niedziela, Listopad 18, 2018

Śmiertelny wirus dotarł do Danii.

W kierunku Danii zmierza śmiertelny, ptasi wirus. Na największe niebezpieczeństwo narażone są miejscowe kosy.

Wirus Usutu przywędrował na Stary Kontynent z Afryki, a obecnie najbardziej niepokoi mieszkańców północy. W Niemczech zanotowano 25 tys. przypadków, w których kos został zainfekowany groźną bakterią i ostatecznie zdechł.

Na łamach żurnalu naukowego „Fugle og Natur” Duńskie Stowarzyszenie Ornitologiczne informuje, że Usutu dotarł już do pewnych rejonów kraju.

Biolog Henning Heldbjerg zaznacza jednak, że wirus znajduje się w tym momencie w „uśpieniu” i da o sobie znać przyszłego lata. Wszystko za sprawą komarów, które budzą się do życia w okolicach maja. To one roznoszą śmiertelną chorobę.

„Niemieccy ornitolodzy wyjaśnili nam, że z początku na tę dolegliwość zapada garstka ptaków, ale z upływem czasu coraz większa ich ilość zaczyna przejawiać objawy zachorowania”, przestrzega  Heldbjerg.

„W świecie zwierząt może nastąpić spadek populacji. Podejrzewamy, że w przyszłym roku ilość kosów na terenie Danii znacząco się zmniejszy.”

Afrykański wirus przedostał się na północ Europy za sprawą niebywale wysokich temperatur, które notowane były w okresie lipca i sierpnia. Ratunkiem w tej sytuacji mogłaby okazać się drastyczna zmiana pogody w przyszłym lecie.



„Jeśli lato będzie chłodne, być może wirus opuści Danię”, spekuluje Heldbjerg.

Wirus Usutu po raz pierwszy został zaobserwowany na Starym Kontynencie w roku 2000. Od tego czasu powoli, ale konsekwentnie przemieszczał się coraz bardziej w rejony północne. W ciągu minionych dwóch lat dużo mówiono o Usutu na terenie Belgii i Holandii.

Ostatnio wirus dotarł do Hamburga, który zlokalizowany jest około 150 km na południe od duńskiej granicy. Ornitolodzy wierzą, że Usutu mógł pojawił się na Półwyspie Jutlandzkim i być może zaatakował już tamtejsze ptaki.

Heldbjerg nakłania, by lokalni mieszkańcy przyglądali się kosom i zwracali uwagę, czy te nie zachowują się podejrzanie.

„Kosy zainfekowane wirusem będą letargiczne i senne. Przebywają w tym samym miejscu, nigdzie nie odlatują. Jeżeli Usutu znajduje się w ich organizmie przez więcej niż jeden lub dwa dni, kończą martwe”, tłumaczy biolog.



„Postanowiliśmy nagłośnić tę sprawę, bo kosy są w Danii ptakami dobrze znanymi i lubianymi przez większość ludzi. Często widujemy je w ogrodach, więc łatwo można ocenić ich kondycję i stan zdrowia.”

Stowarzyszenie ornitologów nawiązało już kontakt z Duńskim Uniwersytetem Technicznym – a dokładnie jego działem weterynaryjnym. Przedstawiciele obu instytutów będą starali się nagłośnić, że człowiek na ogół nie może zarazić się tą odmianą ptasiego wirusa.

Epidemiolog Rene Bødker zaznacza, że przy kosach należy zachować pewną ostrożność.

„Usutu prawie w ogóle nie wpływa na człowieka. Jest jednak niskie prawdopodobieństwo, że w kontakcie z martwym ptakiem dana osoba przejmie na siebie wirusa. Z chorymi kosami trzeba więc obchodzić się ostrożnie” – tłumaczy Bødker.



Szwecja: „Mięso halal powinno zostać zakazane!”

W jednej ze szwedzkich gmin z menu szkolnego postanowiono wyeliminować kontrowersyjną potrawę. Mowa tu o daniu powstałym w wyniku rytualnego uboju, który motywowany jest przekonaniami religijnymi. Za pomysłem stoją Szwedzcy Demokraci oraz Umiarkowana Partia Koalicyjna.

