Muzułmańska reporterka sensacją w szwedzkiej telewizji publicznej.

W szwedzkiej telewizji publicznej coraz częściej goszczą muzułmanie – także jako reporterzy. Gigant medialny spotkał się z silnymi reakcjami internautów, którzy wydają się nie być zadowoleni z „islamizacji” SVT.

Niektóre głosy mówią wręcz o „ucisku kobiet”, za jakim opowiada się finansowana z podatków telewizja.

Muzułmanka Cheyma Moufid pracuje w SVT jako reporterka. Na antenie zawsze pojawia się odziana w hidżab. Jest jedną z dziennikarek, które współtworzą stołeczny program informacyjny.

Serwis „Fria Tider” podaje, że Moufid związana jest z SVT od jesieni ubiegłego roku.

Reporterka pracowała m.in. nad serią materiałów, które ogniskują się wokół tematu usuwania śniegu w Sztokholmie. Miała wnioskować, że władze miasta nie zajmują się kwestią zalegającego śniegu w takich dzielnicach, jak Rinkeby czy Tensta. Obszary te nieoficjalnie nazywa się „gettami muzułmańskimi”; są to strefy no-go.

Gdy na ekranie telewizji zaczęła pojawiać się kobieta, której głowa osłonięta jest długim, czarnym materiałem, internet zadrżał w posadach. W serwisach społecznościowych nie brakuje krytycznych opinii: niektórzy piszą o „islamizacji” mediów, inni idą jeszcze dalej i wnioskują, że SVT nie wspiera praw feministycznych. Hidżab traktowany jest jak forma ucisku społecznego.

„Szwedzka telewizja publiczna nadal zmierza w kierunku islamizacji kraju. Dzisiejszy program przygotowała między innymi muzułmanka, zakryta długim, ciemnym welonem. Islam to jedna z najbardziej destrukcyjnych religii i ideologii na całym świecie, a SVT szasta jego symbolami.

Jako podatnicy musimy się temu przyglądać i opłacać to postępujące szaleństwo” – napisał na Facebooku Bengt Johansson.

„To jest ekstremizm religijny. Dlaczego mamy być zmuszani do oglądania muzułmanów w szwedzkiej telewizji?” – grzmiała na Twitterze Katerina Janouch, pisarka i blogerka.

Wśród innych zabierających głos pojawiały się między innymi takie komentarze:

„Za czymś takim głosowało ponad 90% szwedzkich kobiet. Wkrótce same będą musiały nosić podobne nakrycia na własnych głowach. Bardzo ciekawi mnie, za czym te panie będą opowiadały się podczas kolejnych wyborów…”

„Witaj, załogo SVT! Dlaczego promujecie tak opresyjne kostiumy, zakładając je na ciała swoich własnych reporterek? Czy pracownicy stacji nie powinni być wolni od okowów religii, czy w miejscu pracy nie powinni ubierać się tak, jak reszta z nas? Wygląda na to, że jednak nie jesteście niezależną agencją informacyjną. Straszna szkoda…”

Inny użytkownik Twittera przyjął sarkastyczny ton:

„Chodzi o integrację społeczną! Nie miejmy żadnych ograniczeń, niech każdy ubiera się tak, jak mu się podoba. Za niedługo SVT zatrudni jako swoich dziennikarzy grupę nudystów.”

Strój Moufid przyczynił się do burzy medialnej, ale internauci nie atakowali dziennikarki z każdej strony. Jej dykcja i perfekcyjna znajomość języka szwedzkiego zostały pochwalone. Zwrócono uwagę, że muzułmanka operuje szwedzkim lepiej niż niektórzy wcześniejsi reporterzy SVT.

Moufid dołączyła do zespołu SVT jesienią, początkowo jako stażystka. Już wtedy sporo mówiono na temat jej ubioru. Niektórzy sądzili, że hidżab to strój „uciążliwy” i „wzmagający podziały społeczne”.

Pod skrótem SVT kryje się Sveriges Television. To publiczny nadawca telewizyjny, finansowany z podatku od usług publicznych i dochodów osobistych. Stacja wzorowana jest na brytyjskim BBC. Jej zarządcy uważają, że bliskie są im idee „integracji społecznej” oraz „nacisku na różnorodność”.

Chińscy muzułmanie mogą ubiegać się o azyl polityczny.

Szwedzka Agencja Migracyjna znów podjęła decyzję, która wywołuje wiele sporów. Tym razem dotyczy Ujgurów i innych grup etnicznych wyznających islam.

