Artykuł sponsorowany

Urlop zimą to wspaniała gratka dla wszystkich, którzy kochają narty, śnieg i góry. Sporty zimowe dają dużo satysfakcji; potwierdza się stare, norweskie powiedzenie, że „nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania”. My dodajemy do tej listy „nieodpowiednie kosmetyki” i podpowiadamy, jak zadbać o skórę oraz włosy podczas mrozów i co – oprócz kijków i kasku – zabrać ze sobą na narty.

Dzień spędzony na stoku – brzmi wspaniale. Piękne widoki i pokonywanie własnych słabości, idealne współistnienie z naturą, poczucie wolności absolutnej. W tym pędzie ku przygodzie zapominamy czasem, że nasza skóra również potrzebuje ochrony i wsparcia. Włosy na mrozie i pod kaskiem też nie maja lekko: są odcięte od powietrza, skóra głowy nie ma zapewnionej cyrkulacji, a niskie temperatury nie sprzyjają kondycji cebulek.

Aby odmrożenia policzków nie zepsuły nam wieczoru w górskiej chatce z ogniem w kominku i rozgrzewającą, gorącą czekoladą warto zabrać ze sobą na narty olejek kokosowy. Nie tylko zadba on o skórę i włosy, zapobiegając przesuszeniu i odmrożeniu skóry, ale również wspaniale zrelaksuje całe ciało – bolące mięśnie doznają ukojenia, jeśli do ich masażu wykorzysta się olej kokosowy. Panie z pewnością będą zachwycone tym, że olejek kokosowy nadaje się nie tylko jako krem na zimę, balsam do ust oraz maska do niskoporowatych włosów, ale również z powodzeniem zastąpi płyn do demakijażu i krem do rąk. Ta mnogość zastosowań sprawia, że olejek kokosowy jest wiernym towarzyszem każdego wyjazdu: zastępuje kilka specyfików naraz i jednocześnie pozwala oszczędzić miejsce w bagażu.

Za co jeszcze docenisz olejek kokosowy?

Depilacja skóry na olejek z kokosa? Jasne. Smażenie? Jak najbardziej – najlepiej sięgnąć wówczas po rafinowany olejek kokosowy. Płukanie ust olejem? Czemu nie, ten kokosowy jest bardzo wszechstronny: działa antybakteryjnie i dba o florę bakteryjną w jamie ustnej, a przy tym – regularnie ssany – pomaga wybielić zęby. To prawdziwa pielęgnacja w stylu hygge – czyli wszystko, co tak kochają i celebrują Skandynawowie. Gdy dodać do tego, że olejek kokosowy odchudza… no cóż: życzymy udanego wypoczynku doprawionego nutką tropikalnego kokosa.