Plan dotyczy miejscowości Staffanstorp, na południu Szwecji.

„Potrzeby religijne nie powinny mieć wpływu na działalność gminy” – czytamy w planie działania, oficjalnie podpisanym przez liderów SD oraz Moderatów.

„Działania gminne powinny być wolne od kajdan religii, nie dajemy przyzwolenia na rytualny ubój.”

Christian Sonesson, członek Moderatów, zwraca uwagę na symboliczny aspekt tego zakazu. Dla niego ma on kluczowe znaczenie w kwestiach ekonomicznych.

„Każdego dnia we wszystkich szkołach wydawane są setki obiadów. Dla osób z orzeczeniem lekarskim przygotowujemy specjalne posiłki. Nie jesteśmy jednak w stanie sprostać wszystkich potrzebom religijnym.”

W planie działań pisano też o „wolności religijnej”. Sonesson został zapytany, czy ograniczana będzie też religia chrześcijan, a wydarzenia bożonarodzeniowe czy uroczystość św. Łucji przestaną być finansowane przez lokalne władze. Członek Moderatów oświadczył, że ta grupa „nie zostanie dotknięta przez nowe przepisy”.



„Nie – nie przestaniemy organizować wydarzeń świątecznych”, stwierdził Sonesson, dodając, że Boże Narodzenie czy Dzień Świętej Łucji są „głęboko zakorzenione w kulturze”.

Plan działania dotyka też takich kwestii, jak praca czy opieka i integracja społeczna. Członkowie SD i Moderatów chcą też, by wyeliminowane zostały przepisy, które w miejscach publicznych umożliwiają osobną kąpiel kobietom i mężczyznom. Zależy im też na powstrzymaniu programu, który pomaga uchodźcom w znajdowaniu mieszkań.

„To program bardzo populistyczny” – zaznacza Björn Magnusson, lider partii Liberałów. „Przedstawicielom Umiarkowanej Partii Koalicyjnej, reprezentującym Staffanstorp, przyświecają te same ideologie, co Szwedzkim Demokratom.”

Magnusson zwrócił uwagę, że lokalne kąpieliska i tak nie oferują sektorów podzielonych ze względu na płeć, a mięso halal nie jest serwowane ani w szkołach, ani w domach starców. Zdaniem polityka, konserwatywni muzułmanie w restauracjach powinni po prostu wybierać dania wegetariańskie.



„To wszystko jest niedorzeczne. Wiele z kwestii, którym poświęca się tyle uwagi, nie obchodzi praktycznie nikogo w naszym środowisku. Plan działania jest populistyczny i jego jedynym celem wydaje się wprawienie Szwedzkich Demokratów w dobry nastrój”, grzmiał Magnusson.

Magnusson przypomniał, że w trakcie kampanii wyborczej reprezentanci Umiarkowanej Partii Koalicyjnej nawoływali do zakazu modlitw, które niektórzy muzułmanie chcą prowadzić w miejscach publicznych. Problem w tym, że na terenie miasta – którego całe zamieszanie dotyczyło – nie znajduje się żaden meczet, pod którym takie modły miałyby się odbywać.

Plan działania obu partii zapowiedziany został w miniony wtorek. Pisano w nim także o „obowiązku integracji społecznej”, który miałby zostać nałożony na nowo przybyłych azylantów i uchodźców. Wspomniano też o niezapowiedzianych wizytach kontrolnych: w mieszkaniach imigrantów gdzie  pojawialiby się specjalni urzędnicy. Dotyczyłoby to osób otrzymujących od rządu świadczenia lub zasiłki.



Szwecja: Nowy podatek RTV

Dotychczasowe umowy telewizyjne zostaną anulowane. W roku 2019 zastąpi je nowy podatek.

