Opublikowany został nowy raport: „Ukryte zobowiązania emerytalne zwiększają ryzyko podatkowe”. Skandia przekazuje w tym raporcie, że zobowiązania emerytalne władz lokalnych i regionalnych wzrosły z 4,5 mld koron (w 2018) do 478 mld SEK (’19).

Skandia to jedna z największych firm na rynku długoterminowych ubezpieczeń emerytalnych. 

324 mld koron (czyli prawie trzy czwarte tej kwoty) „ukryto” – o pieniądzach tych nie wspomniano w samorządowych bilansach budżetowych.

Greger Gustafson, specjalista ds. funduszy emerytalnych i zarządzania rentami, powiedział:

„Jeśli Szwecja ma utrzymać dobrostan społeczny i dać obywatelom to, czego oczekują, politycy muszą zacząć myśleć priorytetowo. Muszą poważnie myśleć o finansowaniu długów emerytalnych, a także o tym, jak zapobiegać wzrostowi podatków.”

Przedstawiciele Skandii uważają, że dziewięciu na dziesięciu mieszkańców Szwecji będzie musiało liczyć się ze zwiększonymi podatkami: „Władze lokalne zostaną zmuszone, by podnieść opodatkowanie – w ten sposób sfinansują długi emerytalne, a w bilansach budżetowych zapanuje ład i porządek.”

Ekonomistka Annika Wallenskog potwierdza, że dane liczbowe dotyczące zadłużenia, opublikowane przez Skandię, są prawdziwe. Dodaje jednak, że stopień zadłużenia stale się zmniejsza. „Dla przeciętnego obywatela nie stanowi to żadnego problemu”, zapewnia Wallenskog. „Media rozdmuchały tę sprawę, wyolbrzymiły ją. Zadłużenie zmniejsza się proporcjonalnie do wynagrodzeń począwszy od 2015 roku.”

Według Wallenskog problem zadłużenia nie zostanie rozwiązany przez polityków. Powinni zająć się nim urzędnicy gmin i regionów szwedzkich. Najlepsze rozwiązanie opiera się na skrupulatnym prognozowaniu przyszłych kosztów.

„Zapytaliśmy 290 rad lokalnych i 20 regionalnych o to, czy wiedzą, jak zarządzać funduszami emerytalnymi w ciągu najbliższych trzech, czterech lat. Większość organów wiedziała, jak to zrobić, ale niektórzy radni odpowiedzieli, że nie mogą tego przewidzieć, bo sprawę utrudnia zadłużenie”, relacjonuje Wallenskog.

Według ekonomistki większe podatki nie powinny być zmorą Szwedów: ryzyko, że podatki wzrosną, jest bowiem małe. „Jeśli faktycznie pójdą w górę, to o 0,01–0,02 procenta, i to w niektórych gminach.”