Producent odzieży sportowej Stadium musiał wstrzymać sprzedaż kostiumów kąpielowych dla muzułmanek – wszystko przez falę krytyki w mediach społecznościowych. Teraz jednak możliwość zakupu została przywrócona, w zgromadzonych dookoła Szwecji sklepach.

Dyrektor spółki wierzy, że kobietom przysługuje pełne prawo do zakrywania swojego ciała, gdy odczuwają taką potrzebę. Znów nie obyło się bez dezaprobujących głosów.

Kolekcja kostiumów nosi nazwę „Modesty Suit” (dosł.: strój skromności). Są to jednoczęściowe stroje przeznaczone do pływania, uszyte w zgodzie z tradycyjnymi wartościami islamu. Po tym, jak produkty zostały wycofane ze sprzedaży, powołano się na „błąd natury technicznej”. Stadium szybko jednak wydało oświadczenie, w którym zaznaczono, jak ważnymi wartościami są dla marki demokracja oraz uniwersalna równość praw:

„Wprowadziliśmy do katalogu naszych produktów burkini, bo domagały się go klientki. Opowiadamy się za równością praw i wierzymy, że każdy ma prawo do aktywności fizycznej – bez względu na płeć, wiek, pochodzenie, religię, przekonania polityczne lub indywidualne.”



„Kontekst tego stroju wymaga dodatkowych objaśnień. Nie nakłaniamy nikogo, by sam zaczął nosić islamski kostium. Chcemy jedynie, by każdy z naszych klientów miał możliwość uprawiania sportu” – pisano dalej w opublikowanej na Facebooku wiadomości.

W ubiegłym tygodniu oficjalnie uruchomiono sprzedaż kostiumów. Ich ceny rozpoczynały się od 1249 koron (~520 złotych). Facebookowa strona sieciówki natychmiast zalana została przez komentarze oburzonych internautów. Niektórzy grozili bojkotem marki. Po krótkim czasie ze strony internetowej Stadium zniknęła oferta kierowana do muzułmanek. Rzekomym powodem takiego stanu rzeczy miał być „błąd techniczny”.

Gdy Stadium postanowił przywrócić burkini do katalogu, internauci zaatakowali ze zdwojoną siłą. Nieoficjalnie mówi się, że firma spotkała się z ostracyzmem ze względu na swoją „poprawność polityczną”. W regionalnym dzienniku, „Kristianstadsbladet”, pisano, że pracownicy Stadium „powinni się wstydzić, bo nie mają żadnych powodów do dumy”. Sugerowano im też, aby „wybrali się w podróż naukową do Iranu”.



„Większość ludzi zdaje sobie sprawę, że jednoczęściowe, w pełni zakrywające ciało kostiumy tak naprawdę ograniczają kobiety. Szwecja to kraj, który stawia na równość i poważne firmy powinny powiedzieć ‚nie’ takim wybrykom.

Gdy moralna policja narzuca innym, jak mają ubierać się dziewczęta, a przedsiębiorstwa z silną pozycją na rynku takim ludziom przytakują, powstaje spory problem. Taka dyktatura jest wówczas normalizowana i legitymizowana” – czytamy w artykule „Kristianstadsbladet”. Jego autor nie podpisał się swoim nazwiskiem pod koniec tekstu.



Hanif Bali, członek centroprawicowej partii Umiarkowanych, uznał, że „burkini niewiele różni się od wzoru swastyki„, a Stadium „sprzedał się obcej kulturze”. Jego wypowiedź – zwłaszcza odwołanie do nazizmu – wzbudziła pewne kontrowersje

Burkini jest przedmiotem ostrych debat na terenie całej Europy. Działaczka na rzecz praw kobiet i przedstawicielka fundacji GAPF, Sara Mohammad, wierzy, że kostium dla muzułmanek jest „symbolem ucisku, jakiemu poddane zostały kobiety”. W 2016 roku noszenie burkini zostało zdelegalizowane w niektórych regionach Francji.