Jeśli jesteście właścicielami tzw. „odbiornika telewizyjnego” (w jego skład wchodzą: telewizor, dekoder TV, video recorder, odtwarzacz DVD z możliwością wyboru kanału lub komputer z kartą telewizyjną), ponosicie prawdopodobnie roczne opłaty w wysokości 2400 koron (~1010 PLN). Wasze pieniądze są potem przekazywane szwedzkiej telewizji publicznej.

W przyszłym roku ta opłata zostanie wyparta przez nowy podatek, który obejmie zarówno osoby korzystające z telewizji, jak i te, które odbiorników nie posiadają.

Będzie to kwota wynikająca z 1% dochodu, podlegającego opodatkowaniu. Gdy ktoś zarabia mniej niż 13 600 koron miesięcznie, zapłaci obniżoną stawkę, a gdy nie posiada żadnych przychodów lub jest studentem – nie będzie płacił nic.

Jeśli dana osoba opłaciła już radio i telewizję za rok 2019, przysługuje jej prawo do zwrotu pieniędzy. Należy wtedy skorzystać z [Tego linku] i zarejestrować swoje dane bankowe.



Za propozycją nowego podatku stoi międzypartyjny komitet parlamentarny, mający zająć się  finansowaniem nadawców publicznych. O powołaniu komitetu informowano już jesienią minionego roku. Jak ustalono, od 11 do nawet 15% osób zamieszkałych w Szwecji posiada w swoim mieszkaniu telewizor, ale nie uiszcza opłaty licencyjnej.

W środę parlament zdecydował się przyjąć wniosek komitetu. Nowe przepisy będą obowiązywały począwszy od 1 stycznia 2019 r., a w roku 2020 staną się częścią deklaracji podatkowych.



Sztokholm: wzrosną opłaty za transport miejski.

Melker Dahlstrand/imagebanksweden

Komunikacja miejska w Sztokholmie podrożeje wraz z początkiem przyszłego roku. Miesięczna karta miejska – uprawniająca do poruszania się środkami transportu – będzie kosztowała o 30 koron więcej (to ok. 12,6 złotych).

Liczba biletów do kontroli też ma się zwiększyć dwukrotnie. Takie plany przedstawili we wtorek reprezentanci działu ds. transportu regionalnego.

Za obsługę transportu komunikacji miejskiej odpowiada Storstockholms Lokaltrafik (SL). Od 1 stycznia 30-dniowa karta będzie kosztowała 890 koron (w przybliżeniu 373 PLN). Mowa tu o karcie standardowej dla osób pełnoletnich. Osoby objęte zniżką emerycką zapłacą 590 koron (~248 PLN).

Cena biletu zwykłego będzie wynosiła 32 korony (13,4 PLN) – w przypadku płatności metodą „pay-as-you-go” – lub 45 koron (18,9 PLN), gdy dana osoba kupuje bilet za pomocą aplikacji mobilnej, w automacie, albo przy bramkach obrotowych. Pasażerowie poniżej 20. roku życia i studenci, a także mieszkańcy Sztokholmu mający więcej niż 65 lat będą płacili, kolejno: 22 oraz 31 koron.

Od 2017 roku w Sztokholmie nie obowiązują już strefy miejskie – wyeliminował je SL. Podróżowanie po całym mieście kosztuje tyle samo, bez względu na to, czy pasażer jedzie ze stacji T-Centralen do Slussen, czy ze Stockholm City do Nynäshamn.

Oczekiwana podwyżka cen jest częścią umowy pomiędzy centroprawicowym Sojuszem a Partią Zielonych w 2016 roku. We wtorek szefowie rady ogłosili także plany podwojenia liczby kontroli biletów z 2,5 miliona do 5 milionów w przyszłym roku, aby złagodzić skutki oszustów.



„Nasilenie prac związanych z bezpieczeństwem w transporcie publicznym i intensywniejsza kontrola biletów. W przyszłym roku te dwie kwestie nabiorą dla SL naczelnego znaczenia” – pisał Kristoffer Tamsons, związany z Umiarkowaną Partią Koalicyjną, w swoim poście na Facebooku. Tamson jest sztokholmskim radcą ds. transportu.

