Coraz rzadziej notowane jest w Szwecji ubóstwo wśród dzieci. Pojawił się natomiast inny problem: różnice w pochodzeniu oraz zmiany demograficzne sprawiają, że między dziećmi występują podziały i rozwarstwienia. Takie dane wynikają z raportu organizacji „Save the Children”.

Ubóstwo dostrzega się siedmiokrotnie częściej u dzieci zagranicznego pochodzenia (takich, które – według definicji – mają przynajmniej jednego rodzica nie urodzonego na terenie Szwecji). Badania „Save the Children” sugerują, że najmłodsi, którzy za rodziców mają parę Szwedów, rzadziej cierpią z powodu biedy.

W 2016 roku trudna sytuacja ekonomiczno-gospodarcza dotknęła 186 tys. dzieci zamieszkujących Szwecję. Dwanaście miesięcy wcześniej takich dzieci naliczono 8 tys. więcej. Badania, za które odpowiadała agencja rządowa Statistics Sweden, wykazały, że problem ubóstwa zanika we wszystkich dziecięcych grupach demograficznych, ale zmiany na lepsze najwolniej zachodziły w gospodarstwach o niskim przychodzie.

W okresie pomiędzy 2011 a 2016 r. stopień ubóstwa spadł z 25,2% do 21,4% wśród rodzin niepełnych (dziecko/dzieci + jeden rodzic), a także z 6,5% do 5,6% wśród rodzin pełnych (dziecko wychowywane jest przez parę rodziców).

„Idzie to w parze z pozytywnymi warunkami ekonomicznymi: po prostu każdy z rodziców zarabia pieniądze. Zaobserwowaliśmy też, że pojawiają się korzystne reformy, np. wsparcie finansowe dla rodzin wielodzietnych czy wsparcie w utrzymaniu domu”, powiedział Ola Mattsson, dyrektor organizacji „Save the Children”.



„Wygląda na to, że w przypadku większości szwedzkich rodzin – w tym dzieci – sprawy układają się coraz lepiej. Warto jednak pamiętać, że rodziny o najniższych dochodach przechodzą przez tę samą drogę wolniej”, zaznacza Mattsson.

W ubóstwie wychowuje się 21,6% dzieci zagranicznego pochodzenia (inaczej – jest to co piąte dziecko, którego rodzic lub rodzice są cudzoziemcami). Pięć lat temu ten wynik był jeszcze bardziej rażący: sięgał 25,6%. Osoby nieletnie, których rodzice są Szwedami, borykają się z ekstremalną biedą w znacznie mniejszym stopniu (3,1%).

Nie bez znaczenia są też konfiguracje rodzin. Dzieci, które mają pochodzenie zagraniczne, a dodatkowo wychowywane są przez jednego tylko rodzica, najczęściej cierpią z powodu negatywnych warunków gospodarczych: szacuje się, że aż 42% z nich zmaga się z ubóstwem. Dla porównania, tylko 1,4% dzieci mających za rodziców parę mieszkających razem Szwedów boryka się z tym samym problemem.



„Save the Children” opiera swoją definicję ubóstwa na tym, jak wysoki jest dochód rozporządzalny danej rodziny oraz ile wsparcia otrzymują jej członkowie. O ubóstwie można mówić np., gdy dziecko nie posiada własnego łóżka, nie ma dostępu do sprzętu sportowego (jak rower) oraz zabawek odpowiednich dla własnego wieku.

„Dochód takiej rodziny jest ekstremalnie niski. Ludzie nie zawsze rozumieją, o jak skromnych zarobkach tu mówimy”, informuje Mattsson. „Jednocześnie nie musi to oznaczać, że dzieci, znajdujące się w tych rodzinach, chodzą cały dzień głodne, a w zimie noszą sandały zamiast ciepłego obuwia.”

Spośród 290 gmin szwedzkich Malmö, na południowym zachodzie kraju, uchodzi za obszar o najwyższym wskaźniku ubóstwa wśród dzieci (25,2%). Wskaźnik jest blisko 10-krotnie większy niż w gminie Kungsbacka, gdzie odnotowano najniższy stopień ubóstwa (2,5%).



Badania „Save the Children” sugerują też, że spada ubóstwo wśród dzieci zamieszkujących obszary podatne na społeczno-gospodarcze komplikacje. Są to miejsca, w których często notowane są incydenty przestępcze, a mieszkańcy zarabiają bardzo mało. Coraz rzadziej z problemem ubóstwa muszą borykać się osoby mieszkające w Rinkeby-Kista oraz Tensta (przedmieścia Sztokholmu). Od 2011 r. stopień biedy na tych terenach spadł o – kolejno – 11,8% oraz 10,5%.