Mniejszości te próbują uciec z Chińskiej Republiki Ludowej, a za cel podróży obrały sobie właśnie Skandynawię. Od szwedzkiej organizacji otrzymały niedawno oficjalne zezwolenie na pobyt.

Ujgurzy spotykają się obecnie z represjami społecznymi i są prześladowani, co Agencja Migracyjna wyraźnie zaznacza w swoim oświadczeniu. Zgodnie z przepisami, członkowie tej grupy nie będą musieli udowodnić, że faktycznie mierzą się z ostracyzmem lub formą przemocy: pozwolenie na pobyt w Szwecji otrzymają na podstawie samego pochodzenia etnicznego.

„Wiemy, że w Chińskiej Republice Ludowej stosowane są silnie zakorzenione represje. Ludzie są tam aresztowani lub internowani nawet wtedy, kiedy nie postawiono im żadnych zarzutów kryminalnych.

Niektórzy trafiają do tak zwanych ‚obozów reedukacyjnych’ – zatrzymania są niemal przypadkowe, bezpodstawne”, wyjaśnił Carl Bexelius – zastępca dyrektora w Agencji Migracyjnej.

Ujgurzy już wcześniej szukali schronienia w Szwecji, ale we wrześniu azyl został tymczasowo wstrzymany. Od tego czasu sytuacja w Regionie Autonomicznym Sinciang znacząco się pogorszyła.

„Nie sądzę, by azylantów ujgurskich było tym razem więcej niż kilka miesięcy temu. O azyl polityczny ubiega się stosunkowo niewielu Chińczyków, od września ich liczba znajduje się na podobnym poziomie”, powiedział Bexelius w rozmowie ze Sveriges Radio.

Niedawne statystyki ONZ miały sugerować, że w chińskich obozach internowania przebywa ponad milion muzułmanów, ale Pekin uważa, iż są one przekłamane.

Muzułmanie są w Chinach nadzorowani przez policję. Władze tłumaczą, że chcą w ten sposób przeciwstawiać się „islamskiemu ekstremizmowi”, który swoje źródło ma głównie na zachodzie kraju.

Nadszedł czas składania deklaracji podatkowych. Dowiedz się więcej na ten temat.

Szwedzki Urząd Skarbowy (Skatteverket) umożliwił rozliczenie podatku drogą online. Podał też ostateczny termin płatności. Osoby, które wypełnią deklarację przed pierwszym z terminów, otrzymają zwrot pieniędzy w czasie krótszym niż miesiąc.

Te osoby, które postanowią skorzystać z narzędzia internetowego (a przy tym nie muszą wprowadzać żadnych istotnych zmian dotyczących danych osobowych), będą musiały wylegitymować się w systemie cyfrowym. Grupa ta otrzyma zwrot z podatku w okresie od 9 do 12 kwietnia.

We wtorek rano Urząd poinformował jednak, że niektórzy z klientów napotkali się na usterki techniczne: próbowali rozliczyć podatek jeszcze przed śniadaniem, ale serwis im na to nie pozwolił.

„Istnieje wiele sposobów na cyfrowe złożenie deklaracji podatkowej. Osoby, które chciały skorzystać z aplikacji mobilnych, miały problem ze spowolnioną reakcją systemu, z długim czasem ładowania”, wyjaśnia Johan Schauman – ekspert ds. nowych technologii, związany ze Skatteverket.

W tym roku Urząd po raz pierwszy wprowadził asystenta internetowego. To po prostu bot o wdzięcznym imieniu Skatti, który odpowiada na pytania klientów dotyczące zeznania podatkowego. Internauci są zdania, że asystent świetnie posługuje się językiem szwedzkim, ale mógłby podszkolić się w angielskim.

Skatti udzielił jednej z osób następującej odpowiedzi:

„Znam język angielski w ograniczonym stopniu, więc będę pisał po szwedzku.”

Częste są też takie odzewy, jak: „Przepraszam, nie rozumiem, o co chodzi”, albo „Spróbuj przeformułować pytanie”.

Wersję papierową formularza podatkowego wysyła się między 15 marca a 15 kwietnia. Jeśli złożysz deklarację w ten sposób – ewentualnie, po dokonaniu zmian, złożysz deklarację cyfrową przed 2 maja – zwrot z podatku powinieneś otrzymać do ok. 7 czerwca.