W ubiegłym roku podróżowanie bez biletu stanowiło 3,14% wszystkich przejazdów komunikacją miejską. Storstockholms Lokaltrafik poniosło w ten sposób straty w wysokości 254 mln koron (ok. 106,5 mln PLN). W tym samym okresie wydano około 30 tys. grzywien.



Wieści dotyczące droższych biletów przedstawiono w ramach wniosku budżetowego, przekazanego przez Sojusz i Partię Zielonych w ostatnich tygodniach. W roku 2019 częściej mają kursować autobusy miejskie. Rozpocznie się też definitywna ekspansja metra sztokholmskiego (według planów, będzie ona trwała dziesięć lat). Władze miasta zakładają, że wybudowanych zostanie jedenaście nowych stacji.



Zastanawiałeś się kiedyś jak brudne jest sztokholmskie metro?

Szwedzki Urząd ds. Pracy pod ostrzałem. Wszystko za sprawą „mylącego” raportu na temat zatrudnienia wśród imigrantów.

Szwedzki Urząd Pracy (Arbetsförmedlingen) spotkał się z ostrą krytyką. Wszystko za sprawą nowego, bardzo optymistycznego w swym wydźwięku raportu, którego przedmiotem był stan zatrudnienia wśród imigrantów. Jedynym wzrostem rzekomo były objęte miejsca pracy mocno dofinansowane przez rząd.

W raporcie potwierdzono znaczny wzrost liczby nowo przybyłych imigrantów, którzy rozpoczęli w Szwecji studia lub znaleźli zatrudnienie. W stosunku 12-miesięcznym odnotowano kilkunastoprocentowy wzrost: w roku 2017 skala studentów/osób pracujących wśród świeżo przybyłych imigrantów wynosiła na tej stopie 32%, a w roku bieżącym sięgnęła 44%.

Szybko pojawiły się głosy krytyków: wzrost rzekomo opiera się przede wszystkim na działaniach dofinansowanych przez rząd szwedzki. Wśród prywatnych przedsiębiorców imigranci znajdują pracę rzadziej.

Anna Dahlberg, redaktorka naczelna szwedzkiej gazety „Expressen”, potępiła autorów raportu.

„Nazwanie tego sukcesem jest raczej mylące”, powiedziała. Dahlberg przyznała, że reprezentanci Urzędu Pracy mają bardzo trudne zadanie: niektórzy azylanci i uchodźcy mają bowiem braki w wykształceniu, a dodatkowo nie znają języka szwedzkiego. Zdaniem redaktorki, „w raporcie nie powinien być jednak malowany ulepszony obraz rzeczywistości”.

Dane statystyczne dotyczące imigrantów poszukujących pracy/nauki bez wsparcia rządu są gorsze: sięgają tylko 4% w przypadku studentów oraz 7% wśród osób, które podjęły jakiekolwiek zatrudnienie. Te procenty niemal całkowicie pokrywają się z wynikami ubiegłorocznego raportu.



Mikael Sjöberg, dyrektor generalny Szwedzkiego Urzędu Pracy, postanowił wziąć raport w obronę. „Choć wyniki programu pracowego są coraz lepsze, nadal stoimy w obliczu poważnych wyzwań. Ważne jest jednak, aby mieć tę świadomość, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.”

Stopa bezrobocia wśród rodowitych Szwedów różni się od bezrobocia notowanego u imigrantów – co jest dość oczywiste. Dane z ubiegłego roku wskazują, że bezrobotnych Szwedów (tych rodzimych) jest 3,9%, a przybyłych do kraju imigrantów bez pracy – 21,8%.

Na początku bieżącego roku media poinformowały, że w Szwecji stanowczo spadła stopa bezrobocia. Bezrobotnych imigrantów naliczono 19,9%. Brak zatrudnienia dotyczy wielu mieszkańców, którzy żyją w strefach „no-go” w Malmö. Raport sugeruje, że to tam stopa bezrobocia jest dwukrotnie wyższa od średniej krajowej.



