Zagraniczni przestępcy i azylanci, których wnioski o przebywanie na terenie Danii zostały odrzucone, zostaną przeniesieni na opuszczoną wyspę, leżącą u wybrzeży kraju.

W grupie tej znajdą się też cudzoziemcy, których nie można deportować do ich ojczystych państw. O tak zaskakującym pomyśle poinformował minister finansów Kristian Jensen.

Za projektem przesiedleńczym stoją centroprawicowy rząd koalicyjny oraz Duńska Partia Ludowa (DF) – słynąca z populistycznych poglądów. Obcokrajowcy nieposiadający prawa do pobytu w Danii oraz azylanci, których nazwiska widnieją w rejestrze karnym, wysłani zostaną na wyspę Lindholm, w północnych rejonach kraju. Ma ona około 66 ha i leży nad zatoką Stege, 1,5 km od lądu stałego i jakiejkolwiek cywilizacji.

Na wyspie przez lata mieściło się laboratorium, w którym analizowano choroby zakaźne zagrażające uprawie rolnej. Tutejsi specjaliści zapobiegali wściekliźnie, pryszczycy i wirusowi ASF.

Teraz grunt ma zostać oczyszczony, odkażony i zagospodarowany tak, aby mogli osiedlić się na nim ludzie. Według planów, nastąpi to w 2021 roku. Na Lindholm zamieszkają m.in. dżihadyści z Bliskiego Wschodu oraz Afryki.

Jensen zaznacza, że cudzoziemcy wysłani na wyspę nie będą tak naprawdę „więźniami”. W rozmowie z agencją prasową Ritzau polityk powiedział:



„Kursował będzie specjalny prom i za jego pośrednictwem będzie można dostać się na wyspę lub ją opuścić. Nie planujemy jednak stałego rozkładu rejsów. Nocą na przykład trzeba będzie zostać w centrum przesiadkowym.”

„Większość osób przebywających na wyspie nie będzie mogła jej opuszczać; planujemy wprowadzić w tej kwestii ścisłą kontrolę”, tłumaczy Jensen. „To bezludna wyspa – co oczywiście wiąże się z ograniczonym ruchem i swobodą.”

Oficjalny profil Duńskiej Partii Ludowej w serwisie Twitter przykuł uwagę mediów po tym, jak opublikowany został krótki materiał wideo. Kontrowersyjna animacja pokazuje, jak człowiek wyrzucony zostaje na brzeg bezludnej wyspy. DF podpisało ten klip słowami: „Nielegalni cudzoziemcy o przeszłości kryminalnej nie mają ŻADNEGO powodu, by przebywać na terenie naszego kraju”.


 

René Christensen jest rzecznikiem prasowym DF. Mężczyzna informuje, że członkowie jego partii woleliby widzieć imigrantów w więzieniu, ale odseparowane miasteczko na wyspie to „dobry kompromis” dla społeczeństwa duńskiego.

Według Christensena, projekt przesiedleńczy wysyła przestępcom wyraźny komunikat: mówi, że w Danii „nie ma dla nich miejsca i nie ma żadnej przyszłości”.

„To oczywiste, że chcielibyśmy, aby nielegalni imigranci – ci, którzy popełniali w przeszłości zbrodnie – zostali zamknięci w więzieniu. Jednak nie mamy w tej kwestii większego wpływu. Cieszymy się, że pojawiła się możliwość przesiedlenia tych osób, umieszczenia ich na opuszczonej wyspie.”



„W wolnym tłumaczeniu oznacza to, że ogół społeczeństwa może spać spokojnie”, dodał Christensen. „Wieczorami i nocą kryminaliści ci nie będą krążyć po miastach, siejąc niepokój i stwarzając zagrożenie.”

Politycy opozycyjni i przedstawiciele lewicy reagują na ten plan ze złością. Uffe Elbæk – lider partii Alternatywa – widzi w geście DF „kryzys człowieczeństwa” i „załamanie polityki państwowej”.

„Zwolennicy zielonej polityki i otwartego społeczeństwa obywatelskiego nigdy nie wygnaliby ludzi na bezludną wyspę. Absolutnie nigdy”, oburzał się Elbæk. „To są nieludzkie taktyki, za sprawą których ukochana przeze mnie Dania staje się zupełnie innym państwem.”