środa, Wrzesień 26, 2018

Szwedzi sięgają po kurtki. Jesienny chłód ogarnął ponad połowę kraju

Czas wykopać z szafy ciepłe swetry, a z domowej apteczki – witaminy i lekarstwa na przeziębienie.

Ubiegły weekend był w Szwecji wietrzny i chłodny, a to oznacza tylko jedno: nadeszła astronomiczna jesień.

Pogorszona pogoda objęła ponad połowę kraju. Górskie tereny północnego zachodu już wcześniej dotknięte zostały chłodem, tam jesień przyszła w sierpniu.

Mieszkańcy fińskiej Laponii i najbliższych okolic są przyzwyczajeni do takiego stanu rzeczy. W ciągu pierwszych tygodni września jesienna aura zdążyła opanować wschód Szwecji, a do 19 dnia tego miesiąca dała się we znaki wszystkim, którzy mieszkają na północy.

W weekend chłodna zawierucha dotarła na południe kraju, chociaż w trzech największych miastach (Sztokholmie, Malmö i Göteborgu) oficjalnie wciąż było kalendarzowe lato. Skończyło się ono 23 września.



Poniższa mapa pokazuje, gdzie panuje jaka atmosfera. Terytoria zaznaczone na czerwono znajdują się w strefie „letniej”, a te zakolorowane na żółto – w jesiennej. Regiony zielone, zgodnie z definicją meteorologiczną, są w strefie jesiennej od minimum pięciu dni.

Miejsca zaznaczone kolorem niebieskim zmagają się z „zimą”. Niektóre masywy górskie na zachodzie Norrlandii przykryte zostały już śniegiem.

Szwedzcy meteorolodzy ustalili, że o jesieni można mówić, gdy w danym regionie średnia dzienna temperatura osiąga wartość 10 stopni Celsjusza i utrzymuje się na tym poziomie przez co najmniej pięć dni.

Nawet jeśli przyjdzie w tych terenach ocieplenie (tzw. brittsommar odpowiednik babiego lata), definicja nie ulega zmianie.

O zimie można mówić, gdy słupki rtęci pokazują mniej niż 0 stopni Celsjusza i taka temperatura nie zmienia się przez kilka dni. Inaczej niż na przykład w Polsce, różne regiony Szwecji przechodzą
przez różne pory roku – oczywiście w umownym tych słów znaczeniu.



Długość sezonu – czy to jesiennego, czy innego – też bywa zależna od terenu. Zdarzają się przypadki miast i wsi, do których dana pora roku w ogóle nie dociera.

Według badań pogodowych, Kiruna, w północnej Szwecji, pierwszy dzień jesieni świętuje 16 sierpnia, a Östersund – 5 września. Do Sztokholmu jesień przybywa w okolicy 29 września.
Mieszkańcy Malmö średnio cieszą się astronomicznym latem aż do 12 października.



Archeolodzy odnaleźli na szwedzkiej wysepce średniowieczną pieczęć

Do odkrycia doszło na wysepce Biskops Arnö, pomiędzy Uppsalą a Sztokholmem. Wykopalisko – a właściwie jego fragment, bo tyle się z niego zachowało – to pieczęć z okresu średniowiecza.

„Jestem straszną szczęściarą, że udało mi się dokonać takiego odkrycia”, relacjonuje archeolożka Maria Lingström. Kobieta ściśle współpracuje ze Szwedzkim Muzeum Historycznym. „Wał rurociągu miał szerokość zaledwie jednego metra i był głęboki na dziesięć metrów, gdy badałam to miejsce. Bez wykrywacza metali nie byłabym w stanie niczego znaleźć.”

To bardzo zaskakujące znalezisko, o silnej konotacji kościelnej. W przeszłości miało należeć do Petrusa Filipssona, arcybiskupa miasta Uppsala, który zmarł w sierpniu 1341 roku.

„Jak dotąd na terenie całej Szwecji odnalezionych zostało tylko pięćdziesiąt tego typu pieczęci – zachowanych z całości lub w częściach”, tłumaczy Lingström. „Wiemy, że ta pieczątka miała dla arcybiskupa wartość sentymentalną; była jego osobistym talizmanem, zawsze noszonym przy sercu.”