Dokumenty i ubrania na wyprawę motocyklem

Artykuł dostarczony przez partnera

Osoby regularnie decydujące się na wyjazdy motocyklem dobrze wiedzą, jak ważnym etapem jest samo przygotowanie się do podróży. Łatwo jest o czymś zapomnieć czy też zabrać ze sobą zbędne rzeczy.

Oczywiście nie ma jednej uniwersalnej listy pakunkowej dla każdego, jednakże są pewne rzeczy, które powinno się zabrać ze sobą w podróż motocyklem. W ten sposób można uniknąć w trasie bardzo wielu nieprzyjemnych sytuacji. Czego zatem będziemy potrzebować?

Dokumenty i ubrania na wyprawę motocyklem

Żeby w ogóle można było mówić o jakiejkolwiek wyprawie motocyklowej, konieczne jest skompletowanie odpowiednich dokumentów. Zaliczają się do nich prawo jazdy, dowód osobisty, ubezpieczenie OC, karta z bankomatu i lista z rezerwacjami noclegów oraz paszport w przypadku podróży poza granice kraju, karta EKUZ i zielona karta. Warto od razu zaznaczyć, że najbezpieczniejszym rozwiązaniem będzie wszystkie te dokumenty zeskanować i umieścić na pocztowym serwerze.

Kolejną kwestią są ubrania. Na wyprawy motocyklowe potrzebne będą zarówno te motocyklowe, jak i te na co dzień. Co zatem ze sobą zabrać? Z pewnością potrzebne będą motocyklowe spodnie, kurtka, buty, kask i rękawiczki. Do tego przeciwdeszczówka, koszulki termoaktywne, bielizna, skarpetki, komin, czapka z daszkiem, kamizelka odblaskowa i ciemna szyba do kasku.

Jeśli chodzi o cywilne ubrania, to warto zabrać ze sobą długie spodnie i krótkie spodenki, koszulki, strój kąpielowy, sandały, japonki, buty do wody, okulary przeciwsłoneczne, ciepłą bluzę polarową i sukienkę. Wszystko oczywiście zależy od tego, gdzie się jedzie i w jakim miesiącu.

Kosmetyczka, elektronika i dodatkowe akcesoria

W bagażu osoby wybierającej się w podróż motocyklem nie może zabraknąć kosmetyczki, a w niej: szczoteczki i pasty do zębów, żelu/mydła, szamponu, kremu, papieru toaletowego i ręcznika szybkoschnącego. Jeśli chodzi o elektronikę, to przyda się nawigacja, smartfon, aparat i zapasowa do niego bateria, dodatkowe karty pamięci, ładowarka do baterii i ładowarki sieciowe oraz złodziejka i powerbank.

Z typowo motocyklowych rzeczy potrzebować będziemy apteczki, smaru do łańcucha, oleju do dolewki, zapasowych żarówek i bezpieczników, miernika, świec zapłonowych, szarej taśmy, zestawu do kołkowania opon, kompletu kluczyków, taśmy ściągającej, zabezpieczenia do maszyny i przewodu paliwowego.

Sztokholm: ukończono prace nad pierwszą z dwóch budowli, które złożą się na „Norra Tornen”.

OMA – znana w całej Szwecji firma architektoniczna – zakończyła prace nad pierwszą z dwóch budowli, które złożą się na projekt „Norra Tornen”.

Będą to najwyższe budynki mieszkalne w całym Sztokholmie. Pierwszy z nich postawiono w nowej dzielnicy, Hagastaden – na północy miasta. Twórcy okrzyknęli swój projekt jako „w pełni innowacyjne osiągnięcie”.

Drapacz chmur ma wysokość 125 metrów i mieści w sumie 182 mieszkania. Znajdują się tu niewielkie apartamenty z jedną sypialnią, a także luksusowe penthousy, położone na najwyższych piętrach. Do tego dochodzą m.in. osobna sala kinowa oraz bankietowa.

Projektant Reinier de Graaf podkreśla, że „Norra Tornen” to hołd złożony architekturze brutalistycznej. To nurt, który najbardziej interesuje się konstrukcją budynku oraz stosownym wykorzystaniem materiału budowlanego.

