Do Sztokholmu napływają osoby o niskim lub zerowym stopniu wykształcenia, nieposiadające cenionych kompetencji zawodowych. SVT podejrzewa, że może być to spowodowane masowymi migracjami.

Jeszcze dwa lata temu mówiono o 9700 osobach bez wykształcenia, które zamieszkiwały Szwecję. Raport tegoroczny wskazuje na drastyczny, 61-procentowy wzrost takich jednostek – naliczono ich ~15700. Dane wynikające ze sprawozdania przekazuje Sveriges Television.

Wierzy się, że w samym Regionie Sztokholmskim przebywa obecnie około 3000 osób z minimalnym wykształceniem i bardzo niskim stopniem kwalifikacji pracowniczych.

Szwedzka Służba Zatrudnienia prowadzi rejestr tylko tych jednostek, które aktywnie funkcjonują na rynku pracy. Sprawia to, że częścią raportu nie mogły zostać na przykład osoby niepotrafiące pisać lub czytać.

„Istnieją ludzie, którzy nie pracują i nie znajdują się w naszym spisie. Nie mamy na nich żadnych namiarów”, tłumaczy Emil Johansson, kierujący jednym z działów w Służbie Zatrudnienia.

Johansson ma teorię, według której w Szwecji notuje się dramatycznie wielu nisko wykształconych mieszkańców, bo wpływają na taki obraz rzeczy migrujący do kraju uchodźcy.

Szwedzka Agencja Migracyjna prowadzi statystyki dotyczące umiejętności piśmiennych azylantów, ale dane najczęściej nie są udostępniane innym organizacjom.

Jaak Meri – jeden z dyrektorów w Sztokholmskiej Radzie ds. Migracji Społecznych – obwinia za taką sytuację polityków:

„Są powody, dla których nie możemy ujawniać pewnych informacji o azylantach. Rozporządzenie mogłoby zostać przepisane, ale to nie leży po naszej stronie – to już interes przedstawicieli sceny politycznej.”

Stopa bezrobocia wśród rodowitych Szwedów wynosi 3,6 procent, a wśród imigrantów – sięga 20 proc. Ponieważ cudzoziemcy nie odnajdują się na rynku pracy, korzystają często ze świadczeń finansowych, a to powoduje, że budżet miast i gmin topnieje.

Z kryzysem ekonomicznym zmaga się m.in. gmina Filipstad, w centralnej części Szwecji. Poinformowano, że około 80 proc. mieszkających tu uchodźców i azylantów nie pracuje i korzysta z zasiłków społecznych. Media szwedzkie rozpisywały się też o gminie Bengtfors, która może stanąć w obliczu bankructwa.