Zanim w systemie internetowym klikniesz opcję „wyślij”, warto byś upewnił się, czy jesteś w stanie ubiegać się o jakiekolwiek ulgi podatkowe (na przykład za podróż do/z pracy). Więcej informacji na ten temat można znaleźć w wcześniejszych naszych artykułach.

Jak skutecznie zaplanować emeryturę w Szwecji?

Szwecja: Rosja nie stanowi dla nas zagrożenia

Rosja nie stanowi obecnie zagrożenia wojskowego dla Szwecji – powiedział dyrektor wydziału kontrwywiadu Policji Bezpieczeństwa (SÄPO) Daniel Stenling.

„Obserwujemy rosyjską aktywność. Obecnie na podstawie naszych danych nie ma powodu, by uważać, że Rosja stanowi zagrożenie wojskowe. Nie będziemy wykluczać tego w przyszłości, ale teraz – nie” – podkreślił na konferencji prasowej.

Szwedzka Policja Bezpieczeństwa (Säkerhetspolisen, SÄPO) w swoim corocznym raporcie uznała działalność Rosji za jedno z głównych zagrożeń dla bezpieczeństwa Szwecji. Analitycy resortu twierdzą m.in., że rosyjskie media kreują negatywny wizerunek Szwecji, przedstawiając ją jako „kraj, pogrążony w kryzysie”.

Moskwa wielokrotnie podkreślala, że Rosja nie ma zamiaru napadać na jakikolwiek kraj NATO. Jak zaznaczył szef MSZ Siergiej Ławrow, Sojusz Północnoatlantycki doskonale zdaje sobie z tego sprawę, ale wykorzystuje po prostu okazję, żeby rozmieszczać więcej sprzętu wojskowego i batalionów w pobliżu rosyjskich granic.

Dania: posiłki i przekąski wydawane w szkołach są „potencjalnie rakotwórcze”.

Duńscy specjaliści odkryli, że w posiłkach i przekąskach szkolnych, które wydawane są dzieciom, znajdują się szkodliwe związki chemiczne.

Organizacja konsumencka Forbrugerrådet przeprowadziła testy, z których wynika, że produkty przeznaczone dla najmłodszych zawierają niepokojąco dużo akrylamidu. Jest to silnie chemiczna substancja, którą znaleźć można między innymi w dymie tytoniowym.

Akrylamid to budulec wielu posiłków skrobiowych. Ujawnia się przy smażeniu lub pieczeniu produktów spożywczych, czasem wtedy, gdy palą się frytki lub tosty. Potężne ilości akrylamidu można znaleźć też w płatkach śniadaniowych (np. owsianych), chipsach (nawet tych „zdrowych”, o owocowym smaku) oraz ciastkach. Światowa Organizacja Zdrowia klasyfikuje ten związek chemiczny jako potencjalnie rakotwórczy.

Przetestowano 29 produktów ze szkolnej stołówki. Sześć z nich zawierało akrylamid w stopniu przekraczającym normy unijne.

Te przekąski to m.in. ciasteczka Bornholm Rugkiks, chrupiące herbatniki „All in One” (znane też jako Rodfrugt Root Chops) oraz produkty Ella’s Kitchen.

By dowiedzieć się więcej na temat akrylamidu, wystarczy sięgnąć po źródła takich organizacji, jak WHO, FAO, FDA czy nawet polski Instytut Żywności i Żywienia.

47% Szwedów w wieku od 18 do 39 lat przeszło przez „cyfrowy detoks”.

Przeciętny Szwed korzysta ze swojego smartfona przez minimum trzy godziny każdego dnia.

Coraz więcej młodych ludzi wchodzi jednak w uzależnienie od telefonu i używa go znacznie częściej. Młodzi ludzie są niekiedy zdania, że wieczór spędzony przed wyświetlaczem swojej komórki nie jest niczym złym.

Według statystyk i badań istnieją Szwedzi, którzy w całym swoim życiu spędza w sumie 12 lat na przeglądaniu smartfona.

Coraz popularniejszy staje się tzw. cyfrowy detoks, polegający na odcinaniu się od internetu. W ubiegłym roku w grupie wiekowej 18-39 lat takiej formy „terapii” spróbowało aż 47% respondentów.

Przebadane osoby przyjmowały różne strategie: niektórzy najpierw usunęli najbardziej uzależniające aplikacje mobilne, inni zaś od razu „wskoczyli na głęboką wodę” i – poza wykonywaniem połączeń – całkowicie przestali używać telefonu.