Reyner Banham – krytyk i autor publikacji tematycznych – uważa, że brutalizm narodził się właśnie w Szwecji. Jako, że na terenie kraju dni często bywają krótsze i szybko zapada zmrok, de Graaf i członkowie jego ekipy postawili na szerokie, przestrzenne okna – zajmujące właściwie większość ścian zewnętrznych. W ten sposób do mieszkań dostaje się więcej światła.



Popyt na mieszkania zaczął się, gdy tylko ogłoszono, czym jest „Norra Tornen”. Wszystkie z nich wyprzedano w ekspresowym tempie, zanim rozpoczęły się prace budowlane.

„Ten projekt to dla nas przełomowe osiągnięcie. Jest kulminacją naszych starań, zabiegania o to, by na terenie Szwecji stanęła nowa generacja budynków mieszkalnych. Postawiliśmy na różnorodność, korzystając zarazem z ograniczonej liczby prefabrykowanych materiałów.



Tworząc projekt bardzo formalnego budynku, zaakcentowaliśmy jego indywidualność, a nawet humanizm. Poza tym wszystkim jest to miejsce, kolokwialnie mówiąc, ciepłe i domowe”, tłumaczy de Graaf.

„W miejscu, gdzie stoi nasz apartamentowiec, miał powstać projekt Aleksandra Wołodarskiego, jednak został on anulowany. Wkroczyliśmy ze swoimi pomysłami, mieliśmy inne propozycje. Typologia ‚Norra Tornen’ jest bezkompromisowa”, opowiada de Graaf w wywiadzie. Tworząc szkic projektu, uzyskano efekt „crescendo” – budynek wznosi się do góry stopniowo, a składają się na niego płyty o kilku wzorach.

foto. oscarproperties



„Fragmenty budynku wychylają się do przodu – w geście przezwyciężania lęków pierwotnych i namiętnego objęcia tego, co nieuniknione. Segmentacja pionowa została uzupełniona drugą, poziomą segmentacją. W ten sposób uzyskaliśmy jednolity wzór naprzemiennie wycofanych i uwypuklonych segmentów. Niektóre mieszkania, a przynajmniej ich balkony, ‚wydostają się’ na zewnątrz.”

Materiałem wykorzystanym przy budowie wieżowca był prążkowany beton. Całość zdobią wielobarwne kruszywa – na wzór architektury doby brutalizmu.

foto. oscarproperties



„Autorem terminu ‚brutalizm’ jest ponoć Hans Asplund – syn Gunnara Asplunda, znanego z neoklasycystycznych konstrukcji. Beton w ‚Norra Tornen’ ma formę prefabrykowanych paneli. Opiera się na tym technika budowlana, pozwalająca na dalsze prace nawet przy ograniczeniach termicznych. Prefabrykacja obniżyła koszty całego przedsięwzięcia” – opowiada de Graaf w rozmowie z dziennikarzami.

W nowo powstałym budynku znajdują się sala kinowa, siłownia, sauna, strefa relaksu, a także sala przeznaczona na przyjęcia i uroczystości. Pierwszy z drapaczy chmur nazwano „Wieżą Innowacji”; drugi ma nosić nazwę „Wieży Helisowej”, a do użytku zostanie oddany pod koniec przyszłego roku.   

 

Realizację programu „Norra Tornen” miasto Sztokholm planowało od 2013 roku. W prace zaangażowany jest wpływowy stołeczny deweloper, Oscar Properties. Kolejnym przedsięwzięciem na jego liście jest projekt o nazwie „79&park„.



Tajemniczy obiekt latający na szwedzkim niebie. Czy to kosmici?

Mieszkańcy Göteborga wierzą, że widzieli niezidentyfikowany obiekt latający. Niektórzy twierdzą, że może to stanowić dowód na istnienie życia pozaziemskiego.

Do sieci trafił materiał wideo, przedstawiający obiekt poruszający się po niebie. Świadkowie twierdzą, że miał on zmieniać swój kształt. Klip nagrany został przez mieszkańca  Göteborg.

