Przez nos, oczy i uszy – jak firmy kuszą klientów

259

Kojące wonie, uspokajające kolory, relaksująca muzyka – to wszystko sprawia, że czujemy się przyjemnie i komfortowo. Nic dziwnego, że sklepy i punkty usługowe, aby zachęcić do swoich produktów, już od dawna łechcą nasze zmysły zapachem, obrazem i dźwiękiem. Co najbardziej sprawdza się w marketingu sensorycznym?

„Marketing sensoryczny to działania ukierunkowane na zmysły konsumenta przebywającego w sklepie bądź innym punkcie sprzedaży. Celem tych działań jest wywołanie u klienta określonych zachowań lub reakcji” – mówi serwisowi Aleksandra Potrykus-Wincza, dyrektor w firmie Mood Polska.

Nie chodzi jedynie o samo zachęcenie do zakupu. Marketing sensoryczny ma sprawić, że konsument będzie się w sklepie dobrze czuł i zapamięta go jako miejsce przyjazne, dzięki czemu chętnie do niego wróci oraz poleci je znajomym. Co ważne, ten rodzaj oddziaływania na klienta znajduje zastosowanie nie tylko w handlu detalicznym, lecz także hotelarstwie czy innych usługach. „Dodatkowo marketing sensoryczny może spełniać funkcję relaksacyjną, uspokajającą i wyciszającą. Ma to znaczenie np. w branży finansowej i sektorze medycznym, ponieważ konsument nabiera przeświadczenia o rzetelności wykonywanych usług” – zauważa ekspertka.

Bardzo ważną kwestią jest umiejętne dobranie zapachów. Wiele z nich jest bowiem postrzeganych przez dość znaczną część społeczeństwa negatywnie. Wśród tych, którymi warto raczyć klientów, można wymienić między innymi zapachy wanilii, lawendy czy białej herbaty. Pozytywnie kojarzy się na ogół również aromat kawy. Jeśli chodzi o muzykę, szeroko akceptowane są utwory utrzymane w tempie bicia ludzkiego serca. Oprócz tego należy zadbać o kolorystykę. Użyte barwy powinny być dopasowane do wartości, które konsument ma z nami kojarzyć, i reakcji, które chcemy u niego wywołać. Przykładowo kolor niebieski uspokaja i zwiększa zaufanie, czerwony dodaje energii oraz wzmaga ekscytację, a żółty podnosi optymizm, a także pozytywnie nastraja.