Reprezentanci szwedzkiego przemysłu spożywczego przestrzegają: rachunki ze sklepów mogą negatywnie wpłynąć na przychody konsumentów. Wszystko przez upalne i suche lato, które dało w kość rolnikom.

Niezwykle wysokie upały przyczyniły się do śródleśnych pożarów na terenie całego kraju. Ucierpiały na tym zwłaszcza pola uprawne: niektórzy rolnicy musieli wysyłać swoje zwierzęta na przedwczesną rzeź, bo nie mogli wykarmić całej gospody.

Odbija się to zarówno na producentach, jak i konsumentach. Szwedzka Federacja Przemysłu Spożywczego (Livsmedelsföretagen) sporządziła specjalny raport, którego dane są niepokojące.

Niektóre produkty spożywcze podrożały o blisko 40%. Przewiduje się jednak, że ceny za żywność podskoczą jeszcze wyżej, nie tylko tej jesieni, ale również wiosną przyszłego roku. Szwedzi będą płacić więcej w piekarniach, bo droższe stają się produkty powstałe w wyniku przetworzenia ziaren. Więcej kosztować mają też wyroby mleczne, piwowarskie, makarony oraz mięsa.

„Wkraczamy w okres rosnących kosztów”, zapowiada doradca ekonomiczny Carl Eckerdal.



Na terenie Szwecji aż 60% żywności przetworzonej pochodzi z lokalnych surowców rolnych. Oznacza to, że wyroby, które pojawiają się w sklepach, dostarczane są w znacznej mierze przez krajowych producentów – w tym rolników. Gdy ci nie są w stanie nadesłać swoich dóbr, pojawia się ryzyko, że supermarkety nie będą w stanie sprostać wymaganiom klienta.

„Obawiam się, że już wkrótce będziemy musieli rozważyć import towaru z zagranicy. Co stanie się wtedy z etykietowaniem? Taka zmiana okazałaby się niezwykle kosztowna. Nie chcemy eksperymentować z zaufaniem naszych klientów”, powiedział Eckerdal w wywiadzie udzielonym serwisowi „The Local„.

Federacja Przemysłu Spożywczego porównuje letnią suszę do międzynarodowego kryzysu z lat 2007-2009, gdy na świecie zabrakło niektórych surowców żywnościowych. Komplikacje te pogłębione zostały przez kryzys finansowy – spowodowało to wzrost cen takich towarów, jak soja czy kukurydza. W niektórych państwach zdarzały się przypadki, gdy cena danego produktu zwiększała się trzykrotnie.



„Odnotowaliśmy wtedy stanowczy spadek marży brutto poszczególnych firm. Nawet korzystne ceny w niektórych sklepach nie były w stanie zrekompensować tak dużego wzrostu kosztów ogólnych”, wspomina Eckerdal.

Eckerdal podejrzewa, że ceny warzyw wzrosną znacząco na przełomie bieżącego i przyszłego roku. W jego opinii pomocą ze strony klientów byłoby sięganie do portfeli: płacąc za towar, jak drogi by nie był, konsumenci pomogą w odbudowie wakacyjnych strat, bo pieniądze trafią też do rolników.

„Jeśli powtórzy się scenariusz sprzed blisko dziesięciu lat, a konsumenci nie wykażą gotowości do płacenia, niektóre przedsiębiorstwa mogą upaść, bo nie będą mogły dłużej prowadzić swojej działalności.”