Organizacja Telenor Sverige przeprowadziła ankietę, która przyniosła ciekawe odpowiedzi. Znakomita większość Szwedów nie wyobraża sobie życia bez telefonu, tabletu czy komputera – są to urządzenia, które mają „ulepszać życie towarzyskie”. Tylko 22% badanych przyznaje, że spędza ze swoim smartfonem zbyt wiele czasu.

Ponad jedna piąta respondentów twierdzi, że smartfony odwracają uwagę człowieka od „ważniejszych spraw”.

„Świat cyfrowy jest czymś zupełnie innym niż nasze życie lub – jeśli wolicie – tak zwany ‚real’. To dwie odrębne i niepodobne do siebie strefy”, zaznacza Elza Dunkels, wykładająca kulturę internetu na Uniwersytecie w Umeå.

„Trzy godziny z telefonem w garści to w skali dnia mnóstwo czasu. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że żyjemy w świecie zdigitalizowanym i podczas tych trzech godzin możemy wykonać czynności, które kiedyś można było realizować tylko w świecie ‚rzeczywistym’. Mówię tu m.in. o płatnościach online czy rozmowie z bliskimi, mieszkającymi daleko od nas.”

Z badania wynika, że smartfon może okazać się narzędziem pomocnym także w życiu dzieci i młodzieży, ale nad prawidłowym korzystaniem z internetu powinna czuwać osoba dorosła.

„Młodym potrzebne są rozmowy na temat świata online i korzystania ze smartfonów. Nie mogą one jednak być przesadnie moralizujące, nie powinny opierać się na starych modelach socjalizacji, bo przyniesie to niezamierzone efekty”, tłumaczy Dunkels.

„Dzieci o dodatkowych potrzebach edukacyjnych mogą uczyć się także za pośrednictwem tabletu lub komputera. A te, które odczuwają lęk społeczny i być może nie mają żadnych przyjaciół w świecie ‚rzeczywistym’, mogą poszukać znajomych w wieku rówieśniczym online.”

Eksplozja w Malmö

Niespodziewany wybuch zdewastował główne wejście do często odwiedzanego klubu nocnego w Malmö. Do zdarzenia doszło w poniedziałek, we wczesnych godzinach porannych.

Miejscem wybuchu był plac Stortorget, w centrum miasta. Zniszczone zostały drzwi wejściowe, część korytarza oraz ramy okienne.

Policjanci otrzymali informację na temat „silnej eksplozji”. Chwilę po odbiorze zgłoszenia na miejsce wysłano patrol. Konieczne było dochodzenie techniczne. Zniszczenia były potężne – tak bardzo, że incydent uznano za „stwarzający zagrożenie dla lokalnych mieszkańców”.

„Zdetonowany został pocisk wybuchowy, nie wiemy tylko po co. Wszczęte zostało szczegółowe śledztwo w tej sprawie”, powiedział policjant Patric Fors, w rozmowie z agencją prasową TT.

Ucierpiał nie tylko popularny klub, ale też budynek stojący po przeciwnej stronie ulicy, gdzie wybuchły szyby. Nie zanotowano żadnych poważniejszych obrażeń wśród jego mieszkańców.

W niedzielę doszło do podobnego wypadku. W dzielnicy Hyllie, a dokładniej w jednym z bloków, miała miejsce eksplozja, która sprawiła, że popękały okna.

Fors zaznacza, że dwa wybuchy nie są w żaden sposób powiązane, pomimo podobieństw czasowych. W Hyllie doszło prawdopodobnie do nagłej eksplozji fajerwerków – niestety, w warunkach domowych. Trwają poszukiwania wandali.

Pytany o obie te sprawy przez „SVT Nyheter Skåne”, Fors odpowiedział:

„Mamy powody, by sądzić, że w Stortorget korzystano z materiału znacznie silniejszego niż sztuczne ognie. Obrażenia niektórych osób i okoliczności zdarzenia pozwalają nam snuć hipotezy odnośnie tego, co wykorzystano podczas detonacji.”

Śmiertelne strzelaniny prawdziwą plagą w Szwecji.

Śmiertelne strzelaniny oraz próby morderstw wciąż pozostają w Szwecji plagą. W całym kraju coraz bardziej powszechna staje się zaś nielegalnie pozyskana broń.