W czasach średniowiecznych pieczątki służyły za osobisty „podpis” – były zastępstwem parafki. Uwierzytelniały dokumenty, a także je pieczętowały, by nadać im oficjalną formę.



Wierzy się, że tuż po śmierci Filipssona pieczątka została zniszczona – na szczęście nieskutecznie. „Zrobiono to, by uniemożliwić ludziom podszywanie się pod zmarłego”, wyjaśnia archeolożka.

Niestety, Lingström wie, że nie znajdzie już na placu konstrukcji podobnych pamiątek. Wykopy były częścią krótkich prac budowlanych, które zostały zakończone.



Nieprecyzyjne badania wieku wśród azylantów. Ich wiek został błędnie sklasyfikowany przez lekarzy.

W ubiegłym roku przeprowadzono badania wieku wśród imigrantów. Lekarze odkryli jednak, że zebrane w ich trakcie dane mogą być nieprecyzyjne.

O nieprawidłowości informują naukowcy z Uniwersytetu Technologicznego Chalmers. Ich raport stał się częścią „Międzynarodowego Dziennika Medycyny Legalnej”.

W 2017 roku szwedzki rząd zaczął przeprowadzać testy medyczne, za które odpowiadać miała Krajowa Agencja Medycyny Sądowej (Rättsmedicinalverket). Celem było ustalenie, czy wszyscy imigranci uznani za osoby niepełnoletnie rzeczywiście nie ukończyli jeszcze 18. roku życia (i vice versa).

Wiek miał tu decydujące znaczenie. Był kluczowy przy rozpatrywaniu wniosków o azyl polityczny. Osoby małoletnie przekierowano z powrotem na ojczyznę tylko wówczas, gdy na miejscu członek rodziny lub opiekun był w stanie zapewnić im warunki odpowiednie do życia.

Częścią badań było zdjęcie rentgenowskie zębów mądrości oraz obrazowanie stawów kolanowych metodą rezonansu magnetycznego. Wyniki badań tomograficznych zostały następnie zinterpretowane przez radiologów i dentystów. Lekarze z Göteborga cały proces uznali jednak za nierzetelny, pozbawiony spójności pomiarowej. Rzekomo przebadano osoby, których wiek był dobrze znany.

Testom poddano w sumie 9617 mężczyzn oraz 337 kobiet. Wyniki miały wskazywać, że 15% osobników płci męskiej znajdowało się jeszcze przez 18. rokiem życia. Istniała 33-procentowa szansa, że chłopcy zakwalifikowani zostaną jako dorośli. Jednocześnie, w przypadku odwrotnym, stwierdzono 7-procentową szansę, że młodzi mężczyźni (którzy osiągnęli pełnoletność) zostaną zakwalifikowani jako osoby małoletnie.



Powodów, dla których wiek przybyłych do Szwecji imigrantów nie jest do końca jasny, można wymienić co najmniej kilka. Właśnie ze względu na tę niejasność wezwano do przeprowadzenia badań.

Wielu azylantów, którzy pojawili się na terenie Szwecji pomiędzy 2014 a 2016 rokiem, nie miało przy sobie żadnych dokumentów tożsamości. Osoby te często napływały z regionów niestabilnych, targanych wojnami i mogły utracić cały swój dobytek. W kilku z tych państw istnieją też inne regulacje dotyczące rejestrowania imion oraz dat urodzin. Zdarzają się przypadki uchodźców, który nie znają swojego dokładnego wieku.

Szwedzi nie potrafią ustalić wieku dzieci z brodami



Kontrole graniczne w Szwecji określone jako niekompetentne

W niepublikowanym jeszcze raporcie na temat strefy Schengen Szwecja padła ofiarą ostrej krytyki – wszystko przez niekompetentne kontrole graniczne. Skłoniło to szwedzką policję do opracowania planu działania.

