Śmiertelne strzelaniny oraz próby morderstw wciąż pozostają w Szwecji plagą. W całym kraju coraz bardziej powszechna staje się zaś nielegalnie pozyskana broń.

Szwedzkie Centrum Kryminalistyczne (NFC) upubliczniło raport, z którego wynika, że od 2012 r. zanotowano dwukrotnie więcej fatalnych postrzałów i prób morderstw. Wzrosło też zapotrzebowanie na ekspertyzę broni palnej.

Mikael Högfors komentuje:

„W Szwecji można mówić o relatywnie wysokiej dostępności do broni. Nawet liczba notowanych strzelanin podpowiada, że tak jest. We współpracy z policją próbujemy ścigać tych, którzy posługują się bronią palną nielegalnie.”

Na przestrzeni 2017 roku w Szwecji doszło do ponad 300 strzelanin. Najczęściej korzystano wtedy z karabinów Kałasznikowa. „Jest to jedna z najczęściej produkowanych broni na świecie, korzysta się z niej także na wojnach. Kiedy żołnierze już jej nie potrzebują, wybrane modele trafiają do Szwecji, w ramach przemytu”, tłumaczy Högfors.

Wiele rodzajów broni (np. granaty ręczne) pochodzi z regionów bałkańskich. Bośniacki prokurator Goran Glamocanin twierdzi, że Szwecja stała się najprężniejszym czarnym rynkiem w Europie, jeśli chodzi o sprzedaż i używanie nielegalnej broni palnej.

„Pod tym względem szwedzki rynek można uznać za najbardziej atrakcyjny na całym Starym Kontynencie. Wiem, że zapotrzebowanie na broń palną jest tam olbrzymie”, powiedział Glamocanin.

Najwięcej strzelanin zanotowano w 2017, ale to 2018 okazał się rokiem najkrwawszym. Podczas wymiany ognia zginęło w sumie 45 osób.

Przyczynami strzelanin mają być z reguły porachunki gangsterskie. Szwedzka Organizacja ds. Zapobiegania Przestępczości (Brå) mówi wręcz, że walka na broń palną – i oczekiwane zwycięstwo – to dla wielu ugrupowań przestępczych „symbol statusu”.

„Przemoc pomaga w zbudowaniu pożądanej reputacji. Im więcej strzelanin, tym większa szansa na wzbudzenie respektu – tak przynajmniej myślą przestępcy”, tłumaczy Erik Nilsson, pracownik Brå.

-Reklama-