Nagranie wzbudziło spore zainteresowanie wśród internautów. Niektórzy uważają, że to rozstrzygający i ostateczny dowód na istnienie kosmitów. Podobnych obserwacji dokonali mieszkańcy innych krajów dookoła świata.

Bloger Sam Monfort podkreśla, że przed rokiem 2018 nigdy nie zanotowano tak wielu przypadków, w których U.F.O. – a przynajmniej tak określony przez media obiekt – pojawiało się na niebie i przyciągało uwagę gapiów.

Bardziej racjonalne głosy mówią o innym statku powietrznym: balonie w kształcie wózka widłowego. W Göteborgu odbyły się niedawno Targi Transportu, Spedycji i Logistyki, a podobny balon miał je promować wśród mieszkańców.

Balon na ogrzane powietrze wyprodukowała spółka Jungheinrich; po raz pierwszy przeleciał on nad miastem w 2015 roku. W tym roku ponownie pofrunął w górę. Targi zakończyły się 7 listopada – dzień po tym, jak materiał wideo pojawił się w internecie.



W czwartek uwagę internautów przykuło inne nagranie. Widać na nim, jak samolot pasażerski zostaje „zawieszony w powietrzu”. W tym przypadku wyobraźnia widzów również okazała się wybujała, choć ostatecznie całe zdarzenie tłumaczono iluzją optyczną.



Propozycja Lewicy: pełne prawa wyborcze dla osób bez obywatelstwa szwedzkiego oraz dla 16-latków.

Nowa ustawa, przedstawiona w szwedzkim parlamencie przez członków Partii Lewicy, może wywołać spore kontrowersje.

Zakłada bowiem, że prawa wyborcze otrzymaliby imigranci – także ci niepełnoletni – oficjalnie nieposiadający jeszcze obywatelstwa szwedzkiego. W ten sposób mogliby uczestniczyć w wyborach parlamentarnych, referendach, a nawet w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Partia Lewicy podkreśla, że udział w wyborach jest podstawowym prawem w każdym kraju demokratycznym. W ten sposób prawo głosu i wpływ na zarządzanie monarchią konstytucyjną mają otrzymać również imigranci, którzy nie otrzymali dokumentów świadczących o szwedzkim obywatelstwie. Takie prawa wzmocnią w cudzoziemcach „poczucie współzależności”, „więź ze Szwedami”, a także podniosą ich samoocenę.

„Do mieszkańców Szwecji, którym nagminnie odbiera się prawa wynikające z demokracji, należą uchodźcy, osoby znajdujące się w małżeństwach z rodowitymi Szwedami, a także ludzie, którzy przybyli tu, aby podjąć naukę czy pracę” – czytamy w dokumentach ustawowych.

Obecnie osoby nieposiadające obywatelstwa szwedzkiego mogą brać udział wyłącznie w wyborach lokalnych. Partia Lewicy chce, by wkrótce tacy ludzie mieli szerszy zakres praw wyborczych.



Kolejnym krokiem zmierzającym do poszerzenia praw wyborczych będzie zmniejszenie progu wiekowego w przypadku wyborów do rad miejskich. Prawo głosu zyskają nawet 16-latkowie. Partia Lewicy powołuje się na inne kraje, w których takie rozwiązania miały przynieść pozytywne efekty (Niemcy, Austria, Norwegia).

„Mając 16 lat, jest się już wystarczająco dorosłym, by zostać ukaranym za przestępstwo. Idąc tą logiką, jest się też odpowiednio dojrzałym na udział w wyborach”, tłumaczy Mia Sydow Mölleby – od 2016 roku liderka Lewicy.

„Obniżony wiek uprawniający do głosowania dobrze wpłynie na demokrację i da należyte prawa większej liczbie osób” – pisano w proponowanej ustawie.


W 2011 roku zanotowano, że 650 tys. osób zamieszkałych na terenie Szwecji posiada obce obywatelstwo. Ta liczba znacząco wzrosła w ciągu następnych lat, w dobie kryzysu migracyjnego – szczególnie w roku 2015, gdy kraj zasiedliły dziesiątki tysięcy uchodźców i azylantów.