Inspektorzy odpowiedzialni za opracowanie raportu twierdzą, że kontrole graniczne na terenie Szwecji pozostawiają wiele do życzenia. Głównym problemem jest brak wykwalifikowanych – a niekiedy jakichkolwiek – pracowników granicznych. Skrytykowano metody pracy oraz stopień wykształcenia osób, które uczestniczą w kontrolach.

Złożono m.in. skargę na lotnisko w Malmö. Z danych upublicznionych przez „Expressen” wynika, że personel portu lotniczego nie posiadał elementarnej wiedzy nt. sfałszowanych dokumentów tożsamości. Rzekomo dochodziło też do zatrzymań osób, które przyleciały do Szwecji – nawet, gdy przebywały na terenie kraju legalnie. Powodem tak drastycznych działań było nierozumienie prawa; obsługa lotniska nie przeszła bowiem odpowiednich szkoleń.

W sprawę zaangażowano Europejską Agencję Straży Granicznej i Przybrzeżnej (Frontex), która ma przeprowadzić w Szwecji operację pomocniczą – taką jak ta, którą w przeszłości zorganizowano na terenie Grecji. „Expressen” podaje, że w regionie Skania sytuacja jest tak „dramatyczna”, że policja graniczna „nie jest w stanie chronić lokalnej społeczności”.

Patrik Engström, szef Szwedzkiej Policji Granicznej, wydał oficjalne oświadczenie, w którym padają następujące słowa:

„Wstępna ewaluacja przyniosła niepokojące dane. Aby Szwecja była w stanie sprostać wymogom stawianym przez Schengen, jednostki policji zintensyfikowały swoją pracę z innymi odpowiedzialnymi organami.”



W tymże oświadczeniu poinformowano również, że wnioski płynące z raportu są „dobrze znane” Komendzie Głównej Policji. Podjęto już działania mające na celu rozwiązanie poruszonych problemów.

„Przede wszystkim pragniemy, by Szwecja zdołała sprostać wysoko postawionym przez Unię standardom”, tłumaczy Engström. „Jednak niezmiennie od 2015 roku nasz kraj boryka się z problemem granic w kontekście stale napływających uchodźców. To wyzwanie, któremu długo jeszcze będziemy stawiać czoła.”

W latach 2015-2016 na terenie Szwecji pojawiło się wielu przesiedleńców – właśnie ich przybycie oraz skala tych migracji skłoniły rząd do zacieśnienia kontroli granicznej.

Engström pochwalił oficerów granicznych za „wykonywanie tak dobrej pracy, jak to tylko możliwe w warunkach do tego niesprzyjających”. Ewaluacja odbyła się wiosną i latem ubiegłego roku, ale wynikającego z niej raportu wciąż nie opublikowano. Będzie to mogło nastąpić dopiero, gdy zaakceptuje go Komisja Europejska. Podobne audyty przeprowadzane są we wszystkich państwach członkowskich strefy Schengen. Kontrola odbywa się minimum raz na pięć lat.



Alternatywne serwisy newsowe stanowiły jedną trzecią wszystkich facebookowych udostępnień w trakcie wyborów.

Alternatywne serwisy newsowe stanowiły jedną trzecią wszystkich źródeł medialnych, których treści udostępniane były na Facebooku podczas wyborów parlamentarnych. Jak donosi SVT, alternatywne środki przekazu stają się w Szwecji coraz silniejsze.

Najnowsze badanie wskazywać ma, że alternatywne serwisy chętniej stają po prawej stronie spektrum politycznego. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w publikacjach dotyczących masowej migracji, jakie pojawiają się na tych stronach. To właśnie newsy alternatywnych, ale jednocześnie prawicowych portali zdominowały social media w trakcie wyborów.

Linn Sandberg, wykładająca medioznawstwo na Uniwersytecie w Oslo, pomogła w przygotowaniu raportu wyborczego.

„Nie wiemy wprawdzie, na jaką skalę są te artykuły czytane i jaki jest ich zasięg, ale wyniki badań wskazują, że alternatywne media krytycznie odnoszące się do tematu imigracji mają ugruntowaną pozycję wśród Szwedów, a nawet rosną w siłę”, powiedziała Sandberg.