Szwedzkie Centrum Kryminalistyczne (NFC) upubliczniło raport, z którego wynika, że od 2012 r. zanotowano dwukrotnie więcej fatalnych postrzałów i prób morderstw. Wzrosło też zapotrzebowanie na ekspertyzę broni palnej.

Mikael Högfors komentuje:

„W Szwecji można mówić o relatywnie wysokiej dostępności do broni. Nawet liczba notowanych strzelanin podpowiada, że tak jest. We współpracy z policją próbujemy ścigać tych, którzy posługują się bronią palną nielegalnie.”

Na przestrzeni 2017 roku w Szwecji doszło do ponad 300 strzelanin. Najczęściej korzystano wtedy z karabinów Kałasznikowa. „Jest to jedna z najczęściej produkowanych broni na świecie, korzysta się z niej także na wojnach. Kiedy żołnierze już jej nie potrzebują, wybrane modele trafiają do Szwecji, w ramach przemytu”, tłumaczy Högfors.

Wiele rodzajów broni (np. granaty ręczne) pochodzi z regionów bałkańskich. Bośniacki prokurator Goran Glamocanin twierdzi, że Szwecja stała się najprężniejszym czarnym rynkiem w Europie, jeśli chodzi o sprzedaż i używanie nielegalnej broni palnej.

„Pod tym względem szwedzki rynek można uznać za najbardziej atrakcyjny na całym Starym Kontynencie. Wiem, że zapotrzebowanie na broń palną jest tam olbrzymie”, powiedział Glamocanin.

Najwięcej strzelanin zanotowano w 2017, ale to 2018 okazał się rokiem najkrwawszym. Podczas wymiany ognia zginęło w sumie 45 osób.

Przyczynami strzelanin mają być z reguły porachunki gangsterskie. Szwedzka Organizacja ds. Zapobiegania Przestępczości (Brå) mówi wręcz, że walka na broń palną – i oczekiwane zwycięstwo – to dla wielu ugrupowań przestępczych „symbol statusu”.

„Przemoc pomaga w zbudowaniu pożądanej reputacji. Im więcej strzelanin, tym większa szansa na wzbudzenie respektu – tak przynajmniej myślą przestępcy”, tłumaczy Erik Nilsson, pracownik Brå.

Greta Thunberg, 16-letnia aktywistka ekologiczna, nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla.

Greta Thunberg ma dopiero 16 lat, a w swoim życiu osiągnęła już bardzo wiele. Jest aktywistką i zapoczątkowała tzw. Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, który odbił się głośnym echem dookoła świata.

Teraz nastąpił jednak prawdziwy przełom: norwescy politycy przyznali jej bowiem nominację do Pokojowej Nagrody Nobla.

Od 2018 r. Thunberg usiłowała zwrócić uwagę na problematykę globalnego ocieplenia. W sierpniu zaczęła jednoosobowy strajk, a po pewnym czasie zgromadziła armię rówieśników. Dziś jest ważnym głosem w świecie aktywizmu ekologicznego oraz ochrony środowiska.

Za nominacją stoją Freddy Andre Ovstegard oraz przedstawiciele lewicowej partii Sosialistisk Venstreparti. „Zagrożenia klimatyczne prowadzą do podziału między ludźmi, pośrednio mogą przyczynić się nawet do wystąpienia wojny.

Działania podjęte przez Thunberg uznajemy za ważny i znaczący wkład w promowanie pokoju na świecie” – dowiadujemy się z oficjalnego oświadczenia.

Minionego lata nastolatka zaczęła indywidualny strajk. W każdy piątek, zamiast iść do szkoły, stawała przed szwedzkim parlamentem i domagała się skuteczniejszej walki ze zmianami klimatu.

Przemawiała podczas ubiegłorocznego szczytu ONZ w Polsce i na konferencji w Davos. Dla wielu młodych osób – i to nie tylko w Szwecji – stała się wzorem do naśladowania. Gdyby 16-latka faktycznie otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla, zwrócona zostałaby uwaga świata na problemy naszego środowiska.

W 2014 r. nagrodę przyznano działaczce społecznej z Pakistanu, Malali Yousafzai. Miała siedemnaście lat i była najmłodszą wyróżnioną w historii.

O Pokojową Nagrodę Nobla powalczy w tym roku 304 kandydatów: 219 osób oraz 85 organizacji. Według testamentu Alfreda Nobla nominacje mogą być przyznawane przez: profesorów uniwersyteckich, parlamentarzystów, byłych laureatów, naukowców specjalizujących się w prawie, historii, naukach politycznych.