Serwis Nyheter24 przedstawił czarny scenariusz, według którego do Szwecji przybywają miliony Rosjan domagających się prawa głosu wyborczego. Sydow Mölleby odrzuca taką perspektywę jako mało wiarygodną: rzekomo „do takiej sytuacji nigdy nie dopuściłby Szwedzki Urząd Imigracyjny”.

Partia Lewicy ma korzenie socjalistyczne i feministyczne. Powstała w roku 1917 jako odłam Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, a w latach 1921-1990 nosiła nazwę Partii Komunistycznej. Chociaż nigdy nie była częścią rządu per se, Lewica często i ściśle współpracowała z innymi ugrupowaniami politycznymi. W wyborach w 2018 r. Partia uzyskała 8% głosów poparcia.


To nie byli Rosjanie: rozwiązano tajemnicę okrętu podwodnego z Bosön.

Szwedzkie media przez lata rozpisywały się o „rosyjskich łodziach podwodnych”, które pojawiały się i znikały w tajemniczych okolicznościach. Gdy niedawno na terenie kraju znów wyłonił się podejrzany okręt, powstało wiele nowych teorii spiskowych. Teraz zostały one ostatecznie rozwiązane.

Obserwowanie wojskowych łodzi, które wypływają spod wody, powinno stać się jedną z nordyckich atrakcji turystycznych. Po tym, jak lokalne media podchwyciły temat „dziwnego okrętu” i zbudowały wokół niego przynajmniej kilka historii, Twitter aż pękał w szwach od teorii na temat całego zjawiska.

Wszystko za sprawą czerwcowego nagrania wideo, na którym rzekomo widać tajemniczy statek. Obiekt widziany był przez grupę młodych ludzi, którzy uczęszczają do szkoły żeglarskiej na półwyspie Bosön (położonym na północ od Lidingö).

Użytkownicy Twittera wierzyli, że lokalne władze nie wypowiadają się na ten temat, bo chcą zataić istotne informacje. Inni zastanawiali się, dlaczego siły zbrojne nie próbują zbadać miejsca i rozwiązać podwodnej zagadki.

Bardziej ekstremalne z teorii spiskowych wspominały o kosmitach oraz szemranych działaniach NATO. Wreszcie zwrócono uwagę na Rosjan – którzy też mogli maczać palce w szwedzkich wodach.

We wtorek szwedzka armia wydała oficjalne oświadczenie, które dla wielu mogło okazać się rozczarowaniem. Pisano w nim, że „tajemniczym obiektem nie jest upiorna łódź podwodna z Rosji”. Okazało się, że na nagraniu w ogóle nie widać okrętu podwodnego.

„Mogę potwierdzić, że na sto procent nie była to łódź podwodna. Nie odnotowaliśmy też działań, za które odpowiadałyby zagraniczne państwa”, powiedział naczelny dowódca sił zbrojnych Szwecji, Micael Bydén. Generał dodał, że nie ma żadnego powodu do niepokoju.



Bydén przyznał, że „dokładnie wie, co takiego zobaczyli nastolatkowie w czerwcu”. Nie sprecyzował jednak, o czym mowa, co – w opinii niektórych – prowadzi do dalszych spekulacji.

W 2014 roku miało miejsce niesławne „polowanie” na okręt podwodny – wtedy też wierzono, że jest łodzią rosyjskiej marynarki wojennej. Po miesiącach kosztownego śledztwa ustalono, że poszukiwany okręt powstał na terenie Szwecji.



STOP

Wykryliśmy, że używasz AdBlock lub innego oprogramowania blokującego, które uniemożliwia pełne ładowanie strony.

Nie mamy uciążliwych banerów, Flasha, animacji, nieprzyjemnego dźwięku ani wyskakującej reklamy. Nie wdrażamy tych irytujących typów reklam!

Potrzebujemy pieniędzy na funkcjonowanie strony, a prawie wszystko pochodzi z naszych reklam.

Dodaj skandynawiainfo.pl do białej listy blokującej reklamy lub wyłącz oprogramowanie do adblokacji.

Close