Sandberg egzaminowała czołowe serwisy alternatywne, w tym między innymi „Friatider”, „Samhällsnytt” i „Nyheter Idag”. Następnie każdy z nich porównała do medium mainstreamowego, takiego jak czasopisma: „Aftonbladet”, „Expressen” oraz „Dagens Nyheter”. Częścią raportu była też telewizja publiczna, Sveriges Television.

Badania wykazały, że wśród facebookowej społeczności dużo większym zainteresowaniem cieszyły się newsy „prostsze, bardziej sensacyjne, obciążone pewnym ładunkiem emocjonalnym”. Mowa tu głównie o wiadomościach ogniskujących się wokół tematu masowej migracji. Poziom zainteresowania obliczono na podstawie udostępnień posta, jego polubień, komentarzy i innych interakcji.



Sandberg zasugerowała, że internauci wolą udostępniać na swoich Facebookach teksty publikowane przez alternatywne źródła, bo w ten sposób urasta w nich poczucie dzielenia się „nowymi” historiami. Wynika to z tego, że media tradycyjne i mainstreamowe są – przynajmniej w teorii – częściej czytane.

„Zaufane i popularne media cytowane są wszędzie – udostępnianie ich w social mediach może więc wydawać się zbędne, trochę pozbawione sensu”, tłumaczy wykładowczyni z Oslo.

Szwedzi przybrali wobec mediów mainstreamowych sceptyczną postawę, zwłaszcza w kwestii imigracji. Co więcej, ich wątpliwość stale wzrasta. W ubiegłorocznym raporcie Instytutu Medioznawczego poinformowano, że aż 54% Szwedów zgodziło się ze stwierdzeniem: „Szwedzkie media nie mówią całej prawdy na temat problemów społecznych, takich jak te związane z imigracją”. Była to jedna z odpowiedzi wynikających z testu sondażowego.

Podobny sondaż przeprowadziła Wyższa Szkoła Handlowa w Sztokholmie (we współpracy z towarzystwem badaczy rynku NEPA). Okazało się, że blisko połowa respondentów czytuje tylko serwisy niezależne i alternatywne.



UE mówi o łamaniu prawa ws. długiego czasu oczekiwania na dokumenty pobytowe w Szwecji

Długi czas oczekiwania na dokumenty pobytowe w Szwecji stał się obiektem kontrowersji. UE mówi o łamaniu prawa.

Urzędnicy Komisji Europejskiej odebrali skargę. Szwedzka Agencja ds. Migracji naruszyła bowiem unijne prawo, nie wydając uchodźcom dokumentów pobytowych w wyznaczonym terminie.

EU Rights Clinic – Klinika Praw Unii Europejskiej – dostrzegła w tym incydencie czyn karalny i przekierowała sprawę do Komisji. Zezwolenia na legalny pobyt w Szwecji powinny zostać przyznane osobom spoza Unii Europejskiej, których krewni oficjalnie są obywatelami państw unijnych. Minął jednak uzgodniony zawczasu termin, a dokumentów wciąż nie wydano.

Dokumenty przyznawane są na zasadzie imigracji rodzinnej (funkcjonującej też pod nazwą „jednoczenie rodzin”). W innych krajach UE należy wydać je w czasie krótszym niż sześć miesięcy od złożenia wniosku przez imigranta. W Szwecji ten czas jest dłuższy i sięga maksymalnie dziewięciu miesięcy. Dane zebrane przez EU Rights Clinic we współpracy z Crossroads (goeteborską agencją pozarządową, która wspiera uchodźców) sugerują, że Agencja ds. Migracji nie przyznaje zezwoleń w obowiązującym terminie. Niekiedy proces trwa nawet dwa lata.

W 2016 roku wymogi, które dana osoba musi spełnić, by uzyskać zgodę na imigrację rodzinną, uległy zmianie. Niektóre warunki wzbudziły kontrowersje. Przykładowo, członek rodziny mieszkający legalnie na terenie Szwecji zobowiązany jest do wykazania, że będzie potrafił zapewnić należyte środki finansowe sobie oraz pokrewnemu wnioskodawcy.