Tylko osoby przyznające nominacje do nagrody mogą upublicznić tożsamość kandydatów.

Norweski Komitet Noblowski przyzna swoje nagrody 10 grudnia – w rocznicę śmierci Alfreda Nobla (1833-1896). Odbędą się dwie ceremonie: jedna w Oslo City Hall, a druga w sztokholmskiej filharmonii Konserthus.

Szwedzcy nastolatkowie będą mogli wybrać, czy chcą pracować w „męskich” czy „żeńskich” zawodach.

Szwedzkie władze zapewniają: tradycyjne role płciowe zostaną przełamane, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba – tzn. gdy będzie tego wymagał dany przypadek.

W ramach nowego projektu rządowego nastoletni chłopcy i dziewczęta, którzy szukają pracy na wakacje, będą mogli robić to, co najbardziej im odpowiada – i niekoniecznie muszą to być zajęcia normatywnie „męskie” lub „żeńskie”.


W gminie Uppsala aż 3 tys. młodych ludzi zgłosiło się do lokalnego programu zatrudnienia socjalnego. Ma on skupiać nastolatków, którzy przechodzą teraz przez ostatni rok obowiązkowej nauki. Każdy ochotnik, który zgłosi swój wniosek w terminie, będzie mógł korzystać z trzytygodniowego, wakacyjnego stażu.


W poniedziałek szwedzka telewizja publiczna SVT ogłosiła, że tegoroczny projekt będzie różnił się od poprzedniego. Z myślą o nastoletnich kandydatach będą wyszukiwane zajęcia, które „sprzeciwiają się tradycyjnym rolom płciowym i wzorcom kariery”.

Wszystko dlatego, że chłopcy nie muszą koniecznie pracować w zwyczajowo „męskich” zawodach, a dziewczęta nie muszą interesować się zajęciami „żeńskimi”. W efekcie niektórzy z chłopców – ci, którzy będą tego chcieli skierowani zostaną np. do pracy w przedszkolu.


„Chodzi tu przede wszystkim o łamanie stereotypów i utrwalonych wzorców płciowych”, wyjaśnia Mohamad Hassan – przewodniczący Komitetu Rynku Pracy w gminie Uppsala.


Z kolei rzecznik Liberałów zaznacza: „Chcemy promować równość płciową na każdym możliwym poziomie. To trzeba robić relatywnie wcześnie, na etapie szkoły. Praca w przedszkolu, dla przykładu, powinna być czymś naturalnym nie tylko dla dziewczyny, ale też chłopaka. Nasze wyobrażenie o rolach zawodowych nie powinno wiązać się z żadnymi etykietkami, nie powinno być naznaczone skrótami myślowymi.”


„Tak samo sprawa wygląda z zawodami ‚zarezerwowanymi’ dla mężczyzn – np. tymi stricte fizycznymi. Tutaj też chcielibyśmy widzieć więcej kobiet. Chłopcy i dziewczęta, którzy wezmą udział w naszym projekcie, będą rozlokowani po obu stronach rynku pracy – i tych tradycyjnie ‚męskich’, i ‚żeńskich’. Będą mogli wypróbować się w różnych zawodach.”

Szwecja słynie z feministycznych wartości. W państwie tym od lat podejmowane są próby
„dekonstrukcji” utrwalonych schematów, m.in. na gruncie płciowym. Wiele szwedzkich polityków walczy o równouprawnienie kobiet i mężczyzn. W roku 1998 szwedzki rząd rozpoczął realizację programu, który ma niwelować role płciowe i zachęcać dzieci do wychodzenia poza stereotypowe myślenie o kobietach/mężczyznach.

Niekiedy mówi się o dążeniu do „wypracowania społeczeństwa, które jest wolne od okowów płci”. Naukowcy ukuli jednak termin „paradoksu równościowego”, który sugeruje, że usilne zapędy nie do końca mają swoje przełożenie na rzeczywistość.

W krajach nordyckich kobiety nieczęsto są widywane w karierze naukowej, technologicznej, inżynieryjnej i matematycznej. Rzadziej pracują jako kierowniczki czy na pozycjach menedżerskich. Co ciekawe, w państwach, gdzie pojęcie empowermentu jest słabiej zakorzenione,
kobietom zdarza się częściej pracować na wyższych stanowiskach.