W tym tygodniu rosyjski Su-27 przeleciał w bardzo bliskiej odległości od szwedzkiego samolotu rozpoznawczego nad Bałtykiem. „Takie zachowanie jest nie do zaakceptowania”, twierdzi szwedzki minister obrony Peter Hultqvist cytowany przez Sveriges Radio.

Incydent miał miejsce na początku tygodnia w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. Według portalu rosyjski myśliwiec znajdował się niecałe 20 metrów od szwedzkiego samolotu. Szwedzkie siły zbrojne zgłosiły incydent rządowi.

„Uważamy to za prowokacyjne zachowanie i ogólnie rzecz biorąc, całkiem przemyślany akt. Z podobną sytuacjąmieliśmy do czynienia już jesienią 2017 roku i na wiosnę 2018 roku, więc nie jest to pierwszy raz” — zaznaczył minister.

Według pułkownika Andersa Perssona, szwedzki samolot rozpoznawczy wykonywał standardowy lot nad Bałtykiem i znajdował się pomiędzy wyspą Gotland a krajami bałtyckimi, kiedy rosyjski samolot wzniósł się z lotniska w Kaliningradzie i dogonił szwedzki samolot.

„Na początku minęli nas, a potem odwrócili się, dogonili samolot i podeszli bardzo, bardzo blisko — bliżej niż uznaje się za przyjęte” — dodał.

Takich „eskort” ze strony rosyjskiej nie można nazwać wyjątkiem od reguły, jednak, jak zauważa Persson, tym razem rosyjski myśliwiec znajdował się niezwykle blisko.

„Zwykle nikt nie zbliża się z przodu z tak dużą prędkością, a potem odwraca się i dogania z prędkościa naddźwiękową” — uważa.

Jednocześnie Ministerstwo Obrony Rosji nie uważa, aby rosyjski myśliwiec przeprowadził jakiekolwiek niebezpieczne manewry. Według niego celem zbliżenia była identyfikacja szwedzkiego samolotu.

Niemniej jednak minister obrony Szwecji Peter Hultqvist skłania się do poważnego rozważenia tego wydarzenia.

„Jest to niedopuszczalne zachowanie. Siły zbrojne uważają je za wychodzące poza przyjęte ramy” — powiedział.

Jednocześnie, według Hultqvista, w tym przypadku nie można powiedzieć, że to szwedzki samolot przeleciał w pobliżu rosyjskiego samolotu”.

„Nie próbowaliśmy zbliżać się do żadnego innego samolotu, ale lecieliśmy zgodnie z zatwierdzoną trasą. Ważne jest, aby takie incydenty były upubliczniane. W przeciwnym razie może prowadzić to do innych niepożądanych zdarzeń, takich jak kolizje. To ogromne ryzyko” — podsumował Peter Hultqvist.