W lipcu ONZ przygotowała specjalną umowę dotyczącą cudzoziemców i miejsca ich osiedlenia. Tak zwany Światowy Pakt w sprawie Migracji nie został jednak podpisany przez co najmniej kilka państw świata (w tym przez Polskę, USA, Austrię, Węgry czy Izrael).

Szwecja znajduje się wśród krajów, które złożą swój podpis w grudniu – po to, by „imigracja stała się zjawiskiem bezpiecznym dla wszystkich„.

Stefan Löfven – lider Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej i rządu przejściowego – podjął decyzję o podpisaniu umowy ONZ, co jednak spotkało się z krytyką wśród niektórych Szwedów. Mieszkańcy kraju uznali ten pomysł za „bezmyślny” i „naruszający szwedzką suwerenność”.

Rząd uważa, że taka decyzja pomoże w rozwoju ekonomicznym państwa. Szwecja od lat boryka się z problemem masowych migracji, bo jest jednym z najbardziej tolerancyjnych na tym gruncie krajów europejskich. Szacuje się, że do kraju wpuszczono blisko 200 tys. cudzoziemców i azylantów – głównie z Afryki i Środkowego Wschodu.

Szwedzki rząd wydał w tej sprawie specjalnie oświadczenie:

„Imigracja – ze wszystkimi wadami i zaletami, korzyściami oraz wyzwaniami – jest sprawą międzynarodową. Zarządzanie tymi trudnościami i wykorzystywanie nadarzających się okazji wymaga ścisłej współpracy państw z całego świata.

Bezpieczne, płynne i dobrze zorganizowane migracje dają nam szansę na rozwój ekonomiczny oraz społeczny. Mowa tu zarówno o każdym pojedynczym imigrancie, jak i członkach całej jego rodziny; o państwie dotkniętym wojną, jak i tym, które da uchodźcy dom.”



Osoby krytycznie odnoszące się do Światowego Paktu są zdania, że masowa migracja narusza bezpieczeństwo państwowe. Mówi się też o kiepskiej organizacji pracy w punktach granicznych i o tym, że funkcjonariusze tych placówek nie są w stanie odróżnić nielegalnych imigrantów od uchodźców i azylantów. Zdaniem wielu, kolejna fala migracji może pociągnąć za sobą jeszcze następną – w akcie niekończących się przemieszczeń ludności.

2 grudnia w centrum Sztokholmu odbędzie się niepartyjna demonstracja, sprzeciwiająca się umowie sporządzonej przez ONZ.

„Jest to pakt wyrażający globalistyczny punkt widzenia. Jego celem jest walka z samostanowieniem narodów oraz z prawem do swobody państwowej”, powiedział współorganizator wydarzenia – Håkan Bergmark.

Grupa, która sprzeciwi się Światowemu Paktowi, chce być określana mianem „sztokholmczyków walczących o suwerenną Szwecję”. Bergmark zaznacza, że demonstracja nie będzie reklamowana w mediach.

Jego poglądy na temat imigrantów są jasno sprecyzowane. Mężczyzna uważa, że „fakt milczenia mediów w sprawie przestępstw, jakich dopuszczają się uchodźcy, jest alarmujący”.



Na Facebooku powstała specjalna grupa, zrzeszająca wszystkie osoby chcące wziąć udział w niedzielnej demonstracji. Obecnie kilkaset osób zadeklarowało, że weźmie udział w wydarzeniu – „dla dobra dzieci i wnuków”.

Organizatorzy zachęcają do wspólnego marszu wszystkich, którzy uważają pakt za „nierozsądny”. Katerina Janouch, pisarka i ekspert ds. relacji międzyludzkich, uważa, że demonstracja to sposób Szwedów na pokazanie, co sądzą o „egoistycznych” decyzjach rządu.

Światowy Pakt w sprawie Migracji podpisany zostanie 10-11 grudnia w Marrakeszu. Teoretycznie mówi się, że będzie to umowa „doradcza” i „niewiążąca”. Mimo to, pojawiają się w niej takie sformułowania, jak „obietnica” oraz „zobowiązanie”.



Populacja szwedzka sięga 10 mln ludzi. Wierzy się, że 1/4 z tych osób ma korzenie zagraniczne. W miastach takich, jak Botkyrka rodowici Szwedzi uchodzą za mniejszość społeczną. Według niektórych założeń, do roku 2060 mogą też stać się mniejszością w skali całego kraju.

Centrum Badawcze PEW: „W 2050 roku co trzeci mieszkaniec Szwecji będzie muzułmaninem”