„Opóźnienie w przyznawaniu kart pobytowych negatywnie oddziałuje na położenie i sytuację wnioskodawców. Są to osoby oficjalnie nieuznawane za mieszkańców Unii Europejskiej, które chcą legalnie osiedlić się w Szwecji i wieść normalne życie” – napisano w oficjalnym oświadczeniu EU Rights Clinic.

Oczekując na wydanie dokumentu pobytowego, nielegalni imigranci nie mogą opuścić Szwecji, ani rozpocząć pracy w oparciu o jakąkolwiek umowę. W ten sposób ograniczane są ich możliwości zawodowe. Klinika Praw UE podkreśla, że ciągła niepewność oraz negatywne warunki życia wywołują u imigrantów stany depresyjne i lękowe.



To już drugi raz w ciągu minionych dwunastu miesięcy, kiedy Klinika Praw przekierowuje szwedzkie nieopatrzności Komisji Europejskiej. Poprzednia skarga złożona została w listopadzie ubiegłego roku. Obiektem kontrowersji był osobisty numer identyfikacyjny (personnummer), który powinien zostać przyznany każdemu obywatelowi Unii i członkom jego rodziny.

Parlamentarny Rzecznik Praw Obywatelskich (Justitieombudsmannen, skr. JO) odbiera coraz więcej zażaleń związanych z kiepską organizacją pracy Agencji ds. Migracji. W porównaniu z rokiem 2014, trzy lata później takich skarg nadesłano o 255 więcej. Czas oczekiwania na odpowiedź jest tu jednym z najczęściej krytykowanych problemów.



Statystyki: czy w nowym parlamencie Szwecji istnieje równouprawnienie ze względu na płeć?

foto. Melker Dahlstrand/imagebank.sweden.se

Szwedzki parlament reprezentuje obecnie 188 mężczyzn oraz 161 kobiet. Teoretycznie można więc mówić o równouprawnieniu płci. W praktyce jednak pojawiają się spore dysproporcje między kolejnymi ugrupowaniami politycznymi.

Po wyborach, które przeprowadzono 9 września, obliczone zostały wszystkie głosy i ustanowiono nowy parlament. Riksdag, w obecnej formie, reprezentowany jest przez więcej kobiet niż po wyborach sprzed czterech lat. W 2014 roku na kadencję wybrano 154 przedstawicielki płci żeńskiej. Warto zaznaczyć, że szwedzki parlament liczy w sumie 349 posłów.

Centrolewicowa Partia Zielonych – członek obecnej koalicji rządowej – reprezentowana jest przez dwanaście kobiet i czterech mężczyzn.

„Jeszcze przed wyborami ten bilans był wyrównany. Gdybyśmy nie stracili głosów, reprezentowalibyśmy rząd w składzie 16 kobiet i 13 mężczyzn”, wyznał lider frakcji w parlamencie, Jonas Eriksson.

Chrześcijańscy Demokraci to natomiast ugrupowanie prawicowe. W 73% partia ta reprezentowana jest w parlamencie przez mężczyzn. Innymi słowy: z grona 22 reprezentantów Riksdagu jedynie 6 to osoby płci żeńskiej.



Dane mogą jeszcze ulec zmianie. Politycy nie mogą służyć jednocześnie w parlamencie oraz rządzie. Gdy któryś z posłów zyska tytuł ministra, nie będzie mógł dłużej zasiadać w ławach poselskich, a jego miejsce zajmie kandydat rezerwowy.

Reprezentanci nowego parlamentu mają średnio po 45 lat. Według statystyk, najstarsi są Liberałowie (mają po ok. 48 lat), a najmłodsi – Szwedzcy Demokraci (średnia wieku: 42 lata). Partię SD zasili też najmłodsza parlamentarzystka: 22-letnia mieszkanka Mölndal, Ebba Hermansson. Nowa kadencja wejdzie w życie 25 września.



