarki uczą się samoobrony, choć dodał, że nie jest to do końca potrzebne. „To mój obowiązek: ja, jako pracodawca, muszę zadbać, by żaden z moich podwładnych nie został pokrzywdzony w środowisku pracy.”

Nie tylko szpital w Kalmar boryka się z podobnym problemem. W roku 2017 skargi związane z narastającą przemocą stały się zmorą piętnastu innych zakładów lecznictwa. W wielu przypadkach były to potężne obiekty, a agresję wykazywali pacjenci wywodzący się z dobrze zorganizowanych grup przestępczych.



Jeden z lekarzy miał powiedzieć:

„Pracownicy szpitala przechodzą przez piekło. Od pacjentów otrzymują listy z pogróżkami i groźby śmierci. Krewni osób, które ucierpiały w wyniku postrzału, atakują pielęgniarki i lekarzy z nożem w dłoniach, a niektórym obiecują też, że rozpoczną polowania na ich dzieci.”

Szwedzcy lekarze uważają, że służby zdrowotne znajdują się w kiepskim stanie i wymagają reformy. Aż 727 osób z branży medycznej podpisało się pod artykułem, który ukazał się na łamach jednego z dzienników i w którym zasugerowano, że w kraju zaczyna brakować dobrze wykwalifikowanych lekarzy.



 

Pracownicy szpitali na celowniku gangsterów