Sztokholm: incydent z udziałem chińskich turystów przykuł uwagę całego świata

W sztokholmskim hostelu doszło do wybuchu agresji: policjanci siłą wyprowadzili z niego trójkę chińskich turystów. Klip, przedstawiający zdarzenie, trafił do internetu. Mieszkańcy Chin są w tej sprawie podzieleni; reakcje zawsze są jednak zdecydowane.

2 września doszło do incydentu, który wywołał dyplomatyczną burzę między Chinami a Szwecją. O zdarzeniu informują światowe media.

Przedstawiciele Ambasady Chin w Szwecji grzmią w tej sprawie:

„Szwedzka policja stworzyła poważne zagrożenie dla życia ludzkiego i pogwałciła podstawowe prawa chińskich obywateli.”

W wyniku nadużyć władzy ucierpiała trzyosobowa rodzina: mężczyzna o nazwisku Zeng oraz jego rodzice – znajdujący się już w podeszłym wieku.



Rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych, Geng Shuang, mówi wprost: brutalność policji łamie protokół etyczny.

„Nie jest to zachowanie zgodne z normami dyplomatycznymi i ze standardami funkcjonującymi dookoła świata”, zaznacza Shuang w rozmowie z gazetą „South China Morning Post„. „Raz jeszcze zwracamy się do Szwecji z prośbą, by zwrócono uwagę na obawy Chin. Powinny zostać podjęte odpowiednie działania, dzięki którym bezpieczeństwu chińskich turystów zapewniona będzie należyta ochrona.”

Wpisując w wyszukiwarce Google frazę „Chinese tourists mistreated by Swedish police” (chińscy turyści maltretowani przez szwedzkich policjantów), z łatwością można znaleźć zapis całego zajścia. Jak donosi „The Guardian„, w jednym z chińskich serwisów streamingowych nagranie zostało odtworzone ponad 130 mln razy.



Na nagraniu widzimy, jak matka Zenga zalewa się łzami, gdy jej poszkodowany mąż upada na ziemię. Para została siłą wyprowadzona z hostelu; w zdarzeniu uczestniczyli też ochroniarze i funkcjonariusze policji.

„Zabiją nas” – nerwowo powtarza po angielsku Zeng. Słychać też, jak matka mężczyzny prosi o ratunek. W innym ujęciu policjanci zostawiają całą rodzinę na cmentarzu.

„Zarówno tam, jak i w całej okolicy było niesamowicie ciemno”, opowiada o swoich doświadczeniach Zeng. „To, w jaki sposób potraktowano moich rodziców – starsze osoby – jest wręcz uwłaczające”. Wywiad z mężczyzną opublikowany został przez chińskie czasopismo „Global Times„.

Nie wszyscy mieszkańcy Chin są oburzeni zachowaniem policjantów. Pojawiają się głosy, że cała sytuacja została „wyolbrzymiona”, a członkowie rodziny Zenga tylko udają pokrzywdzonych, bo chcą uzyskać odpowiednio wysokie odszkodowanie.



Według ustaleń, turyści z Chin pojawili się w swoim hostelu o jeden dzień za wcześnie. Kiedy dowiedzieli się, że nie mogą w nim nocować bez dodatkowych opłat, odmówili opuszczenia budynku. W ten sposób uruchomiona została lawina agresji.

Nie dowiedziono jeszcze, czy policjanci faktycznie złamali prawo. Sprawą ma zająć się prokuratura.



Przewrócona ciężarówka spowodowała chaos drogowy. Sztokholm i jego obrzeża były nieprzejezdne w godzinach szczytu.

Autostrada na wschód od Sztokholmu została zablokowano po tym, jak przewrócił się tir. Do zdarzenia doszło w poniedziałkowy poranek.

Były to godziny szczytu, a na autostradzie panował korek. Tysiące osób każdego dnia próbuje dostać się tą trasą do pracy. Przewrócona ciężarówka utrudniła komunikację po stolicy.

Zablokowano zjazd z autostrady E4/E20, a tym samym nie można było wjechać na teren dzielnicy Årsta oraz pobliskiej miejscowości Nacka. Na miejsce przyjechały służby drogowe – rozpoczęto
akcję usuwania potężnego pojazdu.

Dopiero około południa przywrócony został ruch samochodowy. W wypadku nie ucierpiał żaden kierowca.

W tirze nie znajdowały się ładunki towarów niebezpiecznych. Póki co nie ustalono, co przyczyniło się do upadku auta.

Na odcinku E4 Nybohov w dzielnicy Aspudden doszło do osobnej kolizji. Zamknięto przez to południowy pas ruchu.

Droga była nieprzejezdna przez parę godzin, do 10:00.



Nie był to koniec niespodzianek. Oliwy do ogniska frustracji dolało wyłączenie tramwajów z ruchu miejskiego pomiędzy stacją Årstaberg a wyspą Stora Essingen.

Uszkodzone zostały przewody trakcyjne, a tramwaje musiały zostać zastąpione przez awaryjne autobusy.



Pierwszy podejrzany o kradzież królewskiej korony wpadł w ręce policji.

Pojmany został mężczyzna rzekomo odpowiedzialny za kradzież klejnotów królewskich w Strängnäs. Złożono wniosek o zatrzymanie go w areszcie.

31 lipca z katedry w Strängnäs skradziono dwie korony – jedna z nich należała niegdyś do Karola IX Wazy. W środę po południu ujęty został jeden ze sprawców: 21-latek pochodzący z północnej części Sztokholmu. Adwokat aresztowanego mężczyzny informuje, że jego klient nie przyznaje się do postawionych mu zarzutów.

Podczas zuchwałej kradzieży przywłaszczone zostały dwa XVII-wieczne regalia. Była to wymagająca i przemyślana operacja: korony trzymano na ekspozycji, za przeszkloną ścianą. Złodzieje podpłynęli do katedry motorówką, a następnie uciekli w pośpiechu. Sztokholm położony jest zaledwie godzinę drogi od Strängnäs.

21-latek znalazł się w kręgu podejrzanych z rzekomo „uzasadnionych przyczyn”.

Szwedzkim organom ścigania wciąż nie udało się namierzyć skradzionych przedmiotów.



Świadkowie zdarzenia twierdzą, że dwaj podejrzani widziani byli, jak wybiegają z katedry, wsiadają na kobiece rowery i czym prędzej odjeżdżają przed siebie. Później mężczyźni przenieśli się na pokład motorówki – poszukiwano ich na wodzie i przy pomocy helikopterów. Według rzecznika policji, na początku sierpnia udało się namierzyć ślady, jakie złodzieje pozostawili po sobie w katedrze. Nie były one jednak wystarczająco przydatne, by mogły posłużyć w śledztwie.

W przeszłości korony noszone były przez Karola IX Wazę oraz jego żonę, Krystynę holsztyńską. Później stały się częścią królewskiego pogrzebu. Miało to miejsce na samym początku XVII wieku. Złote regalia zdobione były przez perły oraz elementy posrebrzane. Skradziono też wykonane ze szczerego złota jabłko – atrybut władzy króla.

Nie był to pierwszy taki incydent, do jakiego doszło nad jeziorem Melar. Wiosną 2013 roku w pobliskim Västerås ograbiony został grób szwedzkiego króla, Jana III Wazy. W tym wypadku za całą operacją nie stali jednak geniusze zbrodni. Policji udzielono informacji, gdzie szukać sprawców i wkrótce zostali oni ujęci. Królewskie bogactwa trzymali… w workach na śmieci.



STOP

Wykryliśmy, że używasz AdBlock lub innego oprogramowania blokującego, które uniemożliwia pełne ładowanie strony.

Nie mamy uciążliwych banerów, Flasha, animacji, nieprzyjemnego dźwięku ani wyskakującej reklamy. Nie wdrażamy tych irytujących typów reklam!

Potrzebujemy pieniędzy na funkcjonowanie strony, a prawie wszystko pochodzi z naszych reklam.

Dodaj skandynawiainfo.pl do białej listy blokującej reklamy lub wyłącz oprogramowanie do adblokacji.

Close